Od trzech stołów do II ligi. Historia sekcji tenisa stołowego Bzury Chodaków cz.1
Na początku były trzy stoły, jeden sektor hali i kilkudziesięcioro młodych ludzi, którzy chcieli grać. Sprzętu brakowało, pieniędzy też, ale chęci - nie. W takich warunkach w 1972 roku powstała sekcja tenisa stołowego Bzury Chodaków. Z czasem zaczęła wygrywać w regionie, a w latach 80. awansowała do II ligi. O tamtych czasach z przyjemnością opowiadają dziś trener Damazy Pyrak i jeden z najzdolniejszych zawodników Zenobiusz Wydrzyński.
Trzy stoły i społeczny trener
Sekcję powołano do życia w 1972 roku. Na początku trenowało w niej około 30 zawodników w wieku od 12 do 17 lat - głównie uczniów szkoły podstawowej w Chodakowie. Trenerem od pierwszego dnia był Damazy Pyrak, który pracował społecznie.
- Zaczynaliśmy od zera. Hala była podzielona na trzy sektory, a my mieliśmy trzy stoły i jeden sektor. To wystarczało na początek, ale szybko okazało się, że chętnych jest więcej - wspomina dziś.
Pomoc przyszła z nieoczekiwanej strony. Wsparła ich sekcja judo, a szczególnie jej działacz Tadeusz Naskręt.
– Mieli mistrzów Europy, więc i pieniądze. Jak Tadzio zobaczył, że dzieci chcą trenować, kupił pięć stołów. Formalnie dla swoich zawodników, ale tak naprawdę dla nas. Wtedy mogliśmy trenować już na siedmiu stołach i zajmowaliśmy dwa sektory chodakowskiej hali.
Na początku każdy grał w tym, co miał. Własna koszulka, własna rakietka — często zupełnie inna niż kolegi obok.
– Najbardziej brakowało sprzętu – mówi Pyrak. – Judo było dobrze dofinansowane, dostawali pieniądze z Polskiego Związku Judo, a my zdobywaliśmy sprzęt, jak się dało.
W lipcu 1972 r. „Głos Chodakowa” opisał pierwsze wewnętrzne mistrzostwa klubowe. Wystartowało 36 zawodników. Wśród dziewcząt zwyciężyła Elżbieta Rutkowska, przed Ireną Sierocińską i Jadwigą Flis. W rywalizacji chłopców najlepszy był Janusz Janicki, drugi Jarosław Nitek, trzeci Zenobiusz Wydrzyński, który miał wtedy zaledwie jedenaście lat.
- Na początku nie bardzo chcieli mnie przyjąć do sekcji, bo byłem za młody – wspomina Zenobiusz Wydrzyński. - Ale bardzo chciałem grać. Mieszkałem sto metrów od hali, przy ulicy Topolowej. Wchodziłem na teren klubu dziurą w płocie.
Sport był w Chodakowie czymś naturalnym. Dzieci spędzały czas na boiskach i w hali.
- Najpierw nauczyłem się jeździć na łyżwach, bo to było w czasach świetności sekcji hokejowej, a dopiero potem na rowerze – opowiada. – W hali zawsze stały dwa stoły, ale dopchać się do nich przy moim wieku i wzroście, nie było łatwo. Ale byłem uparty, dostałem się do sekcji i zaczęła się trwająca 20 lat przygoda. Damazy Pyrak był dobrym opiekunem, dobrym wychowawcą, a ja musiałem być grzeczny, bo jego żona była moją wychowawczynią w szkole – śmieje się. – Klimat w sekcji był świetny, było mnóstwo fajnych ludzi.
Już w pierwszym sezonie drużyna seniorów występowała w A klasie. W lutym 1973 roku zajmowała trzecie miejsce w tabeli, z jednopunktową stratą do Wisły Płock i Jutrzenki Żuromin. Zawodnicy walczyli później w turnieju kwalifikacyjnym o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.
„Start bardzo młodej drużyny wypadł słabo, gdyż pierwsze dwa mecze przegrali nieznacznie (4:6 z Wisłą Płock, 3:6 z Jutrzenką Żuromin na wyjeździe). Natomiast trzy następne wygrali zdecydowanie (6:2 z LZS Żuromin, 6:1 z LKS Wyszogród, 6:1 z PBP Płock)” – pisał „Głos Chodakowa”.
Rakietki z Krymu i pierwsze sukcesy
Sprzęt był wtedy towarem deficytowym. W Polsce dominowały drewniane paletki, zwane potocznie „deskami”. Prawdziwe rakietki z gumą i gąbką były rzadkością.
- W 1971 roku byłem na Krymie - opowiada Damazy Pyrak. - Spotkałem Anglików, Francuzów i Niemców. Zorganizowano turniej i wszystkich ograłem. Jeden z Anglików dał mi swoją rakietkę na pamiątkę. To był Dunlop. Rakietka zrobiła wrażenie. To był tak zwany plastik, gładka powierzchnia na gąbce. U nas taka kosztowała od 1800 do 2500 zł. Bardzo dużo. Nikt takiej nie miał.
Kiedy drużyna weszła do ligi okręgowej, trzeba było zdobyć lepszy sprzęt, szczególnie dla najbardziej utalentowanych zawodników.
- Dla Zenka i Wojtka Rybaka potrzebne były przyzwoite rakietki. Inaczej nie mieli szans.
W maju 1975 roku sekcja odniosła pierwszy duży sukces drużynowy. Pingpongiści Bzury zdobyli wicemistrzostwo ligi okręgowej. W sezonie rozegrali 18 meczów - wygrali 14.
Równolegle zawodnicy występowali w imprezach indywidualnych, ze sporymi sukcesami. Zenobiusz Wydrzyński szczególnie wspomina Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży w Białymstoku w 1975 roku, podczas której zajął siódme miejsce w swojej kategorii wiekowej i miał możliwość spotkania z późniejszymi legendami tenisa stołowego w Polsce – Leszkiem Kucharskim i Andrzejem Grubbą.
Najlepsi w województwie
Po reformie administracyjnej kraju Bzura zaczęła grać w lidze okręgowej województwa skierniewickiego. Tam szybko stała się jednym z najsilniejszych zespołów. W marcu 1977 roku zawodnicy z Chodakowa zdominowali mistrzostwa województwa. Lidia Żabińska zdobyła złoty medal w grze pojedynczej i srebro w deblu razem z Elżbietą Rutkowską. Wśród mężczyzn trzecie miejsce zajął Zenon Wydrzyński, a para Stanisław Głowacki i Andrzej Gałęziewski zdobyła srebro w grze podwójnej. Ci zawodnicy stanowili trzon chodakowskiej drużyny.
W kwietniu 1977 r. „Głos Chemitexu” podsumowywał: „Pingpongiści notują sukcesy indywidualne i zbiorowe. Niewątpliwie - już teraz - reprezentowaliby o wiele wyższy poziom, gdyby podobnie jak przed laty mogli rywalizować z silnymi zespołami mazowieckimi. Na terenie woj. skierniewickiego są najlepsi, ale prawdą jest, że o palmę pierwszeństwa ubiegają się zaledwie cztery drużyny, które poziomem nie dorównują podopiecznym D. Pyraka. Chodakowskim pingpongistom „grozi” awans do II ligi. Jest to nawet realne. Sekcja prowadzi bowiem intensywną działalność szkoleniową, ma bogate zaplecze, a brak konkurencji wewnątrz województwa stara się rekompensować swoim zawodnikom kontaktami z przedstawicielami silnych ośrodków”.
Te przewidywania wkrótce się potwierdziły – obie drużyny, żeńska i męska, zakończyły rozgrywki na pierwszych miejscach, z dużą przewagą nad konkurentami i zapewniły sobie udział w turniejach kwalifikacyjnych do II ligi. Niestety panie odpadły w pierwszej rundzie, a drużyna męska uległa w najważniejszym pojedynku Narwi Ostrołęka 10:5. Wcześniej Bzura pokonała Wkrę Żuromin i RKS Marymont. (ig)
cdn.
Na zdjęciu od lewej: Józef Wydrzyński, kierownik sekcji, Damazy Pyrak, Andrzej Gałęziewski, Stanisław Głowacki, Zenobiusz Wydrzyński