Jelcz retro. Jakby dopiero zjechał z taśmy montażowej
Od listopada 2020 roku w Zakładzie Komunikacji Miejskiej trwa renowacja zabytkowego Jelcza M11. Autobus o numerze rejestracyjnym SNB 6522, wyprodukowany w 1987 roku, po raz pierwszy wyjechał na drogi naszego miasta w 1988 i pozostawał w eksploatacji przez trzydzieści jeden lat. Łącznie przejechał około 1 400 000 kilometrów. Za kilka miesięcy, po pełnej renowacji, ponownie zacznie wozić pasażerów.
Projektem odrestaurowania ostatniej, pozostającej w posiadaniu sochaczewskiego ZKM, M11-ki zajmuje się w wolnych chwilach zespół zakładowych mechaników. Dwa lata pracami kierował Stanisław Pazdro, który zmarł w październiku 2022 roku.
Konstrukcja jak nowa
- Przez covid, potem śmierć pana Stanisława oraz braki kadrowe prace renowacyjne postępowały dość wolno. Mimo trudności sama konstrukcja autobusu jest już właściwie gotowa. Do dawnej świetności przywróciliśmy układ napędowy z silnikiem o pojemności 10 349 cm3, pojazd jest przemalowany na oryginalne kolory. Zabezpieczyliśmy podwozie, wymieniliśmy wiele zużytych części – wylicza dyrektor ZKM Beata Furman.
Mechanicy oczyścili i pomalowali wszystkie rurki służące pasażerom jadącym na stojąco. Część należało przedłużyć, bo rdza zrobiła swoje.
- Jeśli chodzi o siedzenia, to część z nich stanowi oryginalne wyposażenie z naszego jelcza, część pochodzi z innego egzemplarza jeżdżącego jeszcze kilka lat temu po Żychlinie. Długo szukaliśmy na rynku czerwonego obicia foteli, najbardziej zbliżonego do oryginału z lat 80. Gdy to się udało, odtworzenie siedzeń zleciliśmy jednemu z sochaczewskich tapicerów – dodaje dyrektor ZKM.
Została kosmetyka
ZKM kupił i zamontował także gumową wykładzinę na podłogę. Obecnie mechanicy kończą drobne prace, jak montaż obramowań do tablic informacyjnych, ramek od włazów podłogowych. Trwa montaż okablowania znajdującego się pod podłogą. We wnętrzu wszystko lśni i pachnie świeżością. Każdy element został wyczyszczony, pomalowany na nowo farbą.
- Wstawiliśmy ramy drzwi oraz wszystkie szyby. Brakuje ich tylko w drzwiach, ale to kwestia kilku dni. Kolejny etap to odtworzenie kabiny kierowcy wraz z montażem fotela kierowcy. Od miłośników starych jelczy dostaliśmy ostatnio serię zdjęć kabin kierowcy z M11-tek, w tym bardzo dokładne pokazujące jak była montowana. Detale mają znaczenie – mówi kierownik Działu Eksploatacji i Utrzymania Ruchu, Łukasz Kawka.
Perełka od miłośników
Zakład utrzymuje kontakt z kilkoma grupami fanów jelczy, którzy doradzają sobie, jak przeprowadzić konkretną naprawę, gdzie zdobyć części, elementy wyposażenia itd.
– Prowadząc renowację autobusu chętnie korzystamy z ich podpowiedzi i hojności. Kilka dni temu przyjechał do nas prawdziwy skarb - oryginalny fotel kierowcy, w stu procentach sprawny technicznie. Trzeba go tylko oczyścić i oddać do tapicera, by odtworzył obicie. Po tylu latach mechanizm działa bez zarzutu, sprawne są wszystkie korby, fotel można podnosić, opuszczać. Perełka. Miłośnicy starej motoryzacji wyszukali ten fotel gdzieś w Białymstoku i dali nam za darmo. Bardzo o nas dbają, są w stałym kontakcie, śledzą postęp prac – dodaje Beata Furman.
Dyrektor ZKM przekonuje, że technicznie jelcz jest jak nowy, jakby dopiero zjechał z taśmy montażowej, dlatego bez problemu przejdzie przegląd techniczny dopuszczający go do ruchu. Oczywiście na zabytkowych, żółtych tablicach. Skąd takie przekonanie? Po dwóch latach w garażu odpalił przy pierwszym przekręceniu kluczyka w stacyjce.
Celują w Dni Sochaczewa
Jelcz docelowo ma być wypożyczany na sesje zdjęciowe, do filmów, teledysków, a może jakaś młoda para zechce nim pojechać do ślubu? ZKM chce zaprezentować wyremontowany pojazd w czasie tegorocznych Dni Sochaczewa.
- Jeśli z jakichś przyczyn nie udałoby się na święto miasta, pokażemy go w połowie lipca na III Sochaczewskim Zlocie Klasyków. To będzie naprawdę duże wydarzenie. Dyrektor Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej zadeklarował, że przyjedzie do Sochaczewa na premierowy przejazd – podkreśla z dumą Beata Furman. (daw)
Trochę historii
Jelcze M11 były produkowane w latach 1985-1990. Powstało ich około 2600 sztuk. Masa własna pojazdu wynosiła 9,2 tony, natomiast dopuszczalna z obciążeniem nawet do 16 ton. Mógł przewozić 100 pasażerów, w tym 30 na miejscach siedzących, jednak każdy, kto dojeżdżał jelczem do pracy lub szkoły wie, że bez problemu zabierał nawet 120 osób. Na sochaczewskich ulicach M11 pojawiły się w marcu 1988 roku. Po trzech dekadach nieustannej pracy ich wyjątkowość polegała na tym, że wciąż pozostawały czynną częścią taboru. W 2019 roku oprócz naszego miasta, podobną funkcję pełniły dwa jelcze jeżdżące w Żychlinie, które jako ostatnie w kraju zostały wycofane z regularnych linii w sierpniu 2020 roku. W 2016 roku ZKM Sochaczew wycofał z eksploatacji trzy M11, które trafiły do Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej w Białymstoku i muzeum motoryzacji przy MPK w Krakowie. Ostatecznie zniknęły z sochaczewskich ulic w 2019 roku. Trafiły do Laskowic, Dąbrowy Górniczej, Nakła nad Notecią i miejscowości Motycz k/Lublina. Na szczęście M11 nie poszły na złom. Zajęli się nimi fani retro motoryzacji.