Zostań rodzicem zastępczym. Wujek, ja nie miałem szansy
Było już o trzech najważniejszych powodach, dlaczego obawiamy się podjęcia roli rodziny zastępczej. Nadszedł czas, by podzielić się dlaczego z żoną od 7 lat uważamy, że warto być rodziną zastępczą. Autorami i jednocześnie inspiracją tego, co przeczytacie, będą same dzieci, które u nas były. Zaznaczam, że imiona dzieci w artykule zostały zmienione.
Pierwsza historia miała miejsce na placu zabaw w Warszawie. Było niedzielne południe. Z żoną, synem i sześcioletnim Frankiem, który był u nas od dwóch miesięcy, dojechaliśmy na plac zabaw. I jak to na placu zabaw, dotarliśmy na huśtawki. Franek bujał się, gdy nagle zaczął coś krzyczeć w moim kierunku - “Wujek, wujek!!”. Ja na to, co się stało? “Wujek, bo ja nie miałem szansy!!!” Pytam Franka, bo nie rozumiem, na co nie miałeś szansy? “Bo ja nigdy nie miałem szansy być na takim placu zabaw, bawić się normalnie. Nie miałem szansy, co ty nie rozumiesz? Ja nie miałem szansy” - krzyczał. Ujęło mnie to bardzo. Od tego czasu wiem od samego Franka, że bycie rodziną zastępczą to szansa na okres stabilności dla dziecka, zabawy, ciepła, rozmów. Dotarło do mnie dobitnie, że warto poświęcić trochę własnego życia, by dać komuś szansę. Po pierwsze, warto być rodziną zastępczą, bo to szansa, i dla Ciebie, i dla dziecka. Dla Ciebie, bo się rozwiniesz, podzielić swą mocą, rozciągniesz emocjonalnie. I przede wszystkim szansa dla dziecka m.in: na dom, bezpieczeństwo, zaspokojenie potrzeb i wiele więcej!
Druga sytuacja miała miejsce w domu. Mój syn Tymek zbliżał się wtedy do drugiego roku życia. W tym czasie opiekowaliśmy się chłopcem, który kończył sześć lat. I ten chłopiec był niesamowicie bystrym obserwatorem życia codziennego. Pewnego dnia, gdy wykonywałem kolejny raz czynność, o którą prosił mój syn, chłopiec powiedział do mnie jakże trafnie - “Wujek, Tymek to król, a ty jesteś jego sługą”. Jakże mnie to trafiło. Ja, który nigdy nie zamierzałem zostać rodzicem helikopterem, właśnie nim się staję i potwierdza to z własnej obserwacji chłopiec, który ogląda to na co dzień. Dało mi to do myślenia i było bodźcem do skorygowania własnego ojcostwa. Zatem warto być rodzicem zastępczym, bo wiele możemy nauczyć się od dzieci. Rodzicielstwo zastępcze to wspaniała nauka. Wtedy potrzebowałem takiej uwagi. Dziś jako doświadczony ojciec siódemki dzieci wiem, że moje ojcostwo nie przypomina tego, co widział ten chłopiec. A więc warto być rodziną zastępczą, bo się czegoś nauczysz. Na pewno wiele się nauczysz!
Trzecie wydarzenie miało miejsce podczas jazdy na rowerze. Ośmioletnia dziewczynka, po dosłownie kilku dniach pobytu w naszym domu pyta mnie - “Wujek, czemu ty pomagasz cioci w kuchni i dlaczego miło ze sobą rozmawiacie, bez przeklinania?”. Dziewczynka była bardzo zaskoczona czymś, co przecież nie jest niczym niezwykłym. I tak trzecim powodem, dlaczego warto być rodziną zastępczą jest fakt, że czasem tak niewiele potrzeba by wpłynąć na zmianę postrzegania świata u dziecka, choćby na obraz rodziny. Naprawdę tak niewiele trzeba, by pokazać dziecku jak może wyglądać rodzina na co dzień. I co ważne, tak niewiele trzeba, by widzieć efekty - jak dziecko, które do nas trafia, zmienia się w bardziej radosne, chętne do zabawy, uczynne itp. Nie wiem, czy jest coś bardziej satysfakcjonującego?
Dlatego z moją żoną uważamy, że warto być rodziną zastępczą. Jeśli również chciałbyś nią zostać, zachęcam Cię, bo warto choćby z tych trzech powodów. A więcej informacji uzyskasz w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Sochaczewie.
Michał