Wtorek, 07 lipca 2026
Imieniny: Cyryl, Metody, Estera
pochmurno
19°C

Spacer ze Stanisławem Kwiatkowskim - ciąg dalszy Warszawskiej

Ze Stanisławem Kwiatkowskim spacer po Sochaczewie

Zapraszamy czytelników na dalszy spacer ulicą Warszawską. Zaczynamy go drugą stroną ulicy, od skrzyżowania z Żeromskiego. Towarzyszy nam ogromny hałas i duży ruch uliczny. Aż trudno wyobrazić sobie, jak głośno tu było zanim powstała obwodnica, która przejęła ruch tranzytowy.

 

- Na rogu, jak sięgam pamięcią, była apteka. Najpierw pana Czarneckiego, później właściciele się zmieniali. Przez długi czas prowadziły aptekę moje koleżanki z czasów młodości – Jolanta Janicka z domu Wojewoda i Jolanta Szyszkiewicz z domu Brzeska. Następny budynek kupił pan Malesa, wyremontował go, a w podwórku miał warsztat naprawy rowerów. Później z ulicy Staszica przeniesiono na parter kamienicy sklep Konsum, w którym zaopatrywali się mundurowi. Tu zawsze były lepsze produkty, niedostępne na rynku – wspomina Stanisław Kwiatkowski.

Jeden z naszych czytelników pamięta też, że w podwórzu za apteką, oprócz naprawy dętek czy wymiany opon w rowerach, można było napełnić wodą sodową szklane syfony i naostrzyć noże. W latach 60. i 70. chętnych nie brakowało.

 

Od piekarni do policji

Dalej mijamy powszechnie znaną kamienicę pod numerem 23. Przed wojną należała do pochodzącej z Niemiec rodziny Prause. Bracia Juliusz i Alfred Prause prowadzili na parterze piekarnię. Po zajęciu Sochaczewa przez hitlerowców w 1939 r. Juliusz, z racji swojego niemieckiego pochodzenia, został przez okupantów mianowany burmistrzem. Nie trwało to jednak długo, bo, jak podają lokalne źródła historyczne, został usunięty ze stanowiska z powodu niezbyt gorliwego podejścia do polityki okupacyjnej Niemców. Najpierw przeniesiono go na podobne stanowisko do Żyrardowa, a następnie wcielono do Wehrmachtu i wysłano na front wschodni. Po przeniesieniu rodziny Prause do Żyrardowa, budynek pozostawał w dyspozycji hitlerowców i tak zwanej policji granatowej.

Mieszkańcom miasta kamienica ta nierozerwalnie kojarzy się z obecnością Milicji Obywatelskiej, a po 1990 r. policji. Tymczasem w oficjalnych dokumentach za datę przejęcia budynku przy Warszawskiej 23 przez MO przyjmuje się rok 1962. Kto zatem zajmował budynek do tego czasu?

Stanisław Kwiatkowski przekonuje, że odkąd pamięta, zawsze był on siedzibą służby mundurowej, a w dodatku do dwupiętrowej kamienicy dobudowano jeszcze jedną kondygnację i rozbudowano ją wzdłuż ulicy, a w podwórzu postawiono budynki pomocnicze. Obecność milicji od powojnia potwierdza także Janusz Kobla, który już nieraz pomagał nam wyjaśniać zagadki Sochaczewa. Pytany o tę lukę czasową twierdzi, że MO przejęła budynek zaraz po wyzwoleniu Sochaczewa, czyli w styczniu 1945 r. Nie zostało to jednak przeprowadzone formalnie. Po dekrecie o nacjonalizacji prywatnego majątku z 1946 r. przez długi czas nie podejmowano czynności związanych z oficjalnym przekazaniem obiektu. Stąd w dokumentach 1962 r.

Starsi mieszkańcy dodają jeszcze, że w strukturach milicyjnych, na dobudowanym III piętrze budynku, od 1956 r. funkcjonowała Służba Bezpieczeństwa PRL (SB), rozwiązana dopiero w 1990 r. Jej działalność w Sochaczewie to nadal biała plama i zadanie dla historyków, którzy musieliby mieć dostęp do dokumentów, jeśli takowe się zachowały.

Sochaczewscy policjanci opuścili komendę przy Warszawskiej 30 lipca 2019 r., przenosząc się do nowej siedziby wybudowanej przy ul. 1 Maja 10. Dawna kamienica rodziny Prause przeszła na własność skarbu państwa i wystawiono ją na sprzedaż. Na początku sierpnia 2023 r. zarządca nieruchomości, Starostwo Powiatowe w Sochaczewie, poinformowało, że budynek sprzedano prywatnemu inwestorowi za kwotę prawie miliona czterystu tysięcy zł. Do tej pory jednak nie wiadomo, jak nowy właściciel zagospodaruje tę obszerną kamienicę.

 

Samochody, furmanki i kuźnia

- Za siedzibą policji stał mały budynek. Należał do pana Henryka Florczaka, który prowadził tam zakład wulkanizacyjny a później naprawiał także samochody. Jego syn Andrzej uczęszczał razem z moim bratem Edwardem do technikum, które właśnie powstało w „osiemdziesiątce”. Był jednym z pierwszych absolwentów szkoły. Później przejął warsztat po ojcu, rozbudował go i zyskał miano świetnego mechanika samochodowego. Przez jakiś czas funkcjonował tam również zakład szklarski – opowiada pan Stanisław.

Pawiloników, które stoją dalej wzdłuż ulicy oczywiście nie było, to nowa, niezbyt imponująca i raczej tymczasowa, zabudowa. Od zawsze posesje za policją były o kilka metrów cofnięte od jezdni i tak pozostało.

- Za warsztatem pana Florczaka znajdował się duży plac Józefa Rozmarynowskiego, kowala i dobrego znajomego mojego dziadka ze strony mamy, również kowala. Dziadek nazywał się Władysław Tomczak i, jak opowiadała moja babcia, kuźnię miał w okolicach Żdżarowa. Wykonał m.in. okucia do kościoła w Rybnie. Niestety w latach 20. XX w. zmarł mając zaledwie 30 lat, jak wtedy mówiono, na galopujące zapalenie płuc. W Polsce nie znano jeszcze penicyliny i nie było dla niego ratunku. Za to pan Rozmarynowski długo żył i pracował. Najpierw miał drewnianą, później murowaną kuźnię, pośrodku placu stało olbrzymie drzewo – wierzba lub jesion, a wkoło mnóstwo furmanek. Posesja pana Rozmarynowskiego sięgała aż do tego małego budynku, którego budowę rozpoczęto dawno temu, a teraz stoi podparty drewnianymi wspornikami i niszczeje. Z tyłu za kuźnią był duży sad z oczkiem wodnym – dodaje nasz rozmówca.

Jeśli ktoś myśli, że kowale zajmowali się jedynie podkuwaniem koni, to jest w błędzie. Trudnili się ślusarką w szerokim zakresie. Wyrabiali zamki, zawiasy, kuli bramy, czasem bardzo misterne, ogrodzenia, balustrady, wyrabiali różnego typu narzędzia rolnicze, ogrodnicze, domowego użytku. A że wóz konny był wtedy podstawowym środkiem transportu, a dodatkowo dało się na nim przewieźć wiele rzeczy, więc nic dziwnego, że pod kuźnią ustawiały się kolejki furmanek.

 

Utracony zajazd

I w ten sposób dochodzimy do miejsca, gdzie kiedyś stał słynny sochaczewski zajazd z 1833 roku. Zajmował posesję nr 31 i stanowił własność Daniela Rutkowskiego. Był to jednopiętrowy budynek w stylu klasycystycznym z czterospadowym dachem, w którym na parterze znajdowała się karczma a nad nią pokoje. Jak twierdzą lokalni historycy, była to pierwsza w mieście restauracja. Jej los przekreśliły czasy powojenne, bo mimo że budowla przetrwała niemiecką okupację, to po komunalizacji prywatnego mienia zakwaterowano tam lokatorów. Nieremontowany budynek popadł w ruinę i nie nadawał się już do zamieszkania. Wojewódzki Konserwator Zabytków w Skierniewicach nakazał jego rozbiórkę, która odbyła się na początku lat 90. ubiegłego wieku.

Wiąże się z tym ciekawa historia, otóż w czasie rozbiórki, pod podłogą zajazdu, znaleziono ręcznie spisaną książkę kucharską, która okazała się niezwykle ciekawą lekturą oraz świadectwem bogactwa kulinarnego poprzednich wieków. Przepisy z zeszytu, będącego zapewne własnością dobrej kucharki, wielokrotnie publikowaliśmy w „Ziemi Sochaczewskiej”. Dzisiaj ten kulinarny zbiór znajduje się w posiadaniu Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.

Bardzo szkoda, że tylko tyle ocalało z tej ciekawej budowli. W tej chwili zabytek zbliżałby się do dwusetki, niestety podzielił los wielu innych obiektów zaniedbanych w czasach PRL.

Jolanta Śmielak-Sosnowska

 

Czytelnicy piszą

Zawsze z satysfakcją odbieramy wiadomości od naszych czytelników, którzy reagują na artykuły zamieszczane na łamach gazety oraz w internecie. Tym razem wpis na Facebooku miasta zamieścił pan Tomasz Kasiński. Dotyczy on historii ulicy Warszawskiej, którą od wielu tygodni opisujemy.

W odcinku zatytułowanym „Na Warszawskiej kończyło się miasto” napisaliśmy: „Za leszówką (obecnie ul. Piłsudskiego) był duży sad i staw, a wśród drzew owocowych drewniany piętrowy budynek, bardzo ładny. W tym miejscu stoją teraz dwa bloki spółdzielcze”.

Czytelnik uzupełnił ten fragment następującą informacją: „W tym drewnianym piętrowym domku za leszówką mieszkali państwo Szymańscy. Pani Szymańska robiła kapelusze, później razem z córką prowadziła sklep odzieżowy przy ul. 1 Maja. Przy tym domu albo przy sklepie pani Rybkowej był skup butelek i tak za 10 sztuk była kasa na bilet do kina Robotnik”.

Pan Tomasz dodaje także, jako ciekawostkę z okresu wojny, że w kinie stacjonowali Niemcy, a sochaczewska organizacja AK zorganizowała akcję przeciwko nim, która, z uwagi na przewagę liczebną wroga, nie powiodła się i partyzanci musieli się wycofać.

Dziękujemy za ten komentarz i zachęcamy do lektury kolejnych odcinków.

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.

Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.