Z perkusji za kierownicę
Baja Poland 2025 okazała się wyjątkowym sprawdzianem dla Mateusza Panasiuka z Sochaczewa, który zadebiutował w rajdach cross-country i ukończył jedną z najtrudniejszych rund sezonu na 4. miejscu w klasie Limited Pucharu Cross Country.
Wielu mieszkańcom Mateusz kojarzył się do tej pory wyłącznie z muzyką – koncertami jazzowymi i graniem w big-bandzie swojego dziadka, Bernarda Pacholskiego. Jednak obok muzyki od zawsze towarzyszyła mu druga pasja – motorsport.
– Już jako dziecko marzyłem o ściganiu się. Próbowałem swoich sił w gokartach oraz amatorskich rajdach KJS. Motorsport jest jednak bardzo kosztowną dziedziną, dlatego profesjonalnie zacząłem dopiero trzy lata temu – wspomina Mateusz.
Panasiuk wybrał drifting, ponieważ był to najbardziej dostępny finansowo sposób, by rozpocząć przygodę z motorsportem. Zimą startował w serii Drift Tournament Series w Toruniu, gdzie tor polewany wodą pozwala ograniczyć zużycie sprzętu w porównaniu z letnimi zawodami. Już w pierwszym pełnym sezonie uplasował się na 7. miejscu w klasyfikacji generalnej, co dało mu przepustkę do profesjonalnej klasy Fighters – dostępnej jedynie dla ośmiu najlepszych kierowców grupy open. Dzięki temu w kolejnych latach mógł rywalizować z czołówką polskiej sceny driftingowej.
Przełom nastąpił w tym roku, kiedy dołączył do zespołu ProxCars TME Rally Team, prowadzonego przez Magdalenę Zając – jedną z najbardziej doświadczonych polskich zawodniczek cross-country, wielokrotną uczestniczkę Dakaru. Na co dzień Mateusz odpowiada w teamie za media, ale w Baja Poland po raz pierwszy zasiadł także za kierownicą rajdowej Dacii Duster.
Debiut przypadł na wyjątkowo trudne warunki. Trasa prowadziła m.in. przez słynny poligon wojskowy w Drawsku Pomorskim. Najdłuższy, 150-kilometrowy odcinek Panasiuk i jego pilot Maksymilian Staniszewski ukończyli z najlepszym czasem w klasie Limited, a cały rajd zakończyli na 4. miejscu.
– To był niesamowity sprawdzian. Deszcz, błoto, głębokie koleiny – warunki ekstremalne, ale właśnie dlatego satysfakcja z mety jest jeszcze większa – mówi sochaczewianin. – Cieszę się, że mogę uczyć się od Magdy i całego zespołu. Ich doświadczenie to dla mnie ogromna inspiracja.
Przed Mateuszem kolejne wyzwania. Już tej zimy czeka go pełny sezon driftingowy, a równolegle wraz z zespołem pracuje nad budżetem, by kontynuować starty w cross-country. Największym marzeniem pozostaje start w legendarnym Rajdzie Dakar.