Kocham moją ulicę cz. XXI - Zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz...
Gdyby Konstanty Ildefons Gałczyński przyjechał do Sochaczewa i trafił na ulicę Wąską, nie musiałby dzwonić do Krakowa i pytać Ben Alego, jak zaczarować dorożkę. To one by go zaczarowały.
Ulica Wąska to jedna z niewielu sochaczewskich uliczek, która zachowała nieznany innym częściom miasta klimat. Dawniej była wyłożona tzw. kocimi łbami i zabudowana szeregiem stojących wzdłuż niej niskich bud szewców, krawców i blacharzy. Ale największym jej skarbem były dorożki. Były one czymś, co wyróżniało nasze miasto wśród innych okolicznych miast i miasteczek. Niektórzy twierdzą, że sochaczewskie dorożki funkcjonowały jako środek transportu publicznego najdłużej w Polsce.
Z postoju przy posesji państwa Stępowskich znikły dopiero na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Tym samym Wąska straciła swój skarb. Potem rozebrano budy szewców. Z ziemią zrównano także warsztat blacharza. A w ich miejsce wybudowano nowe budynki. Znikły także kocie łby, które zalano asfaltem.
Ale czasami nocą, gdy od Bzury nadciąga mgła, można usłyszeć na Wąskiej stuk koński podków: Grzywa mu się i ogon bielą, wiatr dmucha w grzywę i w biały welon. Do ślubu w dryndzie jedzie dziewczyna.
Dorożką do ślubu, ulica Piłsudskiego (obecnie 1 Maja), lata trzydzieste XX wieku. Zdjęcie z archiwum rodzinnego Ryszarda Nowakowskiego
Dorożka na ulicy Wąskiej, lata trzydzieste XX wieku. Zdjęcie z archiwum rodzinnego Ryszarda Nowakowskiego
Dorożka na ulicy Trojanowskiej, obecnie Staszica, lata dwudzieste XX wieku. Zdjęcie z archiwum Expressu Sochaczewskiego/Tygodnik Sochaczewski
Pan Podkański ze swoją dorożką na ulicy Wąskiej, lata sześćdziesiąte XX wieku. Zdjęcie z archiwum Expressu Sochaczewskiego/Tygodnik Sochaczewski
Dorożka na ulicy Wąskiej, sierpień 1963 rok. Zdjęcie z archiwum Expressu Sochaczewskiego/Tygodnik Sochaczewski