Warszawska była najważniejsza. Cz. I
Ze Stanisławem Kwiatkowskim spacer po Sochaczewie
Wracamy do wspomnień o dawnym Sochaczewie, a dokładnie o ul. Warszawskiej. Główną arterię miasta można przejść w kilkanaście minut, ale, aby opowiedzieć o jej powojennej historii, żyjących tu ludziach i ich losach, potrzeba dużo więcej czasu. Zwłaszcza jeśli ma się takiego rozmówcę jak Stanisław Kwiatkowski, który do dziś mieszka w jednym z domów przy ul. Warszawskiej.
Przez całe dziesięciolecia Warszawska była najważniejszą ulicą Sochaczewa, przy której ulokowały się sklepy, zakłady usługowe, państwowe instytucje, okazałe kamienice. Utrzymywała swoją pozycję do czasu kiedy wzmożony ruch tranzytowy oraz hałas zaczęły zagrażać mieszkańcom i ich domom. Na skutek protestów, po wielu latach starań, w 2003 r. otwarto obwodnicę
miasta. Właściciele domów zaczęli myśleć o remontach i odnawianiu elewacji, dzięki czemu Warszawska ponownie nabrała blasku.
Domy z apteką i astronomem
Wróćmy jednak do czasów powojennych i tego, jak wyglądała ul. Warszawska w latach 50. i 60. XX w. Wyruszamy z pl. Kościuszki i patrzymy na narożną kamienicę po prawej stronie, przy skrzyżowaniu Warszawskiej i Traugutta. To piękny stary dom, który po remoncie i odnowieniu elewacji wygląda zachwycająco. Na parterze kamienicy mieściła się apteka, w której przez wiele lat pracował mgr Kwiatkowski, znany w mieście farmaceuta. Apteka miała staromodne wyposażenie, w którym czuło się klimat dawnych lat. Później pan Kwiatkowski założył własną, nieistniejącą już aptekę w budynku naprzeciwko cmentarza przy ul. Traugutta.
Z pomocą dyrektora sochaczewskiego muzeum Radosława Jarosińskiego ustalamy właściciela budynku. Był nim, podobnie jak całego kwartału, aż do ul. Wąskiej, Józef Ksawery Biernacki. Tak pokazują mapy inwentaryzacyjne terenu z lat 40. XX w., na których widnieją jeszcze dawne nazwy ulic.
- Do kamienicy tej przylegał jednopiętrowy budynek pana Wendkowskiego. Na parterze był sklep spożywczy, który prowadziła pani Wendkowska, zaś na piętrze mieszkał krawiec – pan Pachniewski – wspomina Stanisław Kwiatkowski. – Mniej więcej w tym miejscu, gdzie w latach 70. dom wybudował nieżyjący już Stanisław Duński, znany kolekcjoner medali, monet, znaczków i pamiątek po starym Sochaczewie zaraz po wojnie był parterowy murowany pawilon, a w nim trzy sklepy: pana Lachowicza, m.in. z częściami do rowerów, pana Kobka z zabawkami. Można było w nim kupić strzelby, kapiszony i temu podobne rzeczy. Ostatni sklep należał do pana Michała Smaka, ale nie pamiętam, czym handlował. Wiem natomiast, że miał syna Józefa, który został znanym astronomem – dodaje.
Zainteresowała nas ta informacja. I rzeczywiście, okazuje się, że mamy wybitnego naukowca. Józef Ignacy Smak urodził się w Sochaczewie w 1936 r. Jest prof. dr hab. Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletnim pracownikiem i dyrektorem Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk. To wybitny astronom, który, jak piszą o nim inni naukowcy, położył ogromne zasługi dla polskiej astronomii, wychował i kierował badaniami wielu młodych astronomów. Opublikował ponad 100 prac naukowych. Jest autorem m.in. książek „Opowiadania starego astronoma” (2010) oraz „Nowe opowiadania starego astronoma” (2013). Mieszka w Warszawie. Jak czytamy w biografii Józefa Smaka, w 1996 roku był promotorem doktoratu honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego Riccardo Giacconiego, który kilka lat później został laureatem Nagrody Nobla.
Ulica rzemieślników
- Stoimy przy budynku pana Niemiry. Zaraz po wojnie w tym miejscu znajdował się parterowy pawilon z warsztatem szewskim. Pracował w nim pan Newczyński i jego syn Ryszard. Następna jest przedwojenna i odnowiona kamienica pana Gołębiowskiego. Jego syn, Bogdan, był moim kolegą. Dalej stoi wąski budynek pana Orlińskiego, a do niego przylega kamienica dawnego szewca, Jana Szymaniaka. Nosi numer 44 i ostatnio została ładnie odnowiona – opowiada Stanisław Kwiatkowski.
Starsi mieszkańcy zapewne pamiętają, że w tym budynku przez wiele lat istniało przejście klatką schodową na ul. Wąską. Sochaczewianie często korzystali z tej możliwości, skracając sobie drogę między równoległymi ulicami.
- Za kamienicą pana Szymaniaka zaraz po wojnie był pusty plac. W latach 60. kupił go pan Sadzyński i wybudował tam dom. W jednym z pomieszczeń na parterze miał zakład zegarmistrzowski, który teraz prowadzi jego syn. Następny jest budynek pana Klatta, na początku miał jedno piętro, w latach 90. syn dobudował drugie – twierdzi Stanisław Kwiatkowski.
We wspomnieniach pozostała jeszcze przedwojenna restauracja „Sochaczewianka” oraz wędliniarnia Antoniego Klatta, o której przed laty, na łamach naszej gazety, opowiadał Paweł Gralak, wnuk pana Antoniego.
- Za tym domem był kolejny wolny plac, na którym wkrótce po wojnie postawiono dwie budki. Tak je nazywaliśmy. Doskonale pamiętam, że jedna z nich nosiła nazwę Bzurówka, w drugiej miał zakład czapnik, Władysław Pawłowski. Pod koniec lat 60. lub na początku 70. połowę placu zagospodarował pan Buczek, stawiając dwupiętrową kamienicę, drugą połowę - państwo Bakurewiczowie stosując identyczną zabudowę. Nie dlatego, że chcieli mieć taki sam dom, ale z powodu ówczesnych wymagań co do charakteru budownictwa. Na parterze urządzili zakład fotograficzny, który istnieje do dziś. Teraz prowadzi go ich córka – przypomina nasz rozmówca.
Za zakładem foto znajduje się przedwojenna, dwupiętrowa kamienica, w której na parterze, przez dziesiątki lat istniał skład apteczny państwa Kitkowskich. Starsi mieszkańcy zapewne pamiętają jego wyjątkowe wyposażenie. Przy ścianach stały wąskie regały, w których znajdowało się mnóstwo szufladek, przegródek wypełnionych specyfikami leczniczymi, środkami higieny, dawnymi kosmetykami. W późniejszych czasach można tam było kupić także artykuły drogeryjne, ozdoby do włosów itp. W tym budynku także istniało przejście na ul. Wąską.
- Później to przejście zamurowano, powiększając powierzchnię użytkową restauracji Malinka przy Wąskiej – dodaje pan Stanisław. - Drugi lokal w tej kamienicy, bliżej hal, zajmował zakład szewski Ignacego Zielonkiewicza. Od przedwojnia na budynku wisiał szyld: Sklep Bata.
Firma Bata narodziła się w Czechach i jest międzynarodowym potentatem obuwniczym. W czasach powojennych kraje komunistyczne zawłaszczyły markę i sklepy Bata, ale jeszcze przez długi czas nazwa ta funkcjonowała na określenie sklepu obuwniczego ulokowanego tam po wyprowadzeniu z budynku pana Zielonkiewicza. W jego zakładzie terminował inny znany szewc, Mieczysław Gorzak. Jeszcze kilka lat temu miał on warsztat przy ul. Wąskiej. Pracował w nim niemal do śmierci, kiedy to zakład zlikwidowano.
W jednej z tych kamienic wychował się późniejszy ekonomista i polityk, profesor nadzwyczajny nauk ekonomicznych PAN, Ryszard Bugaj. Był działaczem „Solidarności”, a także nieistniejącej już partii Unia Pracy, posłem na sejm RP i społecznym doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dzisiaj ma 81 lat. Ciąg dalszy nastąpi.
Jolanta Śmielak-Sosnowska
Na zdjęciu: Kamienica na rogu Traugutta i Warszawskiej. Boże Ciało 1965 r., ze zbiorów Stanisława Kwiatkowskiego