Aby uniknąć zalań
Latem podczas nawalnych deszczów niejedna sochaczewska ulica bywa zalana. Jak radzić sobie z okresowymi nadmiarami wód opadowych i uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, rozmawiano w poniedziałek 24 lutego w urzędzie miejskim.
Burmistrz Daniel Janiak spotkał się z zespołem roboczym, nazwanym radą melioracyjną. W skład rady weszli między innymi zastępca burmistrza Stanisław Wachowski, pracownicy ratusza odpowiedzialni za mienie i nadzór właścicielski, gospodarkę przestrzenną, zarządzanie kryzysowe. Na spotkanie zaproszono także Konrada Ziółkowskiego, sochaczewianina, byłego dyrektora Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, obecnie reprezentującego jednego z deweloperów realizujących liczne inwestycje mieszkaniowe na terenie Sochaczewa. Dzielił się on swoim doświadczeniem związanym z działaniem kanalizacji deszczowej przy przedsięwzięciach budowlanych, zarówno drogowych jak i mieszkaniowych.
- Najczęstszą przyczyną niedrożności kanalizacji są po prostu zatkane wpusty. Liście, piach i sól, którymi zimą posypywane są ulice, i inne odpady, to wszystko blokuje studzienki. Dlatego niezbędne jest czyszczenie wpustów co najmniej dwa razy w roku, a także cykliczne serwisowanie osadników i kanałów – mówił Konrad Ziółkowski.
Studzienek kanalizacji deszczowej przy drogach publicznych w Sochaczewie są setki. Część z nich ma wmontowane kosze, do których trafiają odpady i co jakiś czas należy je opróżniać. Występują też studzienki starego typu, nieposiadające koszy. Gdzie i jakie się znajdują oraz które należy w przyszłości wymienić pokaże planowana inwentaryzacja wpustów.
- Niewątpliwie informacje te przydadzą nam się do wykonania mapy sieci kanalizacji burzowej, na której zaznaczymy newralgiczne punkty, gdzie w ubiegłych latach występowały zalania i podtopienia. Jeśli wcześniej znajdziemy przyczyny problemów, będzie je można systematycznie eliminować, bo jeśli nic z tym nie zrobimy, to z dużym prawdopodobieństwem sytuacja powtórzy się przy następnych letnich ulewach. W przyszłorocznym budżecie trzeba zabezpieczyć dodatkowe środki na serwisowanie kanalizacji deszczowej – mówił burmistrz Daniel Janiak.
Przypomnijmy, że w myśl obowiązującego prawa spływ deszczówki z posesji nie może być kierowany na sąsiednie działki ani na drogi publiczne. Wodę opadową należy zagospodarować na własnym terenie. Jeśli występuje problem z wsiąkaniem wody do gruntu, należy pomyśleć o studni chłonnej lub zbiorniku retencyjnym.
- Miejska sieć melioracyjna nie była kompleksowo modernizowana od kilkudziesięciu lat. Owszem jest przebudowywana, gdy remontujemy główne ulice, ale to za mało. Problemem są też nielegalne przyłącza do deszczówki, co wpływa na przepustowości sieci – zauważa zastępca burmistrza Stanisław Wachowski.
Samorząd miejski płaci PGW Wody Polskie tzw. podatek od deszczu, czyli opłatę za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej. W tym roku zabezpieczono w budżecie miasta na ten cel 520 tys. zł.
Podczas spotkania pojawiła się propozycja utworzenia miejskiej spółki wodnej. Umożliwiłaby ona pozyskanie dofinansowań z samorządu wojewódzkiego z programu „Mazowsze dla melioracji” w wysokości do 100 tys. zł rocznie (do 80 proc. kosztów) na eksploatację konserwację i remonty kanalizacji deszczowej. Pomysł ma zostać przeanalizowany i omówiony za kilka tygodni, na następnym spotkaniu rady melioracyjnej. (mf)