Wtorek, 07 lipca 2026
Imieniny: Cyryl, Metody, Estera
pochmurno
18°C

Sport w dawnym Chodakowie. Dwaj przyjaciele z lodowiska

Po raz trzeci wracamy na lodowe tafle. Drużyna hokejowa Bzury Chodaków w latach 60. należała do zespołów liczących się w ogólnopolskich rozgrywkach. Zmiennie występowała w drugiej i trzeciej lidze, a na mecze domowe przychodził niemal cały Chodaków – wówczas samodzielna miejscowość, żyjąca sportem według pór roku. Dziś tamten czas przywołują dwaj zawodnicy Bzury: napastnik Józef Kaczmarek i bramkarz Zbigniew Łażewski – wówczas bliscy koledzy, do dziś utrzymujący ze sobą kontakt.

Zdjęcie do Sport w dawnym Chodakowie. Dwaj przyjaciele z lodowiska

Józef Kaczmarek

Józef Kaczmarek zaczął grać w hokeja około 1958 roku. Miał 14 lat i trenował w sekcji juniorów Bzury. Poznał jeszcze pionierów tego sportu: Kazimierza Kociołka, bramkarza Tadeusza Motylińskiego oraz trenera Franciszka Głowackiego, który przyjechał z Warszawy i znacząco przyczynił się do rozwoju sekcji.

Jak wspomina, wszystko potoczyło się szybko – dobrze strzelał, trafiał w krążek, łatwo łapał kolejne elementy gry. Po roku był już w pierwszej drużynie. – Przepisów jeszcze nie znałem. Nie wiedziałem, kiedy można wjechać do tercji, kiedy zabrać krążek. Ale chęci nie brakowało – mówi.

Jako nastolatek trafił do reprezentacji województwa. W regionach, gdzie hokej stał na dobrym poziomie, tworzono wówczas ośrodki doskonalenia, mające wyłapywać i kształcić młodych zawodników. To tam trener uświadomił mu coś, co było dla niego sporym zaskoczeniem – że tak naprawdę nie potrafi jeździć na łyżwach.
– Jeździłem szybko, ale to było bardziej bieganie niż jazda. Trener wziął mnie na indywidualny trening, pokazał, jak ustawiać nogi. Zrozumiałem to od razu, tylko że straciłem prędkość, bo cały czas pilnowałem techniki – wspomina. Po pewnym czasie szybkość wróciła, już na solidniejszych podstawach.

Bardzo wcześnie Kaczmarek zaczął pełnić w drużynie rolę nieformalnego trenera. Gdy Jan Ulmer wyjeżdżał, to on prowadził zajęcia i przygotowywał zespół do meczów, przekazując kolegom wiedzę zdobytą w reprezentacji województwa. Drużyna uczyła się w biegu, często na własnych błędach. Mimo to w 1961 roku wywalczyła awans do drugiej ligi.

Obowiązkowa służba wojskowa sprawiła, że w 1964 roku trafił na rok do Legii Warszawa, gdzie grało wówczas wielu reprezentantów Polski. Później występował w Lubliniance. – Po roku w Legii byłem dobrze przygotowany. Miałem umiejętności i dużą chęć gry – mówi.
Z Lublinianką przyjechał do Chodakowa i zmierzył się z Bzurą, wygrywając ze swoimi dawnymi kolegami.

Z tamtego okresu pochodzi anegdota dobrze oddająca realia zaplecza sprzętowego. Kaczmarek miał niewielką stopę – rozmiar 39. Bzura przygotowała mu specjalne łyżwy. Gdy przyjechał do Chodakowa jako zawodnik drużyny przeciwnej, poprosił o swoje buty. Nie dostał ich.

Po zakończeniu służby wojskowej w 1966 roku ożenił się i wrócił do Bzury. To był najlepszy czas chodakowskiej drużyny, wzmocnionej m.in. Henrykiem Janotą, byłym zawodnikiem Legii. Później Kaczmarek przez rok grał w Stoczniowcu Gdańsk, jednak nie zdecydował się tam zostać – żona nie chciała przeprowadzać się na Wybrzeże, a rodzina była już mocno związana z Chodakowem.

W tamtych latach zawodnikom nie płacono. Formalnie byli zatrudniani w dużych zakładach, często tylko na papierze, a w praktyce zwalniani z pracy na treningi i mecze. Po powrocie Kaczmarek przez kilka kolejnych lat grał w Bzurze i jednocześnie prowadził drużynę.
– Największym problemem był brak sztucznego lodowiska. Później nie było już ani zespołu, ani pieniędzy – mówi. Sprzęt przekazano juniorom, a drużyna seniorów zakończyła działalność.

Z tamtych lat najbardziej zapadły mu w pamięć mecze ze Zniczem Pruszków. Po jednej z porażek, podczas obiadu w drodze powrotnej, kierowca zespołu rzucił, pół żartem, pół serio, że jeśli następnego dnia wygrają, postawi zawodnikom litr wódki. Wygrali, a decydującą bramkę w ostatnich dziesięciu sekundach meczu zdobył właśnie Kaczmarek.

Wracają też obrazy z wyjazdów. – W Nowym Dworze nie było szatni, przebieraliśmy się w domach działaczy. W Pionkach, gdy grałem w Lubliniance, tak padał śnieg, że jedna tercja trwała ponad godzinę. Lód był zasypany, nie widziałem krążka, mieszałem kijem w śniegu, zgubiłem go, ale jechałem dalej.

Zbigniew Łażewski

Zbigniew Łażewski zaczął grać w hokeja w 1961 roku, jako szesnastolatek, w międzyszkolnym klubie prowadzonym przez Kazimierza Kociołka. – Sami wylewaliśmy lodowisko, na którym trenowaliśmy i graliśmy mecze – wspomina.

Szybko trafił do drużyny seniorów. Jak mówi, zespół był „za dobry na trzecią ligę, a za słaby na drugą”. Gdy pogoda nie sprzyjała treningom, zawodnicy jeździli na Torwar – jedyne wówczas sztuczne lodowisko w regionie. Bywało, że czas dla Bzury wypadał dopiero około północy. Zakład pracy szedł hokeistom na rękę i po nocnych treningach nie musieli następnego dnia stawiać się w pracy.

Za grę nie otrzymywali pieniędzy. W Chodakowie sport był jedną z nielicznych form aktywności – latem piłka nożna, zimą hokej, często w tym samym składzie osobowym. – To była dla nas, młodych chłopaków, największa atrakcja – mówi Łażewski, wspominając m.in. Józefa Kaczmarka i braci Górnickich. Klub zapewniał sprzęt i obozy, fabryka wypłacała pensję, a reszta zależała od samych zawodników.

Szczególnie zapisały mu się w pamięci mecz Bzury z reprezentacją Bułgarii, przegrany w Chodakowie 6:4, oraz spotkanie z Okęciem Warszawa, w którego barwach grali byli zawodnicy Legii – Gosztyła i Manowski. – Manowski strzelał mi karnego i obroniłem. Dla mnie to był ogromny sukces – mówi.

Na mecze przychodził cały Chodaków. Piłkarze wywodzili się niemal wyłącznie z tej miejscowości, w drużynie hokejowej było tylko dwóch zawodników z Warszawy. Trzon zespołu tworzyli m.in. Józef Kaczmarek, Jan Ulmer, Jóźwiak oraz sam Łażewski. – W takich miejscach, gdzie wszyscy się znają od lat, funkcjonuje coś, czego nie ma w dużych klubach. Dziś już się z tym nie spotyka – dodaje.

Z żalem odchodził z Bzury, ale propozycja z pierwszoligowego GKS Tychy była trudna do odrzucenia. Na Śląsku stał się jednym z filarów zespołu. Pracował formalnie w kopalni Murcki, miał więcej czasu na treningi i otrzymał mieszkanie. Zarabiał kilkukrotnie więcej niż w Chodakowie. Tam założył rodzinę i został na stałe.

Do Chodakowa jednak wciąż wraca. Utrzymuje kontakt z Józefem Kaczmarkiem, mieszka tu część jego rodziny. – Kiedy tu przyjeżdżam, czuję się jak u siebie – mówi.

Izabela Goryniak

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.

Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.