{index_ob_css}{index_ob_js}

Przełamanie Rysiów – Lublin pokonany

W sobotnie popołudnie 22 listopada kibice Rysi Sochaczew wreszcie mogli odetchnąć z ulgą. Po pięciu kolejnych porażkach drużyna prowadzona przez trenera Łukasza Puchałę odniosła upragnione zwycięstwo, pokonując na własnym parkiecie Lubliniankę KUL Basketball 71:57. Co więcej – rywal nie należał do łatwych. Zespół z Lublina plasował się w górnej części tabeli 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn (Grupa B), mając na koncie aż osiem wygranych w jedenastu meczach.

Rysie rozpoczęły spotkanie z wysokiego C. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 23:14, a druga – jeszcze bardziej imponująca – 17:7. Do przerwy gospodarze prowadzili 40:21, a kibice zaczęli wierzyć, że tym razem nie powtórzy się scenariusz z poprzednich spotkań, w których dobra pierwsza połowa kończyła się roztrwonieniem przewagi po przerwie.

Trzecia kwarta przyniosła jednak chwilę niepokoju – Lublinianka odrobiła część strat (16:23), a przewaga Rysi stopniała do kilku punktów. Wtedy jednak drużyna z Sochaczewa pokazała charakter. Skuteczność rzutów za trzy punkty, koncentracja w obronie i zespołowa gra pozwoliły odzyskać kontrolę nad meczem. Ostatnia odsłona zakończyła się wynikiem 15:13, przypieczętowując zwycięstwo gospodarzy.

Na wyróżnienie zasługuje gra Marcina Uliczki (13 pkt, 7 zbiórek, 2 przechwyty), Patryka Jankowskiego (13 pkt, 100% skuteczności z linii rzutów wolnych) oraz Huberta Lewandowskiego, który zanotował aż 15 zbiórek i 8 punktów, osiągając najwyższy wskaźnik EVAL w drużynie (23). Solidne wsparcie dali także Maciej Pieklak (10 pkt), Marcin Kubiak (6 pkt, 100% skuteczności) i Aleksander Augustynik (6 pkt, 4 faule wymuszone).

Rysie zagrały zespołowo – aż 10 zawodników zdobyło punkty, drużyna zanotowała 50 zbiórek, 15 asyst i 12 przechwytów. Skuteczność z gry wyniosła 39,7%, a z linii rzutów wolnych aż 90%.

Zwycięstwo nad silnym rywalem może okazać się punktem zwrotnym w sezonie. Rysie mają teraz bilans 4–7 i awansowały na 12. miejsce w tabeli, wyprzedzając m.in. Znicz Pruszków i Bank Spółdzielczy Mińsk Mazowiecki. Przed nimi kolejne wyzwania, ale sobotni mecz pokazał, że potencjał w drużynie jest – trzeba go tylko konsekwentnie wykorzystywać.

Trener Łukasz Puchała może być dumny z zespołu, który nie tylko przełamał złą passę, ale zrobił to w stylu, który daje nadzieję na lepsze jutro. Kibice w Sochaczewie znów mają powody do radości – Rysie wróciły do gry.

(seb)

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności