Spacer wokół podzamcza
O tym, jak kiedyś wyglądał teren obecnych ulic Traugutta i Podzamcze, wzgórza zamkowego, amfiteatru dowiadujemy się ze starych fotografii i zapisków. Mamy także szczęście, że żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają czas bezpośrednio po wojnie i chcą nam o tym opowiedzieć. Są to Stanisław Kwiatkowski i Henryk Krop.
Nasza poprzednia opowieść dotyczyła dzielnicy żydowskiej, a później getta w miejscu obecnego parku im. F. Chopina, który tę nazwę zyskał dokładnie 10 lat temu. Dzisiaj zaczynamy spacer od ul. Podzamcze, która w okresie międzywojennym nazywana była Zamkową, po II wojnie - do 1949 r. stanowiła przedłużenie ul. Reymonta. Tak mówią wykazy znajdujące się w urzędzie miejskim. W kolejnym dokumencie, z 1970 r., funkcjonuje już nazwa ul. Podzamcze. A więc w ciągu tych 21 lat nastąpiła zmiana nazwy, być może w wyniku porządkowania terenu pod budowę muszli koncertowej, bo tak nazywano pierwszy amfiteatr. Muszla, jak wspominają dawni pracownicy Miejskiego Domu Kultury, powstawała kilka lat. Oddano ją do użytku w połowie lat 70. XX w. Do budowy kopuły używano m.in. metalowych beczek podarowanych przez Chemitex, ciętych i prostowanych przez ekipy Energomontażu Północ.
- Chyba w latach 20. ubiegłego wieku przy Traugutta, na wprost ruin zamku, stanął piętrowy budynek, w którym obecnie na parterze znajduje się sklep spożywczy. Lata temu w przyziemiu tej kamienicy od strony wzgórza zamkowego mieścił się dobrze znany magiel. Poniżej, na skraju obecnej widowni, w parterowej oficynie mieszkali państwo Troiccy. Dom został rozebrany podczas budowy miejsc siedzących wokół muszli koncertowej – opowiada Henryk Krop.
O zabudowie wzdłuż zejścia nad Bzurę pisaliśmy już latem zeszłego roku, przypomnijmy więc tylko, że na wysokości obecnego budynku amfiteatru parterowy dom mieli państwo Gruberscy, poniżej mieszkał rzeźnik Piechucki, który wybudował także murowaną masarnię. Budynki te już nie istnieją. Pozostał tylko jeden parterowy budyneczek od lat niezamieszkały.
Wracamy na ul. Traugutta i tu pojawia się ciekawostka. Stanisław Kwiatkowski, przygotowując się do naszego spotkania, odnalazł w swoim domowym archiwum mapkę opatrzoną informacją: „Zarys pol. nr 61”, a niżej „Tymczasowy Zarząd Mienia Opuszczonego”. Dokument nie posiada daty, ale dzięki pomocy sochaczewskiego geodety, Włodzimierza Główki, dowiadujemy się, że jest to zarys polowy z 1942 r. wykonany przez inżyniera Pawła Tollika z Gdańska, prawdopodobnie na zlecenie władz okupacyjnych. Oryginał mapki podzamcza, podobnie jak innych terenów miasta, powinien się znajdować w starostwie powiatowym.
A skąd w opisie „mienie opuszczone”? Można się domyślać, że w 1942 r. właściciele działek z powodu wojny wyjechali, ukrywali się lub zginęli w czasie nalotów i wieloletniej okupacji.
Na planie znajduje się obrys murów zamkowych, których jest znacznie więcej niż obecnie, wały oraz fosa otaczające wzgórze. Moi rozmówcy przypominają czasy, kiedy fosa w części była wypełniona wodą, a teren porastała wysoka trawa i gęste krzaki.
Z kolei pisząca te słowa pamięta wzgórze zamkowe jako prowizoryczne trasy zjazdowe na sankach i tłumy dzieci, które w ten sposób korzystały z zimowych dobrodziejstw. Zimy takie jak tegoroczna nikogo nie odstraszały od saneczkowych szaleństw i zabaw na śniegu.
Wspomniana mapka zawiera także dokładnie zwymiarowane działki leżące wzdłuż ul. Traugutta oraz nazwiska ich właścicieli.
- Co prawda potrzebowałem lupy, żeby rozczytać napisy, ale udało się – mówi Stanisław Kwiatkowski. - Idąc prawą stroną ulicy w kierunku cmentarza mijamy piętrowy budynek, ten z maglem na dole. Za nim znajdował się plac i zakład stolarski pana Papierowskiego, który wyrabiał również trumny. To chyba na nim postawiono w latach 90. ubiegłego wieku duży budynek ze sklepem odzieżowym na parterze. Dalej były trzy wąskie niezabudowane działki. Pierwsza to współwłasność sióstr E. J. A. Szytenchelm. Drugi plac należał do Anieli (nazwisko nieczytelne) i Cecylii Przechodzień. Trzecia działka – największa, sięgająca amfiteatru, to współwłasność Romana Troickiego i Stanisława Górskiego. To właśnie w głębi tego placu stała parterowa oficyna pana Troickiego.
Jego rodzina wsławiła się za sprawą syna pana Romana ppor. Mikołaja Troickiego, który 2 maja 1945 r. wraz z kolegami z oddziału zawiesił polską flagę na Kolumnie Zwycięstwa w Berlinie.
Za wymienionymi działkami, wzdłuż chodnika, znajdował się teren gminy miasta Sochaczew nazwany na planie ogrodem. Stanisław Kwiatkowski widzi na mapce ogrodzenie z zaznaczonym płotem i betonowymi słupkami, które oddzielają ogród od chodnika lub pobocza. Natomiast Włodzimierz Główka podejrzewa, że mogą to być drzewa lub krzewy. Gdyby mapa była większa, można by to stwierdzić z całą pewnością.
Gdzieś w tym rejonie, jeszcze do niedawna, stał pomnik wystawiony walczącym i pomordowanym w czasie wojny. Podczas rewitalizacji całego terenu podzamcza przeniesiono go na bulwary nad Bzurą.
- Ogród sięgał do zabudowań obecnego sanepidu, w którym w tamtych czasach mieścił się ośrodek zdrowia a na parterze łaźnia miejska – przypomina Henryk Krop. – Za nim, idąc w stronę wałów, stał parterowy budynek zamieszkały przez kilka rodzin. Dzisiaj w tym miejscu siedzibę ma agencja pośrednictwa pracy. Dalej był rów i skarpa z osiedlem Kiercelak.
Zaznaczony na wspomnianym planie rów, o którym mówi Henryk Krop, i o którym w poprzednich odcinkach opowiadał Stanisław Kwiatkowski, odprowadzał nadmiar wody ze stawu w parku Garbolewskiego. Przypomnijmy zatem, że ów rów przebiegał obecnymi ul. Wojska Polskiego, Kaczorowskiego i Traugutta, otaczał wzgórze zamkowe i wpadał do Bzury. Dopiero w latach 80. XX w. rów zamknięto w betonowych kręgach, a te zasypano.
Henryk Krop wspomina, że pod ul. Traugutta był wysoki przepust, który w czasie wojny mieszkańcy wykorzystywali jako schron podczas niemieckich nalotów. Zaś na wzniesieniu powyżej rowu rozciągało się osiedle zwane Kiercelakiem. Opowiemy o nim w kolejnym odcinku.
Foto: Przedwojenny wygląd wzgórza zamkowego. W jednym z ostatnich domów po lewej stronie mieszkał w dzieciństwie Henryk Krop. Z albumu fotografii Sochaczew sprzed lat
Jolanta Śmielak-Sosnowska