{index_ob_css}{index_ob_js}

Dziękuję mieszkańcom za zaufanie. Odpowiadam na nie codzienną pracą dla Sochaczewa (cz. II)

6 maja ub. roku odpowiedzialność za sprawy miasta przejęła nowo wybrana rada IX kadencji, ślubowanie złożył także nowy burmistrz. Zwycięzcę wyborów samorządowych 2024, debiutanta w walce o fotel burmistrza, w drugiej turze głosowania poparło niemal 6,5 tys. sochaczewian. O pierwszym roku kadencji, z burmistrzem Danielem Janiakiem, rozmawia Maciej Frankowski.

Drugą część naszej rozmowy, zanim przejdziemy do wyzwań stojących przed samorządem, chciałbym rozpocząć od bliższych nam spraw i zapytać o pana aktywność w sferze kontaktów międzynarodowych – spotkania z ambasadorami, wizyty delegacji, starania o miasta partnerskie. Po co to wszystko? Co miasto z tego ma, lub będzie miało?

To element dobrze przemyślanej strategii. Współpraca międzynarodowa to nie „sztuka dla sztuki” – to konkretne cele i działania. Po pierwsze: turystyka. Rozwijamy relacje z krajami Azji, jak Wietnam czy Chiny, gdzie Fryderyk Chopin jest bardzo ceniony. Chcemy, by Sochaczew znalazł się na trasie turystów z tych krajów, jako ważne miejsce związane z jego dziedzictwem. Po drugie: wymiana młodzieży. Marzy mi się, by Młodzieżowa Rada Miasta mogła zobaczyć, jak działają samorządy partnerskie, i odwrotnie. Szukamy miast o podobnej specyfice i potrzebach. Po trzecie: gospodarka. Dzięki takim kontaktom możemy znaleźć potencjalnych inwestorów i firmy, które będą zainteresowane współpracą z Sochaczewem. Prowadzimy rozmowy z wieloma ambasadami – m.in. Tunezji, Wietnamu, Argentyny – i mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli mówić o pierwszych konkretnych efektach. Działamy spokojnie, rzeczowo i z pełnym przekonaniem, że to przyniesie wymierne korzyści mieszkańcom.

Już w czasie kampanii wyborczej padały zapowiedzi szerokiej akcji promującej Sochaczew jako miasto atrakcyjne inwestycyjnie. Co w tej sprawie się dzieje?

Jeżeli chodzi o projekt Invest in Sochaczew, nasze działania są już bardzo widoczne. To współpraca zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym. Każdego tygodnia spotykam się z potencjalnymi inwestorami, firmami, które szukają terenów pod inwestycje. Często są to magazyny, ale także zakłady produkcyjne. Folder Invest in Sochaczew trafia do coraz szerszych grup. Sochaczew wcześniej był uważany za miejsce, gdzie nie ma terenów inwestycyjnych, dlatego próbujemy tę opinię odczarować. Rzeczywiście jako samorząd nie mamy dużych zasobów, ale współpracujemy z właścicielami prywatnymi, spółkami – łączymy te tereny. Rozmawiamy z nimi, chcemy, żeby były to możliwie duże obszary. Kampania Invest in Sochaczew jest już mocno rozbudowana: widać billboardy na wlotach do miasta, pojawiły się katalogi, prowadzimy korespondencję z wieloma firmami. Nasze tereny zostały też zgłoszone do Państwowej Agencji Inwestycji i Handlu. Wypełniamy kolejne metryki opisujące zarówno tereny miejskie, jak i tych prywatne, za zgodą ich właścicieli. Wszystkie trafią do generatora, z którego korzystają potencjalni inwestorzy z całego świata. Ludzie biznesu patrzą w przyszłość i coraz częściej dostrzegą potencjał naszego miasta np. w kwestii powstającego Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Nasz samorząd ma dla nich tereny inwestycyjne?

Jako samorząd faktycznie nie dysponujemy już dużymi, zwartymi terenami, które w całości należałyby do miasta. Niestety obszar, który mógłby być dedykowany jako strefa przemysłowa, w przeszłości został zagospodarowany w innym kierunku – i nie były to decyzje podejmowane za mojej kadencji. Obecnie działamy w sposób pragmatyczny: łączymy grunty miejskie, należące do spółek oraz prywatnych właścicieli. Tylko w taki sposób jesteśmy w stanie zaproponować inwestorom atrakcyjne i funkcjonalne tereny, a w dzisiejszych realiach inwestycyjnych mówimy o działkach minimum 10-hektarowych – a optymalnie 15, 20 czy nawet 25 hektarowych. To również kwestia infrastruktury.  Inwestorzy oczekują dostępności mediów, komunikacji i stabilnego otoczenia prawnego. Dlatego jako miasto inicjujemy rozmowy z właścicielami gruntów, a w wielu przypadkach pełnimy funkcję mediatora. Cieszy mnie, że już w pierwszym roku kadencji odwiedziło mnie wielu przedstawicieli firm zainteresowanych inwestowaniem w Sochaczewie. Rozmawiamy o możliwościach i potrzebach, a to wszystko przekłada się w dłuższej perspektywie na nowe miejsca pracy i wpływy z podatków lokalnych. Odpowiadając wprost – tak, Sochaczew ma tereny inwestycyjne. Może nie w tradycyjnej formie jednej strefy, ale w modelu opartym na współpracy i elastyczności. I zrobię wszystko, aby te inwestycje w naszym mieście realnie się zadziały.

Jakie będą główne wyzwania na kolejne cztery lata kadencji? Geotermia, S50, Kolej Dużych Prędkości, czy wspomniany przez pana CPK?

Wyzwań jest wiele, ale zacznę od czegoś kluczowego: dotrzymania obietnic wyborczych. Regularnie publikuję podsumowania, w których jasno pokazuję, co udało się zrealizować, co jest w fazie projektowej, a nad czym musimy jeszcze popracować. Jeśli chodzi o duże projekty infrastrukturalne – takie jak geotermia czy wpływ CPK – to są wyzwania o ogromnym znaczeniu. Nasze zadanie, jako miasta, to przede wszystkim być aktywnym uczestnikiem tych procesów. Dbamy o to, by głos mieszkańców był słyszany, a decyzje podejmowane z uwzględnieniem lokalnych interesów. 
W przypadku geotermii prowadzimy rozmowy i analizy – chcemy wykorzystać to źródło energii dla poprawy efektywności i względnej niezależności energetycznej miasta. Tu chcę bardzo mocno podkreślić ogromną rolę i doświadczenie prezesa Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej – Jarosława Dorociaka. To człowiek, który od początku prowadzi ten projekt z dużym profesjonalizmem i spokojną, pewną ręką. Dziękuję zarówno jemu, jak i całemu zespołowi PEC-u. Trzeba też kolejny raz jasno powiedzieć - ta inwestycja nie byłaby możliwa bez wsparcia posła ziemi sochaczewskiej Macieja Małeckiego oraz środków z Polskiego Ładu.
Wiem, jak złożone i wymagające są projekty takie jak geotermia czy sprawy komunalne, śmieciowe i inwestycyjne, dlatego ogromnie cenię sobie współpracę z moim zastępcą Stanisławem Wachowskim. To doświadczony samorządowiec, który każdego dnia z pełnym zaangażowaniem podejmuje kolejne wyzwania dla Sochaczewa i za to chcę mu bardzo podziękować. 
Nie zgadzam się na to, by jakikolwiek wariant trasy S50 przecinał Sochaczew. Spotkałem się w kwietniu z mieszkańcami, rozmawialiśmy otwarcie o zagrożeniach związanych z wariantem W4 i wspólnie wypracowaliśmy jedno, jasne stanowisko: nie pozwolimy podzielić miasta drogą szybkiego ruchu. Wariant W4 jest skrajnie kuriozalny – przebiega przez obszary zurbanizowane, ingeruje w życie mieszkańców i w naturalny sposób dzieli Sochaczew. Ten pomysł został już wcześniej odrzucony i trudno zrozumieć, dlaczego znów wraca do planów. Działam stanowczo, ale w imieniu mieszkańców. To nie jest tylko moje „nie” – to wspólny głos sochaczewian. Wariant W4 jest nie do przyjęcia, dlatego zrobimy wszystko, aby nie był dalej brany pod uwagę. Jako burmistrz jestem zobowiązany do ochrony interesu miasta i nie ma we mnie zgody na rozjechanie Sochaczewa inwestycją, która nie uwzględnia głosu lokalnej społeczności. Będziemy ten wariant blokować na każdym możliwym etapie. 
W sprawie Kolei Dużych Prędkości jesteśmy w kontakcie z odpowiednimi instytucjami, aby minimalizować wpływ tych inwestycji na środowisko i społeczność lokalną. To trudne zadania, ale nie chowam głowy w piasek. Działam aktywnie, z myślą o przyszłości miasta i jego mieszkańców.

Jak Sochaczew powinien przygotować się na zmiany związane z CPK? Bo one – wedle wszelkich dostępnych prognoz – będą znaczące.

Zgadza się, zmiany będą duże, a ich skutki odczujemy nie tylko w sferze transportu, ale też demografii, rynku pracy czy urbanistyki. Dlatego przygotowujemy się do nich na kilku poziomach. Po pierwsze: chcemy wykorzystać atuty lokalizacji. Bliskość CPK to szansa na rozwój usług, logistyki, zaplecza hotelowego i gastronomicznego. Po drugie: planujemy rewizję dokumentów strategicznych, w tym Studium i miejscowych planów zagospodarowania. Musimy zadbać, by rozwój był harmonijny i nie odbywał się kosztem jakości życia mieszkańców. Po trzecie: monitorujemy sytuację i rozmawiamy z mieszkańcami, którzy mogą zostać dotknięci inwestycjami – jak w przypadku Kolei Dużych Prędkości. Sochaczew nie może być biernym obserwatorem – chcemy być aktywnym partnerem i wykorzystywać każdą szansę, jaką przyniesie ta transformacja.

Budowa portu w Baranowie sprawi, że przybędzie nam mieszkańców. To na pewno dobre wieści, bo dane demograficzne wskazują na rekordowo mało urodzeń w całej Polsce, także w Sochaczewie. Jaki ma pan pomysł, by spowolnić, zatrzymać tę tendencję? 

To jedno z największych wyzwań samorządu, zwłaszcza w średnim mieście. Nie mamy wpływu na wszystko, ale możemy budować klimat sprzyjający młodym rodzinom. Dlatego inwestujemy w przedszkola, żłobki, place zabaw i mieszkania. To nie tylko wsparcie dla dzieci, ale też komfort dla rodziców. Prowadzimy programy prorodzinne – np. „Przyszłość to Rodzina”, na który pozyskaliśmy prawie 3 mln zł. Budujemy też wspólnotę – wydarzenia rodzinne, festyny, inicjatywy społeczne jak „Rośniemy Razem” to nie tylko symbolika, ale też codzienne doświadczanie tego, że warto być razem i żyć w Sochaczewie. Nie zatrzymamy trendu krajowego, ale możemy działać lokalnie – mądrze i konsekwentnie.

Już teraz co czwarty sochaczewianin jest w wieku poprodukcyjnym, a liczba seniorów z roku na rok rośnie. Jaki zaktywizować tę grupę, wydłużyć jej czas samodzielności? 

Od pierwszego dnia mojej kadencji pokazuję, że seniorzy są dla mnie absolutnym priorytetem – nie w deklaracjach, ale w codziennych, konsekwentnych działaniach. To osoby z ogromnym doświadczeniem, historią i potrzebą bycia częścią wspólnoty. Moją rolą jest zadbać, by mogli jak najdłużej pozostać aktywni, samodzielni i potrzebni. Współpracujemy z wieloma środowiskami seniorskimi – Związkiem Emerytów i Rencistów, Klubem Emerytów i Rencistów „Włókienko” z Chodakowa, Klubem Senior+ działającym przy Centrum Usług Społecznych, a także z Radą Seniorów, która zyskuje coraz silniejszy głos w miejskich sprawach. Organizujemy warsztaty, wydarzenia, integracje międzypokoleniowe – od edukacji cyfrowej po spotkania z psychologiem, dietetykiem czy fizjoterapeutą. Inwestujemy też w małą architekturę np. ławki – to niby drobiazgi, ale dla osób starszych kluczowe.
Na szczególne podkreślenie zasługuje program „Złota Rączka”, którego pomysłodawczynią była moja zastępczyni – Kamila Gołaszewska-Kotlarz. To konkretna pomoc dla seniorów w ich własnych domach – niewielkie, ale często bardzo potrzebne naprawy, które pozwalają utrzymać samodzielność i poczucie bezpieczeństwa. Wymiana żarówki, uszczelnienie kranu, naprawa zamka – niepozorne sprawy, ale dla wielu starszych osób nie do wykonania bez wsparcia. Zainicjowaliśmy również Tydzień Seniora pełen spotkań, wykładów, koncertów i wycieczek, który pokazuje, jak bardzo seniorzy są aktywni, jeśli tylko stworzy się im warunki. Nie poprzestajemy na działaniach doraźnych – wspólnie z Radą Seniorów i partnerami społecznymi planujemy kolejne rozwiązania, które wydłużą czas samodzielności i podniosą jakość życia starszych mieszkańców Sochaczewa. Chcemy, by byli nie tylko beneficjentami pomocy, ale też uczestnikami życia społecznego i lokalnych decyzji. 
Cieszy mnie również to, że w Sochaczewie potrafimy łączyć pokolenia. Wspólne projekty Młodzieżowej Rady Miasta i Rady Seniorów, a także działania z udziałem emerytów pokazują, że niektóre inicjatywy nie mają wieku – potrafią jednoczyć ludzi młodych i starszych wokół wspólnych wartości. To właśnie jest piękne w naszych mieszkańcach – otwartość, szacunek i współpraca ponad pokoleniami. Dla mnie troska o seniorów to nie dodatek – to fundament społecznej odpowiedzialności miasta. I to się nie zmieni.
Wybrano wykonawcę budowy sądu. Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku i potrwać 30 miesięcy. Aktualna jest obietnica, że w obecnym gmachu przy ul. 1 Maja utworzone zostanie centrum aktywności pozarządowej?
Tak – ta obietnica jest absolutnie aktualna. Gdy sąd przeniesie się do nowego obiektu, chcemy wykorzystać budynek przy ul. 1 Maja jako miejsce tętniące życiem społecznym. To ma być przestrzeń dla organizacji pozarządowych, inicjatyw oddolnych, klubów, stowarzyszeń – czyli centrum aktywności obywatelskiej. Dziś wiele grup nie ma własnego zaplecza i chcemy to zmienić. To także szansa na rewitalizację tej części miasta. Prowadzimy już wstępne analizy, a rozmowy z NGO-sami potwierdzają, że taka przestrzeń jest potrzebna. Do momentu, aż budynek sądu przy 1 Maja nie zostanie oddany miastu, tymczasowo udało się zapewnić miejsce w kramnicach dla PTTK oraz Stowarzyszenia Sochaczewskie Wieczory Literackie ATUT.

Na ile realna jest obietnica posadzenia 260 drzew w jednej kadencji?

Jeśli coś się obiecuje, trzeba to zrealizować. A jeśli się nie uda, to trzeba mieć odwagę powiedzieć to wprost. Na szczęście w przypadku projektu „Rośniemy Razem” nie ma takiej obawy. On rozwija się znakomicie. Za nami już dwie edycje, mamy posadzonych 71 drzew – czyli więcej niż zakładany roczny cel (52 drzewa). Jesienią planujemy kolejną edycję, m.in. na bulwarach. To nie tylko sadzenie drzew – to spotkanie mieszkańców, wspólna radość i symboliczne nadanie imion drzewom, które „rosną” razem z nowymi mieszkańcami miasta. To piękna idea, ale też konkret – realna, mierzona i realizowana. Wierzę, że po tej kadencji 260 drzew będzie rosło w Sochaczewie na stałe. Bardzo dziękuję partnerom i sponsorom, którzy wspierają ten projekt i wspólnie z nami tworzą zielony Sochaczew. 

W szczycie ubiegłorocznej kampanii wyborczej wiele mówiło się o rewitalizacji i zagospodarowaniu wieży ciśnień. Ma pan własną wizję, pomysł na jej wykorzystanie? 

To nie były moje obietnice, ale wiem, że to ważny obiekt w krajobrazie Sochaczewa. Ma historyczne znaczenie, był już wykorzystywany przez Stowarzyszenie Muzealne im. 2. Batalionu 18 Pułku Piechoty. W przyszłości, jeśli pojawią się środki zewnętrzne, warto rozważyć jego adaptację. Dziś mam przed sobą inne priorytety i zadania, których się podjąłem. Wieża ciśnień nie znika jednak z mojego pola widzenia. To może być bardzo ciekawe miejsce, które warto zagospodarować, ale rozsądnie, w odpowiednim czasie.

A co z budynkiem stacji Sochaczew dla PTTK? Taki pomysł pojawił się kilka miesięcy temu.

Budynek stacji Sochaczew jest częścią szerszej wizji pod nazwą „Kolej na Rower”. Chcemy, by ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż torów wąskotorówki była nie tylko szlakiem przejazdu, ale też trasą pełną atrakcyjnych przystanków – z infrastrukturą dla turystów, rodzin i mieszkańców. W planach mamy m.in. psi park oraz punkty wypoczynkowe. Jeśli uda się pozyskać środki, stacja Sochaczew mogłaby stać się siedzibą oddziału PTTK, punktem informacji turystycznej i kawiarnią. Na ten moment punkt PTTK znajdzie się w kramnicach – to również dobre miejsce. Ale patrzymy dalej. Mamy środki na wykup stawku Sobolewskiego i chcemy, by jego otoczenie stało się przyjazną przestrzenią wypoczynku. Samorząd nie podoła samodzielnie tak dużym inwestycjom – potrzebne są zewnętrzne środki, ale kierunek jest jasny.

Z jakim przesłaniem wyjdzie pan w czerwcu do samorządowców na uroczystej sesji z okazji 35-lecia odnowionego samorządu?

Przede wszystkim – z przesłaniem dumy. Dumny jestem z mieszkańców Sochaczewa. Ta uroczysta sesja to czas refleksji nad tym, jak nasze miasto zmieniało się przez 35 lat, jakie inwestycje wpłynęły na komfort życia mieszkańców. Ale to także moment, w którym patrzymy w przyszłość, bo za chwilę będziemy mówić o 40-leciu czy 45-leciu. Chciałbym, by decyzje, które dziś podejmujemy, były oceniane przez kolejne pokolenia samorządowców jako trafne. To również moment wyróżnień - nadamy tytuły Honorowych Obywateli osobom, które przez lata działały na rzecz Sochaczewa. Dla mnie najważniejsze jest to, by każdy mieszkaniec czuł się ważny. Każdy czyn, każda sekunda poświęcona miastu – niezależnie czy jest się radnym, urzędnikiem, społecznikiem – to dla mnie ogromna wartość. I za to wszystkim dziękuję.

Co chciałby pan powiedzieć na koniec, po roku kadencji?

Przede wszystkim dziękuję mieszkańcom za zaufanie. Mam nadzieję, że ten kredyt zaufania spłacam swoją codzienną pracą. Tych, którzy byli nieprzekonani, staram się przekonywać rzetelnością i otwartością. Samodzielnie przygotowuję podsumowania tygodnia w mediach społecznościowych, bo chcę, by mieszkańcy widzieli, czym żyje ich burmistrz. Staram się być dostępny – odpisuję na wiadomości, maile, spotykam się z mieszkańcami nie tylko w urzędzie, ale też w terenie. Jeżdżę na objazdy miasta, jestem tam, gdzie mnie zapraszają, bo wiem, że to ważne dla ludzi. Rozmowa i obecność to podstawa dobrego samorządu. Dziękuję tym, którzy to dostrzegają. A krytykę? Przyjmuję ze zrozumieniem. Czasem stoi za nią frustracja tych, którzy też chcieli pełnić funkcje publiczne. Trzeba jednak umieć uszanować wybory mieszkańców. Dla mnie bycie burmistrzem to służba – codzienna, odpowiedzialna i pełna wyzwań. Dopóki będę burmistrzem, jestem i będę do dyspozycji mieszkańców. Dziękuję za każdy dzień tej wspólnej drogi.

Pierwszą część rozmowy zamieściliśmy w poprzednim wydaniu Ziemi Sochaczewskiej. W wersji elektronicznej gazeta dostępna jest na stronie: www.ziemiasochaczewska.sochaczew.pl/archiwalne-wydania.html

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności