Wtorek, 25 czerwca 2024
Imieniny: Dorota, Łucja, Wilhelm
pochmurno
26°C

Nigdy nie zapomnę o samorządzie i o mieście - Edward Stasiak nie będzie już kandydował na radnego [ROZMOWA]

Edward Stasiak to nestor sochaczewskiego samorządu. Od 1994 roku, z przerwą w latach 2002-2006 jest wybierany na radnego z Trojanowa, był przewodniczącym i wiceprzewodniczącym rady oraz przewodniczącym komisji gospodarki przestrzennej i inwestycji. Elegancki, kulturalny, dociekliwy i solidny, zawsze dążący do kompromisu 84-letni radny poinformował niedawno, że to jego ostatnia kadencja i więcej kandydować nie będzie.  Poprosiliśmy go zatem o podsumowanie całej samorządowej kariery, jak i ostatniej pięciolatki. 

Zdjęcie do Nigdy nie zapomnę o samorządzie i o mieście - Edward Stasiak nie będzie już kandydował na radnego [ROZMOWA]

Czy pamięta pan swoją pierwszą sesję rady miejskiej?

Tak, to był rok 1994, pierwsza sesja drugiej kadencji. To była sesja przełomowa. 28-osobowa wówczas rada wybierała burmistrza, funkcjonował wtedy siedmioosobowy Zarząd Miasta – trzech burmistrzów i cztery osoby delegowane z rady. Burmistrzem wybrano Ireneusza Felczaka. Większość w radzie miało SLD, mieliśmy 13 radnych, dołączyli do nas Franciszek Niewiadomski i Jakub Grabiec i w ten sposób mieliśmy większość bezwzględną. Dzięki temu rządziliśmy przez tę i kolejną kadencję. W 2002 roku nastąpił rozłam w naszej SLD-owskiej koalicji – ale nie taki jak dziś, że radni przeszli do innej opcji. To się stało wewnątrz koalicji. Podczas jednego ze spotkań zdecydowaliśmy, że trzeba odwołać z funkcji przewodniczącego Andrzeja Olejnika z powodu zastrzeżeń do sposobu prowadzenia obrad.

To wtedy został pan przewodniczącym – jak sam pan mówił – z przypadku.

Uzgodniliśmy wcześniej, że przewodniczącym zostanie radny Henryk Bryła. Mimo ustaleń  w głosowaniu proponowany kandydat nie uzyskał większości bezwzględnej. Konsternacja na sali, bo nie tak miało być. Ogłaszamy przerwę, trwają konsultacje, w wyniku których mnie przypadło pełnienie funkcji przewodniczącego do końca kadencji.

Pamiętam te tytuły prasowe: „Niespodziewany przewodniczący”.

Tak było, zostałem wybrany i trzeba było podjąć się tego zadania. Muszę przyznać, z perspektywy czasu, że źle się stało, bo mogliśmy sprawę odwołania przewodniczącego rozwiązać inaczej – porozmawiać, zmobilizować go do zmiany sposobu prowadzenia obrad. To  były początki, zabrakło nam doświadczenia.

A niedawno odwołano pana. Jak się pan z tym czuje?

W przeciwieństwie do wydarzeń sprzed lat, teraz mamy do czynienia ze zmianami barw klubowych przez dwóch radnych, przez co utraciliśmy większość bezwzględną. Mniejsze znaczenie ma odwołanie mnie z funkcji wiceprzewodniczącego, ale bardziej zrozumienie zaistniałej sytuacji, że radni, którzy współpracowali z Sochaczewskim Forum Samorządowym przez 13 lat, na trzy miesiące przed końcem kadencji przechodzą do opozycji. Przez okres trzech kadencji wspierali programy rozwoju miasta, głosowali za przyjmowaniem budżetów i wieloletnich prognoz finansowych, które krytykowała opozycja, a oni teraz się do niej przyłączyli. Nazwijmy rzecz po imieniu – zostaliśmy zdradzeni. I to nie tylko my, jako koalicja, ale również wyborcy, bo wyborcy głosują nie tylko na osobę, ale także na opcję polityczną czy stowarzyszenie. Kończąc ten temat powiem tak: radnym się bywa, człowiekiem się jest.

Pan także zmienił barwy w czasie swojej samorządowej przygody – ale nie w trakcie kadencji.

Do 2002 roku, przez dwie kadencje, byłem w SLD. Ale ponieważ wyniknęły takie sprawy jak afera Rywina, ja i pan Chocian wypisaliśmy się z SDL. I żeby w kolejnych wyborach nie startować z innego ugrupowania, w ogóle nie kandydowałem. Nie chciałem, by o mnie mówiono, że zmieniam barwy i szukam czegokolwiek, żeby się załapać. Dlatego w ogóle nie wystartowałem, chciałem spokojnie poszukać nowego miejsca. Chodzi o uczciwość wobec wyborców, siebie i ugrupowania, które się reprezentuje. Nie można tak skakać, jak polny konik. Chociaż takich skoczków trochę mamy i w mieście, i w powiecie.

Przez wszystkich radnych – i opozycyjnych, i kolegów z koalicji, jest pan uważany za wzór. Co trzeba robić, żeby być dobrym radnym? 

Nie kłóciłem się. Oczywiście jeśli coś mi się nie podobało, to występowałem w tej sprawie, ale nie w jakiś agresywny sposób, tylko starałem się przekonywać merytorycznie. Tak również postępowałem wobec mieszkańców, którzy nas wybierają. Mieszkańcom nie obiecywałem za dużo, mówiłem, że będziemy robić, ale nie liczcie od razu na wszystko. Chyba uwierzyli w to, bo wybierali mnie zawsze i nie ukrywam, że w tym czwartym okręgu zawsze miałem najwięcej głosów. Rozmawiałem z ludźmi. I kończąc swoją samorządową przygodę mogę powiedzieć, że wielu ludzi poznałem, do dziś mam przyjaciół, składamy sobie życzenia, spotykamy się i rozmawiamy. Poznałem też fajnych ludzi w urzędzie – współpracowników, burmistrzów. Wielkie uznanie mam dla pani skarbnik Jolanty Brzóski i Andrzeja Wierzbickiego, pracujących w samorządzie od kilku dekad. Nauczyłem się wiele o samorządzie. I wśród radnych miałem wielu przyjaciół. Najtrudniejsze są momenty, kiedy przychodzi żegnać ich na zawsze – panie Kocimska, Repsz, panowie Bryła, Marcinkowski, Liberadzki i niestety wiele innych osób, które już odeszły. I to jest dla mnie przykre, ale wszystkich ich wspominam bardzo ciepło.

I znowu, zamiast mówić o sobie, mówi pan o innych…

Nieskromnie jest mówić o sobie i dokonaniach. Na pewno parę rzeczy udało mi się dla miasta i mieszkańców zrealizować, ale na poprzedniej sesji, kiedy miałem okazję wystąpić, pewnie ostatni raz, przed miejską kamerą, przeprosiłem za obietnice, których nie zrealizowałem, bo po prostu się nie udało lub coś było niemożliwe.

Czyli jest pan człowiekiem pracy?

Tak. To jednak się pochwalę. Ja od najmłodszych lat lubiłem solidnie pracować, był nawet taki czas, że pracowałem na trzech etatach będąc radnym, mając pracę zawodową i jeszcze gospodarstwo. Bywało, że o pierwszej w nocy stawiałem się w domu, o szóstej wstawałem, no ale taki po prostu mam charakter. Lubię pracę i lubię się z tej pracy wywiązywać. Chociaż, jak zaznaczyłem, nie udało mi się zrobić wszystkiego, co zaplanowałem jako radny. To przywiązanie do pracy i obowiązków bierze się stąd, że w okresie tużpowojennym, w tych trudnych czasach, dzieci i młodzież musiały pomagać rodzicom w ciężkiej pracy, szczególnie na wsi.

Praca radnego to analizowanie dokumentów, dopytywanie, przyglądanie się każdej złotówce. Zawsze słynął pan z dokładności – a nie jest to standard wśród samorządowców. 

Na siedem dni przed sesją, a w przypadku budżetowej czternaście, otrzymujemy projekty uchwał. Odbywają się komisje jako posiedzenia robocze, na których analizujemy te projekty, dyskutujemy, wyjaśniamy wątpliwości. Najczęściej radni opozycyjni mało rozmawiają, nie pytają, a głosują zwykle przeciw lub wstrzymują się. Często przypominałem w trakcie obrad mojej komisji, że warto zwracać się, mając wątpliwości, o wyjaśnienie do skarbnika miasta, naczelników wydziałów. Sam często korzystam z tej drogi po to, by podczas sesji być przygotowanym do zatwierdzenia projektów uchwał. Niestety dopiero na sesjach odbywają się debaty, padają pytania, zarzuty różnego rodzaju – może to jest tzw. parcie na szkło?

Które momenty z ostatnich 30 lat, z całego swojego samorządowego życia, uważa pan za najważniejsze, przełomowe?

Pierwsza rzecz to sprawa obwodnicy miasta i słynne protesty oraz trzy nazwiska, które należy tu koniecznie przywołać – Lucjan Niemira, Marian Wendkowski i Marek Stępowski, założyciele komitetu protestacyjnego. Słynne protesty, helikopter nad placem Kościuszki. Jako zarząd miasta, wspólnie z burmistrzem Felczakiem byliśmy oczywiście na tym proteście, to była sprawa ogólnopolska. Uważam to za bardzo duże osiągnięcie, że udało się w końcu tę obwodnicę wybudować. Były i trudne momenty, na przykład spotkania z mieszkańcami, którzy mieli być wywłaszczeni. Przed jednym z nich otrzymaliśmy informację, że mają w nas rzucać jajkami. Założyłem starą kurtkę, więc byłem przygotowany, a burmistrzowi Felczakowi udało się uspokoić zebranych i spokojnie wszystko wyjaśnić, nie było więc konieczności prania.

Drugi przełomowy moment to modernizacja wszystkich kotłowni węglowych. Kiedyś 24 wielkie kominy dymiły w Sochaczewie. Niektórzy mówili, że jak wjeżdżają do naszego miasta od strony Warszawy, to jakby wjeżdżali do Dąbrowy Górniczej. Trzecia sprawa to budowa oczyszczalni ścieków i łączy się z tym 96 kilometrów kanalizacji. Tego nie widać, bo jest pod ziemią, ale to była bardzo potężna inwestycja. Poza tym budowa basenu, przebudowa stadionów, rewitalizacja parków, wiele ulic, chodników, oświetlenia czy budowa Komendy Powiatowej Policji w miejscu starego przedszkola.

Co pan czuje spacerując ulicami miasta?

Dobrze, że mnie pani o to pyta. Ja nigdy nie zapomnę o samorządzie i mieście. Idąc ulicami w każdym miejscu widzę, co zostało dokonane, co się zmieniło. Choćby Traugutta – kiedyś wąska i dziurawa, dziś porządna arteria ze ścieżką rowerową. Tu były walące się budynki, a teraz sklepy i firmy. Stadiony będące wizytówką. Na każdej ulicy coś się zmieniło. Do końca życia nie zapomnę o samorządowych działaniach i zawsze będę interesował się sprawami miasta, a jak mnie zaproszą, to i na sesję przyjdę.

Mam pan jeszcze tyle wigoru, pomysłów i chęci – mógłby pan przecież wystartować kolejny raz do rady. 

Już postanowiłem, że nie. Wiem, że jak na ulotce napisze się wiek – 84 lata – to ludzie powiedzą po co on tam idzie. I tak mi czasem ktoś wypomni wiek. Nie wypada już. Ale chętnie będę współpracował z nowymi radnymi z mojej dzielnicy, bardzo chętnie doradzę, podpowiem. Trojanów jest mi szczególnie bliski i mam ogromną satysfakcję, że tak się zmienił na korzyść przez te 30 lat, szczególnie jeśli chodzi o ulice, bo wtedy było błoto, a dziś praktycznie nie ma ulicy nieutwardzonej. Trochę jeszcze brakuje chodników, ale jest oświetlenie, kanalizacja – mogę śmiało spojrzeć mieszkańcom w oczy.

Czuje się pan spełniony jako samorządowiec?

Tak. Udało mi się wiele rzeczy załatwić. Swoimi wypowiedziami nie zrobiłem przykrości nikomu i bardzo mile mi się współpracowało ze wszystkimi burmistrzami, z radnymi. Mam niedosyt, że nie udało się wybudować trasy północ-południe oraz przebudować ulicy Kolejowej w sposób pozwalający na odciążenie ulicy Chodakowskiej.

Ale chyba nie da się przepracować 30 lat w samorządzie i w jakimś momencie nie pójść „na zwarcie”.

Był taki moment, pamiętna, przeciągająca się budowa przeprawy mostowej w śladzie ulicy Młynarskiej. Udręka dla mieszkańców Wypaleniska, rejonu ulicy Młynarskiej, uciążliwy objazd do szkół. Trwały protesty mieszkańców, burzliwe obrady na sesjach. Przyczyną konfliktu starostwa z urzędem było żądanie przez miasto budowy mostu o znacznie większych parametrach, na co nie zgadzało się starostwo z powodu braku zgody konserwatora zabytków. Na jednej z sesji zakończyłem swoje wystąpienie zdaniem „Starostwo wini burmistrza, burmistrz wini starostę, a mieszkańcy wyprawią wam chłostę”, co zamieściła Ziemia Sochaczewska w jednym z numerów. W tym okresie brak było należytej współpracy pomiędzy samorządami. Tę współpracę zapoczątkował burmistrz Piotr Osiecki obejmując urząd w 2010 roku, a rozwinęła się ona w kolejnych latach pomiędzy miastem, starostwem, urzędem wojewódzkim i gminą. Dzięki tej dobrej współpracy powstało wiele wspólnych inwestycji w mieście, powiecie i gminie. Szkoda, że burmistrz Osiecki zrezygnował ze startu w kolejnych wyborach. Nie pomniejszając zasług poprzednich burmistrzów, Piotr Osiecki bardzo dużo zrobił dla miasta i mieszkańców. Jest współtwórcą programu rozwoju miasta w ramach Sochaczewskiego Forum Samorządowego.

Spróbujmy jeszcze podsumować kończącą się kadencję rady miejskiej z pańskiej perspektywy. 

W moim odczuciu ta kadencja niezbyt korzystnie zapisała się w historii samorządu z powodu konfliktów, które miały miejsce w radzie. Od razu, na początku, nastąpiło zaskarżenie statutu miasta do sądu. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ zmian w statucie dokonuje rada np. w związku ze zmianami prawa. Prosiliśmy opozycję o spotkanie w tej sprawie i ustalenie szczegółów. Mówiliśmy - dokonajmy wspólnie poprawek – ale nie, skierowano sprawę do sądu, który odpowiedział, że od tych spraw jest rada. Druga sprawa to bieżnia na stadionie. Sprawa do prokuratury, poruszono najwyższe instancje w kraju, przed prokuratorem musiał się spowiadać choćby wiceminister sportu, który współfinansował tę inwestycję. Trzecia sprawa – atak na obligacje. A przecież to najkorzystniejsza forma finansowania inwestycji, korzystniejsza od kredytów. No i refren każdej sesji – zadłużanie miasta. Rozumiałbym, gdyby podawano takie wyniki zadłużenia, jakie one faktycznie są, ale w wersji opozycji one urastały do niebotycznych rozmiarów. I mimo wyjaśnień pani skarbnik, burmistrza, powoływania się na zdanie Regionalnej Izby Obrachunkowej pozytywnie opiniującej każdy budżet i każde wykonanie – opozycja nadal to robiła. To jest straszenie mieszkańców. I jeszcze zarzuty opozycji wobec pani skarbnik, że prowadzi kreatywną księgowość, co oznacza, jakoby rzekomo manipulowała wskaźnikami lub stosowała swobodny wybór w sporządzaniu sprawozdań, co jest nieprawdziwe i krzywdzące. Zrobiłem kiedyś analizę zadłużenia w porównywalnych z Sochaczewem miastach. I okazało się, że wskaźnik zadłużenia jest dużo wyższy niż u nas, na mieszkańca wypada, choćby w Grodzisku, ponad 2000 zł, a u nas 1300. Tak wynika z dokumentów. Samorządy korzystają z obligacji. Ja rozumiem, opozycja zawsze była – ale bardziej konstruktywna, przedstawiająca swoje projekty i pomysły, a tutaj wszystko na nie. Paragraf 110 punkt 1 statutu miasta mówi: Radny obowiązany jest kierować się dobrem wspólnoty samorządowej miasta, a obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie. I tego właśnie wielu radnym przez ostatnie pięć lat zabrakło.

Dziękuję za rozmowę i te refleksje i życzę spokojnej samorządowej emerytury.

Izabela Goryniak

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.

Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.