Park powstał na zgliszczach
Za sprawą naszych czytelników wracamy dzisiaj na ulice Sochaczewa, a dokładnie na Traugutta. Państwa ciepłe komentarze sprawiły, że postanowiliśmy wraz ze Stanisławem Kwiatkowskim przywrócić pamięć o ludziach i miejscach związanych z dawną ul. Łowicką, a później Kolejową. W tym odcinku dołącza do nas pan Henryk Krop, pamiętający jeszcze wojenne historie związane z naszym miastem i tą ulicą.
Ulica Traugutta była zawsze ważnym szlakiem miejskim. Najpierw nosiła nazwę Łowicka, później Kolejowa, a dopiero w latach 20. XX w., jak przypuszczają autorzy portalu Stary Sochaczew, przyjęła imię legendarnego bohatera powstania styczniowego – Romualda Traugutta.
Na początek kilka słów o zapomnianym nieco patronie. Romuald Traugutt poświęcił się wojskowości. W armii carskiej dosłużył się stopnia podpułkownika, a kiedy z niej wystąpił i objął przywództwo narodowego zrywu, został awansowany na stopień generała. Po schwytaniu przez policję rosyjską zdegradowano go i po długich przesłuchaniach stracono na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 r. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się park jego imienia. Romualda Traugutta cechowała wyjątkowa religijność, a jego śmierć, opłakiwana przez tysiące Polaków i porównywana do Golgoty, została otoczona legendą. Podejmowano nawet próby beatyfikacji „świętego dyktatora”, które popierał sam kardynał Stefan Wyszyński.
Park Chopina, o którym już pisaliśmy przy okazji spaceru po Warszawskiej, powstał na gruzach getta żydowskiego. To z kolei zlokalizowano w dawnej dzielnic zaludnionej głównie przez wyznawców judaizmu. Tutaj Żydzi mieli swoje domy, mniejsze i większe geszefty, synagogę. Piętrowe kamienice z warsztatami i sklepikami od strony ulicy Warszawskiej tworzyły południową pierzeję rynku.
- Osiedle żydowskie znajdowało się w kwartale obecnych ulic Warszawskiej, Traugutta, Podzamcze i dawnej Koszarowej, za którą mieścił się poklasztorny teren dominikański – opowiada Henryk Krop, rodowity sochaczewianin, rocznik 1935, który wychował się na ul. Traugutta. – W czasie walk o Sochaczew, we wrześniu 1939 r., dzielnicę tę zbombardowało lotnictwo niemieckie, a pozostałości rozebrano. Nadającą się jeszcze cegłę z kamienic Niemcy wywieźli do Bielic, gdzie budowali lotnisko.
- W tej dzielnicy, ale w znacznym oddaleniu, bo od strony podzamcza znajdował się jedyny dom polskiej rodziny. Był własnością państwa Szymczaków i tylko on ocalał od zniszczeń wojennych. Ze względu na szczupłość działki budynek był bardzo wąski i miał dwa piętra. Kilka lat po wojnie całkowicie strawił go pożar – dodaje Stanisław Kwiatkowski.
Od strony podzamcza Żydzi wybudowali synagogę, która podzieliła los kamienic.
- Byłem dzieckiem, kiedy wraz z ojcem widzieliśmy bombardowanie dzielnicy żydowskiej, stojąc w bezpiecznej odległości. W pewnym momencie nadleciał niemiecki samolot i precyzyjnie trafił w synagogę. Bomba wpadła przez dach i wybuchła w środku. Powstał wielki pożar, z którego ocalały jedynie fragmenty zewnętrznych murów. Później hitlerowcy także i je wywieźli na teren lotniska – wspomina Henryk Krop.
Podobnie jak w całym kraju mieszkańcy Sochaczewa narodowości żydowskiej poddani zostali okrutnej eksterminacji, a przetrwali tylko nieliczni. Szczegółowo obrazuje to książka „Żyliśmy razem. Nasi żydowscy sąsiedzi” autorstwa Justyny Grajek i Zbigniewa Trzcińskiego, wydana pod koniec ubiegłego roku i dostępna w sochaczewskim muzeum. Czytamy w nim, że: Z ponad trzech tysięcy sochaczewskich Żydów po wojnie wróciło mniej niż 100 osób. One także w większości bardzo szybko opuściły rodzinne miasto. Na zawsze”.
Wydawnictwu temu towarzyszy mapka pokazująca przedwojenną zabudowę dzielnicy żydowskiej pochodząca ze zbiorów J. i J. Zasuwów.
Ulicy Koszarowej nie ma już na mapie Sochaczewa. A park? Park przykrył te dramatyczne obrazy i wspomnienia. Przez dekady wyrosły tu piękne drzewa, powstały alejki, stanęły ławki, a cały ten kwartał, wraz z ruinami zamku i podzamczem, w latach 2014-2024 doczekał się rewitalizacji. Teraz jest miejscem odpoczynku, pokazów historycznych, wystaw i oazą zieleni wśród ruchliwych ulic miasta.
Jolanta Śmielak-Sosnowska
Wyjazd z ul. Wąskiej na Traugutta, widok na zniszczoną dzielnicę żydowską. Foto ze zbiorów portalu Stary Sochaczew