Środa, 08 lipca 2026
Imieniny: Elżbieta, Adrian, Edgar
pochmurno
18°C

Miałam szczęście do ludzi. Rozmowa z Zofią Berent

Po 42 latach pracy zawodowej, w tym 28 latach kierowania Środowiskowym Domem Samopomocy oraz Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej przekształconym potem w Centrum Usług Społecznych, Zofia Berent zdecydowała, że czas na odpoczynek od wyzwań zawodowych. Jak mówi, do pomocy społecznej trafiła przez przypadek, miała szczęście do ludzi i dzięki nim z dumą patrzy w przeszłość. Za naszą namową zgodziła się sięgnąć do początków swej pracy zawodowej.

- Jest pani z urodzenia Sochaczewianką?

Nie. Pochodzę z okolic Iłowa.

- Ale coś spowodowało, że na ponad cztery dekady związała pani swoje życie z Sochaczewem.

- Był rok 1983. Skończyłam szkołę i zaczęłam szukać pracy. Okazało się, że Dom Pomocy Społecznej w Gawłowie potrzebuje pracownika socjalnego. Przyjęto mnie na staż i myślałam, że po nim pójdę w inną stronę, ale z trzech miesięcy zrobiły się prawie 43 lata. Już pracując w DPS ukończyłam w Łowiczu policealne studium dla pracowników socjalnych, a potem studia pedagogiczne. Były jeszcze studia podyplomowe z zakresu zarządzania organizacjami pomocy społecznej.

- Jak to się stało, że w 1997 roku szeregowy pracownik DPS otrzymał propozycję kierowania jednostką, która jeszcze nie istniała? Środowiskowy Dom Samopomocy dopiero budowano.

W tym czasie Sochaczew leżał w województwie skierniewickim, a nadzór nad pomocą społeczną sprawował Wojewódzki Zespół Pomocy Społecznej kierowany przez Marię Zajączkowską. Pani Maria była bardzo oddana pomocy społecznej, zauważała Sochaczew, aktywność kadry DPS i Ośrodka Pomocy Społecznej oraz wdrażane w nich nowatorskie rozwiązania. Nasze placówki stawiała za wzór, bo wyprzedzały czasy. Otwierały się na szkoły, przedszkola, organizowały konkursy, obchody dnia babci czy dnia dziecka. Za różnorodne działania otrzymałam od wojewody kilka nagród i w ślad za tym poszła propozycja, by zamienić DPS na ŚDS.

- Środowiskowe Domy Samopomocy, opiekujące się osobami z niepełnosprawnością intelektualną  i chorobami psychicznymi, były nowością, do tego stopnia, że nasz dom należało stworzyć od podstaw. 

- Decyzja o budowie zapadła jesienią 1997 roku, a rok później, we wrześniu, dom przyjął pierwszych uczestników. Tempo było ekspresowe. Do zespołu czuwającego nad budową a potem wyposażaniem placówki dołączyłam w marcu 1998 roku, gdy obiekt był w stanie surowym zamkniętym. ŚDS otwarto bardzo uroczyście na początku września. Krótko potem weszła w życie reforma administracyjna i Sochaczew przeszedł do województwa mazowieckiego. I znowu mieliśmy wielkie szczęście, bo za politykę społeczną w urzędzie wojewódzkim odpowiadała Halina Lipke -  wybitny fachowiec, człowiek rozumiejący pomoc społeczną, żyjący nią. Na wszelkie sposoby wspierała nasze pomysły, działania. Jeśli chciało się pracować, miało pomysły, każdy miał zapalone zielone światło.

- Waszym sztandarowym projektem w krótkim czasie stały się Mazowieckie Przeglądy Twórczości Artystycznej ŚDS. Trudno uwierzyć, że na dwudniowe wydarzenie zjeżdżało ponad 600 osób.

Ale tak było. Z początku jednodniowa impreza wydłużona została do dwóch dni, by między śniadaniem a kolacją zmieścić prezentacje teatralne, występy wokalne, skecze kabaretowe. Zawsze przeglądowi towarzyszyła wystawa prac plastycznych. Dla domów to było wielkie święto, uczestnicy tygodniami przygotowywali się do występów. Gdzieś trzeba było przenocować uczestników, dlatego kilka lat korzystaliśmy z ośrodka wczasowego koło Bolimowa. Pewnego razu moim maluchem prowadziłam autokary pod Bolimów, ale drogi mi się pomyliły. Fiacikiem można było wykręcić na polnej drodze, ale autokarem znacznie trudniej. Ale przeglądy to nie wszystko, bo nasz dom od lat słynie także z corocznych, dużych spotkań „Kolędujmy wszyscy wraz”, i to ŚDS zaczyna kolędowanie na ziemi sochaczewskiej.

- W 2005 roku wasz sąsiad zza ściany, czyli Dzienny Dom Pomocy Społecznej, przeniósł się do dawnego biurowca PGKiM przebudowanego w centrum pomocowe. Przy alei 600-lecia siedzibę znalazły aż trzy instytucje z tej branży.

Tak, a ŚDS zyskał dodatkową przestrzeń i więcej możliwości. Wspominam czas pracy w domu z wielkim sentymentem, bo miałam wspaniałą kadrę, młodych, ludzi pełnych pomysłów. Najpierw malowaliśmy ściany białą farbą, aż pewnego dnia przyszli do mnie pracownicy z pytaniem, czy mogą korytarz ozdobić rysunkami. Zrobili to  pięknie. Potem pojawił się pomysł, by świetlicę zmienić w starą warszawską uliczkę. Słupy podtrzymujące konstrukcję nasze artystki zmieniły w kolumny, zwykłe okna w okna stołecznych kamienic. Z Działdowa, z rozbieranej kamienicy, przywiozłam im oryginalne dachówki. Nieocenioną osobą była nieżyjąca już Kasia Szadkowska, terapeutka o artystycznej duszy, która potrafiła zrobić coś z niczego. Budynek DDPS budowano w czynie społecznym, ściany były krzywe, a Kasia wpadła na pomysł, by zrobić „kamienie” ze styropianu i zamaskować te krzywizny. Kasi już nie ma, a „kamienie” nadal są. Na suficie namalowane było niebo. Wchodzę kiedyś do świetlicy, Kasia cała brudna w farbie, pytam - co ty robisz? A ona, że niebo było za niebieskie, więc poprawia chmurki. Pierwsze przeglądy ŚDS odbywały się w maju pod hasłem „Kiedy kwitną bzy”. Nie mieliśmy pieniędzy na dekorację sali, więc moi pracownicy, z Mariuszem Cieśniewskim na czele, wpadli na pomysł i w dniu przeglądu przywieźli do domu kultury w Chodakowie wielkie pęki bzu. Przyznali się potem, że o 4 rano pojechali do Żukowa i „pozyskali” je pod osłoną nocy.

- Pracownicy to jedno, ale podopieczni także dawali mnóstwo satysfakcji.

Widać było postępy, jak się zmieniają, zdobywają nowe umiejętności, samodzielność. Niekiedy rodzice dzieci niepełnosprawnych są nadopiekuńczy , wyręczają je we wszystkim, a my udowadnialiśmy, że uczestnik może sam przyjechać do ŚDS komunikacją miejską, zrobić sobie kanapkę, iść po drobne zakupy. Były przypadki, gdy do ŚDS przychodziły osoby z wielkimi trudnościami w kontaktach, a dziś pracują, są samodzielni, mają prawo jazdy, świetnie sobie radzą.

- Lata temu wspominała Pani w jednym z wywiadów, jak wielkie zdziwienie wywołała propozycja, by podopiecznych zabrać na kilkudniową wycieczkę.

Rodzice niepokoili się na myśl, że ich dziecko spędzi tyle czasu poza domem . A uczestnicy świetnie się bawili. Dziś każdy ma telefon komórkowy, są portale społecznościowe, a wówczas nie mieliśmy takich narzędzi, więc żeby uspokoić rodziców dzwoniliśmy z trasy do radia Fama. Całe miasto słuchało, że dojechaliśmy na obiad, właśnie zwiedziliśmy zamek, że było ognisko, a jutro przemieszamy się do innego miasta.

- Przygoda z ŚDS skończyła się w 2006 roku. W 2005 r. MOPS przeniósł z ulicy Fabrycznej do nowej siedziby przy Alei 600-lecia 90, a krótko potem dyrektor Daniela Wrocławska zdecydowała o przejściu na emeryturę.

Wystartowałam w konkursie na dyrektora MOPS z myślą, że popracuję 5-7 lat i poszukam nowych wyzwań, a skończyło się na dwudziestu latach. Trafiłam na kolejny wspaniały zespół ludzi, oddany swojej pracy. Wszyscy o pomocy społecznej myśleliśmy w podobny sposób, że to nie może być tylko wypłata zasiłków, ale system wsparcia pozwalający rodzinie wyjść z trudnej sytuacji. Tworzyliśmy liczne projekty dla rodzin, seniorów, dzieci z trudnych domów. W 2008 roku MOPS otrzymał nagrodę specjalną Ministra Pracy i Polityki Społecznej „Za wybitne i nowatorskie rozwiązania w zakresie pomocy społecznej”, potem zajęliśmy I miejsce w ogólnopolskim konkursie „Samorządowy Lider Zarządzania – usługi społeczne” za projekt Seniorze nie jesteś sam.

- Nagrodą w tym konkursie był wyjazd studyjny do Norwegii, by poznać skandynawski system wsparcia rodzin. 

Tamtejszy system nieco nas wyprzedzał, wiele działań było połączonych m.in. z urzędem pracy, ale jeśli chodzi o obiekty instytucji społecznych i ich wyposażenie, nie mieliśmy się czego wstydzić. Potwierdzili to Norwegowie, gdy przyjechali do nas z rewizytą. Byli zaskoczeni, jak dobra jest baza lokalowa, jak rodzinny klimat tworzymy w jednostkach. Polska tłumaczka obsługująca te dwie wizyty, powiedziała nam potem, że jest dumna ze swojego pochodzenia.

- Jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniała się pomoc społeczna?

To dwa różne światy. W latach 90 MOPS działał w warunkach transformacji ustrojowej, mierząc się z ogromnym zapotrzebowaniem na pomoc spowodowaną bezrobociem i ubóstwem. Funkcjonował przy bardzo ograniczonych zasobach, udzielając przede wszystkim pomocy materialnej . Dziś Centrum Usług Społecznych koordynuje różnorodne działania, które mają pomóc rodzinie stopniowo odzyskać samodzielność — tak, by zamiast „ryby” otrzymała „wędkę”. Wsparcie ma dziś charakter kompleksowy: towarzyszymy w poszukiwaniu pracy, wspieramy dzieci w nauce, a dzięki współpracy z policją, szkołą, sądem możemy wspólnie szukać najlepszych rozwiązań dla każdego podopiecznego. Pomagają nam grupy wsparcia oraz świetnie rozwinięty wolontariat. Zmienili się także klienci pomocy społecznej. Kiedyś to były osoby nieporadne, nie radzące sobie w kwestiach finansowych. Teraz pieniądze zeszły na dalszy plan, problemem okazuje się narastające zjawisko przemocy w rodzinach oraz kondycji psychicznej młodego pokolenia.

- Największe wyzwanie ostatnich lat, to wojna w Ukrainie czy covid?

Zdecydowanie covid, bo nikt nie wiedział, co przyniesie jutro, czy opiekunki będą mogły wejść do mieszkań swych podopiecznych? Był czas, gdy zachorowałam a licząc dni na kwarantannie drżałam, co będzie dalej. Nagle wzrosła liczba osób potrzebujących wsparcia, a jednocześnie trzeba było działać w warunkach izolacji, ograniczeń i obaw o zdrowie. Pracownicy musieli organizować pomoc w zupełnie nowych realiach — dostarczać żywność i leki osobom na kwarantannie, wspierać rodziny zmagające się z utratą pracy, a przy tym utrzymywać kontakt z podopiecznymi głównie zdalnie, co utrudniało ocenę sytuacji i szybkie reagowanie.

- Jak widzi pani swoją emeryturę?

O odejściu myślałam już od jakiegoś czasu, ale wysiąść z ciuchci jest łatwo, a z Pendolino znacznie trudniej. Mimo pewnych wątpliwości - dojrzałam do tej decyzji. Cieszę się, że będę mogła odpocząć, robić coś spontanicznie. Wyhamuję, skupię się na rodzinie. Mam do nadrobienia trochę spotkań z przyjaciółmi, do odświeżenia parę kontaktów. Pożegnam się z myślą, że dzięki wspaniałym ludziom, z którymi przyszło mi pracować, coś po sobie pozostawię. Świetnie działa DDPS , klub Senior +, podobnie świetlica Nasza Baza czy Klub Wolontariusza przy CUS. Ten ostatni będzie wkrótce świętował dwadzieścia lat istnienia. CUS doskonale współpracuje z parafią św. Wawrzyńca, gdzie w stołówce Matki Teresy z Kalkuty wydawane są najuboższym posiłki przygotowywane przez kuchnię DDPS.

- Z jakimi wyzwaniami będzie się musiał zmagać Pani następca?

Narasta problem kondycji psychicznej młodzieży, która nie radzi sobie z relacjami, z hejtem i światem widzianym na TikToku. Drugim wyzwaniem będzie zapewnienie wsparcia rosnącej grupie osób starszych. Coraz więcej jest zleceń na usługi opiekuńcze i skierowań do DPS-ów, ale niestety nie ma systemowych rozwiązań wspierających samorządy w opiece nad starszymi, nie ma strategii pozwalającej przygotować się do nieuchronnych zmian. Nowemu szefowi CUS udzieliłabym dwóch rad – pracuj uczciwie, w zgodzie z sumieniem, żeby na koniec dnia móc powiedzieć sobie, zrobiłem lub zrobiłam co mogłam, więcej się nie dało. I pamiętaj, że to nie jest praca na osiem godzin. Nie można mieć w szufladzie ściągi z rozwiązaniami, działać szablonowo, bo to są ludzkie sprawy, a każda jest inna.

Daniel Wachowski

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.

Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.