Przydomowe oczyszczalnie w pełni legalne
We wrześniu radni miasta zajmą się uchwałą, która wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom rodzin korzystających z przydomowych oczyszczalni ścieków. Zmiana przepisów obejmie tereny, gdzie nie ma miejskiej sieci kanalizacyjnej, nie planuje się jej budowy oraz te, gdzie sieć już jest, ale część właścicieli działek korzysta z wybudowanych wcześniej przydomowych oczyszczalni.
Obecnie całe miasto uznane jest za obszar aglomeracji, a na takim terenie, gdy samorząd ułoży w ulicy sanitarkę, bezwzględnie należy się do niej podłączyć. Jest tylko jeden wyjątek - nie trzeba korzystać z sieci ZWIK, jeśli na działce mamy instalację oczyszczającą ścieki w takim stopniu, jak oczyszczalnia miejska. Niestety tak wyśrubowany poziom niezwykle trudno osiągnąć. Z tego powodu, gdy wszedł w życie obowiązek zgłaszania ratuszowi przydomowych oczyszczalni ścieków, pojawił się problem, bo wiele z tych urządzeń kosztowało kilkadziesiąt tysięcy, działa sprawnie, ale nie spełnia restrykcyjnych norm obowiązujących w aglomeracjach.
- Z inicjatywy pana burmistrza Janiaka, zaproponujemy radnym korektę uchwały wskazującej obszar aglomeracji. Zmienimy granice aglomeracji i wyłączymy z niej tereny, gdzie obecnie nie ma i nie przewiduje się budowy kanalizacji sanitarnej, bo jest to nieopłacalne albo bardzo trudne. To np. obszary objęte opieką konserwatorską, w pobliżu pomników przyrody, albo takie, gdzie sieć miałaby przechodzić pod mocno rozbudowaną infrastrukturą należącą do GDDKiA lub PKP. Z aglomeracji wyłączymy także pojedyncze działki, gdzie od lat funkcjonują przydomówki, a ich właściciele nadal chcą je użytkować. O zgłaszanie takich działek apelowaliśmy wiosną tego roku i otrzymaliśmy kilkadziesiąt zgłoszeń od mieszkańców – mówi wiceburmistrz Stanisław Wachowski.
Czy przyroda na tym straci? Nie, gdyż z przydomowych instalacji wstępnie oczyszczony osad i tak trafia wozem asenizacyjnym do oczyszczalni ścieków spełniającej surowe normy ekologiczne. Legalizując przydomowe oczyszczalnie na obszarach, gdzie ZWIK ma sieć sanitarną, ratusz wykonuje ukłon w kierunku mieszkańców, którzy na prywatną instalację wydali tysiące złotych, a po kilku czy kilkunastu latach użytkowania dowiedzieli się, że mieszkają w obszarze aglomeracji i muszą wykonać przyłącze do miejskiej sieci. A pamiętajmy, że mówimy o urządzeniach sprawnych, szczelnych, ekologicznych, które mogą pracować jeszcze wiele lat.
- Chcieliśmy uchwałę wprowadzić do programu czerwcowej sesji, ale niestety była wtedy jeszcze w konsultacjach w Wodach Polskich. Dziś już mamy gotową treść, akceptację państwowego regulatora, możemy iść do radnych i rozwiązać ten problem – podkreśla Daniel Janiak. (daw)