Od trzech stołów do II ligi. Cz. II
Historia sekcji tenisa stołowego Bzury Chodaków
Na początku były trzy stoły, jeden sektor hali i kilkudziesięcioro młodych ludzi, którzy chcieli grać. Sprzętu brakowało, pieniędzy też, ale chęci - nie. W takich warunkach w 1972 roku powstała sekcja tenisa stołowego Bzury Chodaków. Z czasem zaczęła wygrywać w regionie, a w latach 80. awansowała do II ligi. O tamtych czasach z przyjemnością opowiadają dziś trener Damazy Pyrak i jeden z najzdolniejszych zawodników Zenobiusz Wydrzyński.
Część pierwsza: https://sochaczew.pl/aktualnosci/od-trzech-stolow-do-ii-ligi-historia-sekcji-tenisa-stolowego-bzury-chodakow-cz1.html
Klasa sportowa i nowe pokolenie
Pod koniec lat 70. w szkole podstawowej w Chodakowie utworzono klasę sportową o profilu tenisa stołowego. Miała zapewnić sekcji stały dopływ zawodników. Wychowanie klasowego zawodnika trwa co najmniej pięć lat – tłumaczył w wywiadzie z 1978 roku Damazy Pyrak. Dlatego rozpoczęto pracę z najmłodszymi zawodnikami. „Prowadzimy także na bazie hali sportowej zajęcia z grup najmłodszych, urodzonych w latach 1964-67 i myślimy, że z tej grupy wyrosną rasowi pingpongiści. Już w tej chwili zwracają na siebie uwagę R. Kubiak, Sł. Kietliński, G. Szewczyk oraz P. Radosz, M. Wódka, W. Wachowski, B. Zydlewska, R. Lewandowska i E. Gontarczyk” – mówił trener „Głosowi Chemitexu”.
– Potem utworzyłem także w SP 2 klasę, rozpoczynając od III klasy, i zacząłem ich trenować. Chłopcy robili duże postępy, byli potem filarem drużyny. Na treningi do Chodakowa trzecio- i czwartoklasiści dojeżdżali z Boryszewa komunikacją miejską, kierowcy znali ich już tak dobrze, że zatrzymywali się pod domami, aby ich bezpiecznie wysadzić po treningu. Byli to m.in. Kamil Łażewski czy Andrzej Wawrzyniak, który na mistrzostwach Polski młodzików w Warszawie zajął czwarte miejsce – wspomina trener.
Zenobiusz Wydrzyński lata 70. zapamiętał jako znakomity czas w swoim życiu. Grał ofensywnie i dużo trenował - co najmniej trzy razy w tygodniu. - Zasady gry łapałem szybko - mówi. - A charakter mam taki, że jak za coś się biorę, to staram się robić to solidnie.
W pewnym okresie znalazł się w najlepszej szesnastce zawodników w Polsce w swojej kategorii wiekowej, co oznaczało starty w turniejach bez eliminacji. - Od jedenastego roku życia jeździłem na zawody i obozy sportowe. Na zwykłych koloniach byłem tylko raz i poznałem tam swoją przyszłą żonę - opowiada.
Awans do II ligi
Największy sukces drużynowy przyszedł w latach 80. Drużyna męska wygrała ligę okręgową i awansowała do II ligi. Był to wówczas drugi poziom rozgrywek w Polsce.
- Jeździliśmy na mecze do Rybnika, Siemianowic, po połowie Polski - do Białegostoku, Ostródy - mówi Damazy Pyrak. - Żeby utrzymać się w drugiej lidze, trzeba było trenować co najmniej pięć razy w tygodniu. A to się nie dało, ja normalnie pracowałem, do tego w kilku szkołach.
Mimo to drużyna przez dwa sezony grała na tym poziomie.
Zmierzch sekcji w Chodakowie
Na początku lat 90. sekcja zaczęła tracić znaczenie w klubie. Zmieniały się priorytety sportowe, pojawiały problemy organizacyjne. Ostatecznie działalność sekcji zakończyła się około 1994 lub 1995 roku. Zawodnicy i trener, przy dużym zaangażowaniu Sylwestra Rozdżestwieńskiego, przyjaciela i kronikarza zespołu, przenieśli się wtedy do Orkana Sochaczew, gdzie kontynuowali treningi i występy jeszcze przez wiele lat, również w drugiej lidze. Filarami drużyny byli między innymi grający w niej od początku Damazy Pyrak i Lidia Żabińska. Elżbieta Rutkowska (później Ignasiak) zmarła w wieku zaledwie 33 lat, w 1991 roku. Także młodo odszedł Wojciech Rybak.
Wydrzyński grał w Bzurze do początku lat 80., potem trafił do wojska - do wojskowego klubu Legion Skierniewice, który wówczas starał się stworzyć najsilniejszą drużynę tenisową w Polsce, rywalizując z ośrodkiem z Gdańska. Po wojsku wrócił do Bzury, a potem stworzył drużynę w Bolimowie, którą przez około trzy lata trenował i w niej grał. Na tym przygoda ze sportem się zakończyła. Pracował po wojsku w Energomontażu Północ, a w 1989 podjął decyzję o założeniu własnej działalności gospodarczej. Do dziś prowadzi własną firmę remontowo-budowlaną, stawiając na solidność i odpowiedzialność. Od 15 lat jest prezesem ogólnopolskiego Stowarzyszenia Specjalistów Robót Wykończeniowych.
Sport na całe życie
Dziś Damazy Pyrak ma 80 lat. Grał w tenisa do 75. roku życia. Jako zawodnik grał w Orkanie do 2008 roku, do rozwiązania sekcji. Dowiedział się o tym fakcie od sekretarki, kiedy przyszedł po wakacyjnej przerwie na trening i usłyszał, że sekcji już nie ma. Trenował też dzieci w szkołach, m.in. w Wyczółkach. Ping-pong był w latach 80. niezwykle popularną dyscypliną w wielu szkołach, zawodnicy z naszej okolicy zdobywali szkolne mistrzostwa województwa. Dwóch z jego wychowanków zostało później zawodnikami drugoligowymi.
– Moja żona powinna dostać specjalny medal, bo mnie ciągle nie było, ciągle grałem i wyjeżdżałem – z młodzikami, juniorami, seniorami – mówi. W tygodniu po pracy treningi, w weekendy mecze. Kiedyś trener odpowiadał za wyjazdy i bezpieczeństwo zawodników, rodzice nie jeździli przecież na mecze tak jak dzisiaj. Ale niczego nie żałuję. Tenis stołowy to było moje życie.
(ig)