"Ulica profesorska" - spacer ze Stanisławem Kwiatkowskim
Czy ktoś wie, gdzie w Sochaczewie znajduje się ulica profesorska? Na pewno wie to Stanisław Kwiatkowski, który od dawna towarzyszy mi w spacerach po mieście. Dzisiaj udowodni nam, że jedna z miejskich ulic w pełni zasługuje na tę nazwę. Oto jego opowieść.
Spacerując ul. Traugutta warto zatrzymać się na chwilę przy niewielkiej ulicy nazwanej imieniem naszego znakomitego poety Juliusza Słowackiego. Pamiętam ją jeszcze z czasów szkoły powszechnej, tak zwanej białej, obecnie SP 1. Czasem, przy złej pogodzie, odprowadzaliśmy do domu, wraz z kolegami, naszą wspaniałą wychowawczynię i jednocześnie nauczycielkę języka polskiego, panią Marię Wołk. Idąc od szkoły wydeptanym traktem, przez którego środek przebiegał głęboki, szeroki na 3 – 4 metry rów z wodą (obecnie prowadzi tu ul. Wojska Polskiego), mijaliśmy drewniany mostek, na którym zaczynała się lub, jak kto woli, kończyła ul. Słowackiego.
Często o niej wspomina żona mojego przyjaciela, prof. Jana Głuchowskiego, Anna, z domu Górko. Oboje mieszkają w Toruniu, ale pochodzą z Sochaczewa i z uwagą śledzą rozwój naszego miasta. Przy Słowackiego mieszkało wiele osób zasłużonych dla edukacji. Jedną z nich jest pani prof. Wanda Górko, znana, zasłużona i wielce szanowana nauczycielka języka polskiego w sochaczewskich szkołach średnich. Miałem to szczęście, że i mnie, przeciętnemu uczniowi technikum elektrycznego w Chodakowie, wbijała do głowy wiedzę o literaturze, o naszych poetach i pisarzach, uczyła podstaw gramatyki a także historii i kultury bycia.
Prof. Wanda Górko, z domu Gierałtowska, była jedną z pierwszych maturzystek naszego młodego wtedy liceum, a po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczęła pracę w swoim sochaczewskim gimnazjum i liceum, w których uczyła do emerytury i dłużej.
Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na okres okupacji hitlerowskiej, aby ukazać młodym czytelnikom dramat tamtych czasów. Polityka edukacyjna okupanta zmierzała do zagłady cywilizacyjnej narodu polskiego. Już 15 listopada 1939 r. władze niemieckie zamknęły gimnazja i licea na terenie Generalnej Guberni, pozostawiając jedynie, w niewielkim zakresie, szkolnictwo powszechne i zawodowe. Językiem urzędowym miał być niemiecki, język polski był w szkołach zakazany. W trosce o zachowanie naszej kultury, nauki i oświaty, z inicjatywy Związku Nauczycielstwa Polskiego, działającego w czasie okupacji pod nazwą Tajnej Organizacji Nauczycielskiej (TON), w zajętym przez Niemców kraju zaczęły powstawać tajne komplety nauczania.
Wobec zamknięcia sochaczewskiego gimnazjum i liceum nauczyciele postanowili zorganizować pierwsze tajne komplety w naszym mieście. Na ich prowadzenie, pod karą wywózki do obozu a nawet śmierci, zdecydowało się ponad 20 nauczycieli, a wśród nich Wanda Górko. Uczyli m.in. matematyki, fizyki, biologii, geografii, historii, języka polskiego. W tej grupie byli również księża. Muszę powiedzieć, że dla mnie był to akt ogromnej odwagi, poświęcenia i patriotyzmu ze strony nauczycieli, uczniów i wszystkich, którzy umożliwiali spotkania na tajnych kompletach. Wysiłek i odwagę pedagogów doceniła także Rada Miejska Sochaczewa, przyznając w 1993 r. nauczycielom tajnego nauczania zbiorowy tytuł Honorowych Obywateli Miasta.
Wróćmy jednak na ul. Słowackiego.
Jak już mówiłem, mieszkała tam prof. Wanda Górko, której dwie córki również wybrały zawód nauczyciela. Anna Górko, po mężu Głuchowska, poszła w ślady mamy i została nauczycielką języka polskiego w szkołach średnich w Toruniu. Mgr inż. Krystyna Górko, po zamążpójściu Szymańska, uczyła przedmiotów zawodowych w Technikum Ogrodniczym w Sochaczewie, a później w warszawskich szkołach. Mgr inż. Zygmunt Górko, który pracował w zakładach „Zatra” w Teresinie, dodatkowo był nauczycielem przedmiotów zawodowych z zakresu elektroniki w „Osiemdziesiątce”. Zofia Górko, po mężu Wańkowicz, wybrała inny zawód, została lekarzem nefrologiem z tytułem profesorskim i pracowała w klinice wojskowej na Szaserów.
Zapewne starsi absolwenci naszego liceum dobrze pamiętają prof. Aleksandra Kruszyńskiego, znanego nauczyciela j. niemieckiego, profesorów Teresę i Zdzisława Łuczyńskich, uczących fizyki czy prof. Juliana Pawłowskiego. Ten ostatni przybył do Sochaczewa dopiero w czasie wojny i nie mieszkał na Słowackiego, ale na jej przedłużeniu w kierunku Bzury, czyli przy ul. Moniuszki. Ponieważ często widywano go w okolicy, zaliczyłem go do grona z ulicy profesorskiej. Pan Pawłowski był poliglotą, znał kilka języków, w tym angielski, niemiecki, francuski, łacinę. Edukację zdobywał w przedwojennym Berlinie, Wiedniu, a później w Poznaniu. W sochaczewskim liceum w latach 50. uczył francuskiego, a na przykład w Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie – niemieckiego i łaciny.
I to jeszcze nie wszyscy nauczyciele z ul. Słowackiego. Przeszukując pamięć i konsultując się ze znajomymi, udało mi się ustalić, że mieszkało tam także wielu nauczycieli szkół podstawowych: wspomniana już przeze mnie wychowawczyni Maria Wołk, pani Helena Stradomska, wieloletnia nauczycielka SP 1, polonistka Henryka Słomka z SP 3, państwo Jabłońscy - uczący w „Jedynce”, Elżbieta Wojewoda (z domu Biernacka), wieloletnia nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 3 i żona emerytowanego dyrektora sochaczewskiego muzeum, Macieja Wojewody.
Trzeba także przypomnieć, że na Słowackiego mieszkali późniejsi nauczyciele akademiccy: Kazimierz Rosiński, fizyk specjalizujący się w dziedzinie optyki, wykładowca na UW, członek Polskiego Towarzystwa Fizycznego oraz Instytutu Fizyki PAN. Kolejnym akademikiem jest prof. dr hab. Jerzy Poczobut, od lat związany z Wydziałem Prawa i Administracji UW, specjalista w zakresie prawa cywilnego, handlowego i międzynarodowego prywatnego.
Wymieniłem znanych mi pedagogów, choć pewnie na Słowackiego mieszka więcej nauczycieli, zwłaszcza tych z młodszego pokolenia. Ale i tak śmiało można powiedzieć, że jak na taką małą uliczkę, to wyjątkowe nagromadzenie „ciała pedagogicznego”. Niech więc nikogo nie dziwi, że została ulicą profesorską.
Opowieści wysłuchała Jolanta Śmielak-Sosnowska
Foto: Przedwojenne zdjęcie Wandy Górko. Ze zbiorów Zygmunta Górko