{index_ob_css}{index_ob_js}

Burmistrz Daniel Janiak o przyszłości Sochaczewa: „Nie zarządzam kadencją. Buduję miasto na dekady”

Burmistrz Daniel Janiak o przyszłości Sochaczewa i pierwszych dwóch latach kadencji

Zdjęcie do Burmistrz Daniel Janiak o przyszłości Sochaczewa: „Nie zarządzam kadencją. Buduję miasto na dekady”

Minęły dwa lata od objęcia przez pana urzędu burmistrza. Gdy dziś patrzy pan na ten czas – jaka była najważniejsza decyzja, którą podjął Pan na początku kadencji?

Najważniejszą decyzją było to, że nie uległem pokusie szybkiego politycznego efektu. W samorządzie bardzo łatwo wejść w logikę działań, które dobrze wyglądają na zdjęciach, dają szybkie nagłówki i chwilową popularność. Ja od początku wiedziałem, że moją odpowiedzialnością jest uporządkowanie fundamentów miasta. Przejmowałem Sochaczew z zadłużeniem przekraczającym 51 milionów złotych. Dzisiaj ten dług jest niższy o ponad 6 milionów złotych i co niezwykle istotne, dokonaliśmy tego bez emisji nowych obligacji. To pokazuje, że można prowadzić odpowiedzialną politykę finansową bez zatrzymywania rozwoju. Jednocześnie przygotowaliśmy rekordowy budżet inwestycyjny, to oznacza, że potrafimy jednocześnie stabilizować finanse i rozwijać miasto. Chcę, aby Sochaczew rozwijał się odpowiedzialnie, a nie w rytm kalendarza wyborczego. Ważny jest Sochaczew za 20 czy 30 lat.

 

Pojawiają się głosy, że pierwsze dwa lata to przede wszystkim dokumentacje, analizy i przygotowania. Jak pan odpowiada na takie opinie?

To bardzo uproszczone spojrzenie na funkcjonowanie samorządu. Często widać moment przecięcia wstęgi albo wbicia pierwszej łopaty, ale bardzo często nie widać ogromnej pracy wykonywanej wcześniej. Za każdą inwestycją stoją miesiące analiz finansowych, pracy nad dokumentacją techniczną, decyzjami środowiskowymi, uzgodnienia formalne, pozyskiwanie gruntów i przygotowywania wniosków. Bardzo dużo czasu zajęło nam również uporządkowanie sytuacji finansowej miasta.

Muszę też otwarcie powiedzieć, że samorządy dziś bardzo często spotykają się z ograniczonym wsparciem zewnętrznym. Wielokrotnie składaliśmy bardzo dobrze przygotowane projekty i spotykaliśmy się z odmowami lub niezrozumiałymi decyzjami. To bywa frustrujące. Ale mnie to nie zniechęca. Mam świetny zespół zajmujący się funduszami zewnętrznymi i będziemy dalej walczyć o każdą złotówkę dla Sochaczewa.

 

Jakie inwestycje uważa pan za absolutnie przełomowe?

Bez wątpienia jednym z najważniejszych projektów jest geotermia. To inwestycja o wartości ponad 60 milionów złotych i największy projekt energetyczny w historii miasta. Chciałbym tutaj podziękować posłowi Maciejowi Małeckiemu za wsparcie tego projektu oraz innych strategicznych inwestycji realizowanych wcześniej z programów rządowych.

Podobnie wygląda kwestia przebudowy stadionów miejskich - to również ogromny projekt rozwojowy współfinansowany ze środków zewnętrznych, z Programu Rządowego „Polski Ład”. Bardzo ważnym projektem jest również zakup autobusów elektrycznych dla Zakładu Komunikacji Miejskiej. Wartość inwestycji to 8,5 miliona złotych, z czego blisko 6 milionów stanowią środki europejskie z Urzędu Marszałkowskiego. Cieszę się również, że w budżecie na 2026 rok zabezpieczyliśmy 3 miliony złotych wsparcia dla powiatu, przeznaczonego na budowę nowego mostu na Bzurze. To projekt niezwykle ważny dla przyszłości komunikacyjnej miasta. To są inwestycje, które będą służyć mieszkańcom przez dekady.

 

Dużo mówi pan o gospodarce. Dlaczego ten obszar jest tak istotny?

Bo bez silnej gospodarki nie ma silnego samorządu i mówię to z pełnym przekonaniem. Miasto nie może opierać swojego rozwoju wyłącznie na środkach publicznych, dotacjach czy oczekiwaniu, że ktoś z zewnątrz rozwiąże nasze problemy. Sochaczew musi budować własną siłę gospodarczą, własną markę i własne przewagi konkurencyjne. Jesteśmy bardzo ważnym punktem na mapie branży transportowej i logistycznej, ale przez pewne decyzje z przeszłości część przedsiębiorców zaczęła wybierać inne gminy. Dlatego zdecydowaliśmy się obniżyć podatek od środków transportowych, bo chcemy odzyskać tę przewagę. Już po pierwszych miesiącach widzimy bardzo duże zainteresowanie przedsiębiorców i pierwsze sygnały, że firmy ponownie chcą wiązać swoją przyszłość z Sochaczewem. Patrzymy również szerzej na potencjał związany z CPK, które w przyszłości może całkowicie zmienić układ gospodarczy tej części Mazowsza. Chcemy być gotowi na ten moment i tworzyć warunki dla nowych inwestycji, nowych miejsc pracy i nowych mieszkańców. Rolą samorządu nie jest przeszkadzanie przedsiębiorcom - rolą samorządu jest tworzenie przestrzeni do rozwoju.

 

Często uczestniczy pan w kongresach samorządowych, gospodarczych i spotkaniach biznesowych. Niektórzy pytają: po co burmistrzowi takie wyjazdy?

Bo dziś samorząd nie może funkcjonować w zamknięciu i udawać, że świat kończy się na granicach miasta. Jeśli chcemy rozwijać Sochaczew ambitnie, musimy być obecni tam, gdzie rozmawia się o przyszłości samorządów, inwestycjach, gospodarce i nowych technologiach. Te spotkania dają możliwość poznawania rozwiązań wdrażanych w innych miastach, rozmów z ekspertami, inwestorami i przedstawicielami administracji centralnej. Dzięki temu głos Sochaczewa jest coraz lepiej słyszany na poziomie krajowym. Mogę mówić o problemach naszego miasta, ale też słuchać, z jakimi wyzwaniami mierzą się inni samorządowcy. Bardzo często okazuje się, że mamy podobne problemy i możemy wspólnie szukać skutecznych rozwiązań. Samorząd XXI wieku musi być otwarty, nowoczesny i gotowy do ciągłego uczenia się. Nie mam problemu z tym, żeby przyznać, że ktoś gdzieś zrobił coś dobrze i warto to przenieść do Sochaczewa. To nie jest kwestia ambicji politycznych, tylko skuteczności.

 

„Zielony Sochaczew” od początku jest jednym z najważniejszych haseł pana kadencji. Co realnie kryje się za tym sloganem?

Przede wszystkim nie traktuję ekologii jako modnego hasła politycznego, tylko jako bardzo konkretne wyzwanie rozwojowe dla miasta. Jeżeli dziś nie będziemy inwestowali w bezpieczeństwo energetyczne, poprawę jakości powietrza czy nowoczesny transport, za kilka lat zapłacimy za to znacznie wyższą cenę. Najlepszym przykładem jest geotermia - największy projekt energetyczny w historii Sochaczewa wart ponad 60 milionów złotych. To inwestycja, która będzie służyła mieszkańcom przez dekady i realnie zwiększy bezpieczeństwo energetyczne miasta. Bardzo ważny jest wspomniany już zakup autobusów elektrycznych. Modernizujemy oświetlenie miejskie, inwestujemy w energooszczędne rozwiązania i konsekwentnie zwiększamy liczbę terenów zielonych. Sadzimy drzewa, przygotowujemy Plan Adaptacji do Zmian Klimatu i likwidujemy wieloletnie problemy środowiskowe. Zielony Sochaczew - to nie slogan - to konkretna strategia odpowiedzialnego miasta przyszłości.

 

Bezpieczeństwo stało się dziś jednym z najważniejszych tematów dla samorządów. Jak Sochaczew przygotowuje się na nowe zagrożenia?

Świat bardzo się zmienił i samorząd również musi zmienić swoje podejście do bezpieczeństwa. Dzisiaj bezpieczeństwo nie oznacza wyłącznie porządku publicznego czy współpracy z policją. Mówimy również o zagrożeniach klimatycznych, energetycznych, kryzysach infrastrukturalnych czy sytuacjach nadzwyczajnych. Dlatego pozyskaliśmy blisko milion złotych na ochronę ludności i obronę cywilną. Kupiliśmy agregaty prądotwórcze, specjalistyczny sprzęt i przeprowadziliśmy liczne szkolenia. Aktualizujemy procedury kryzysowe i analizujemy potencjalne zagrożenia. Rozwijamy monitoring miejski i inwestujemy również w działania związane z retencją wód oraz zabezpieczeniem infrastruktury. Odpowiedzialny samorząd musi być przygotowany na scenariusze, które jeszcze kilka lat temu wydawały się mało prawdopodobne. Moim obowiązkiem jest myślenie kilka kroków do przodu.

 

Wydarzenia społeczne i kulturalne również stały się mocnym elementem pana kadencji. Dlaczego przywiązuje pan do tego tak dużą wagę?

Bo miasto to nie tylko drogi, chodniki i inwestycje infrastrukturalne. Miasto to przede wszystkim wspólnota ludzi i relacje społeczne. Można wybudować najlepszą infrastrukturę, ale jeśli mieszkańcy nie będą czuli więzi z miejscem, w którym żyją, trudno mówić o prawdziwym rozwoju. Dlatego bardzo mocno postawiliśmy na wydarzenia integrujące mieszkańców. Szczególnym przykładem jest WSC Festiwal, który przez dwa lata wyrósł na wydarzenie rozpoznawalne daleko poza Sochaczewem. To ogromny sukces promocyjny miasta, ale także przykład nowoczesnego podejścia do organizacji wydarzeń. Dzięki współpracy z partnerami zewnętrznymi pozyskujemy ponad 500 000 złotych wsparcia, co znacznie zmniejsza obciążenie budżetu. Organizujemy również wydarzenia sportowe, kulturalne i charytatywne, które budują lokalną wspólnotę. To wszystko ma ogromne znaczenie społeczne.

 

Sukcesem okazała się również nowa formuła Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego. Jak pan patrzy na ten projekt?

Bardzo się cieszę, że mieszkańcy tak aktywnie zaangażowali się w ten projekt, bo to pokazuje dojrzewanie lokalnej wspólnoty obywatelskiej. Samorząd nie powinien funkcjonować w modelu, w którym urząd wszystko wie najlepiej. Mieszkańcy bardzo dobrze wiedzą, czego potrzebują ich osiedla i ich najbliższe otoczenie. Tegoroczne projekty pokazały, że mieszkańcy myślą bardzo odpowiedzialnie - stawiają na zdrowie, bezpieczeństwo, rekreację i integrację lokalnych społeczności. To dla mnie bardzo ważny sygnał. Chcę, aby mieszkańcy mieli realne poczucie wpływu na rozwój miasta. Silny samorząd to samorząd współtworzony przez mieszkańców, a nie zarządzany bez ich głosu. Będziemy ten projekt rozwijać i jeszcze bardziej wzmacniać jego znaczenie.

 

Co było dla pana najtrudniejsze podczas tych dwóch lat?

Najtrudniejszy był początek, ponieważ skala problemów, które zastaliśmy, była naprawdę duża. Mówimy o trudnej sytuacji finansowej miasta, problemach w obszarze oświaty i wielu kwestiach, które nie zawsze były widoczne dla mieszkańców. Samorząd z zewnątrz często wygląda bardzo prosto - mieszkańcy widzą efekt, natomiast za kulisami każdego dnia rozwiązujemy dziesiątki problemów. To naprawdę praca oparta na ogromnej odpowiedzialności. Bywają momenty bardzo trudne, wymagające i stresujące. Samorząd to rzeczywiście sinusoida, jednego dnia podpisuje się umowę na dużą inwestycję, a drugiego rozwiązuje kryzys, którego nikt się nie spodziewał. Trzeba zachować spokój i konsekwencję.

 

Co uważa pan za swój największy sukces po dwóch latach?

Nie patrzę na samorząd przez pryzmat indywidualnych sukcesów, bo to byłoby bardzo niesprawiedliwe wobec ludzi, którzy na co dzień pracują na rzecz miasta. Dla mnie największym sukcesem są małe cegiełki, które wspólnie dokładamy każdego dnia. Sukcesy moich współpracowników bardzo często cieszą mnie bardziej niż osobiste satysfakcje. Widzę rozwój ludzi pracujących w urzędzie, jednostkach miejskich, szkołach, instytucjach kultury, sporcie, spółkach komunalnych i zakładach miejskich. Mam naprawdę ogromne szczęście do ludzi, którzy chcą pracować dla mieszkańców i traktują tę pracę jak służbę publiczną. Dziękuję im za każdy dzień pracy, za pomysły, za zaangażowanie i za odpowiedzialność. Sukces miasta zawsze jest sukcesem zespołowym.

 

Jak układa się współpraca z Radą Miejską?

Jak w każdej demokracji - bywają różnice zdań i to jest całkowicie naturalne. Natomiast zawsze staram się współpracować zarówno z radnymi koalicji, jak i opozycji. Dziękuję za te dwa lata, ponieważ w wielu kluczowych sprawach udało się wypracować wspólne rozwiązania dla dobra miasta. Szczególnie w obszarze finansów, inwestycji i strategicznych decyzji pokazaliśmy odpowiedzialność. Oczywiście są tematy, w których się różnimy i to również jest naturalne. Moją rolą, jako burmistrza, jest jednak szukanie porozumienia tam, gdzie jest ono możliwe. Zależy mi na tym, żeby sporów politycznych było jak najmniej, a pracy merytorycznej jak najwięcej.

 

Jak będą wyglądały kolejne lata kadencji?

Będą bardzo intensywne i pod wieloma względami przełomowe. Dwa pierwsze lata były czasem porządkowania finansów, przygotowywania dokumentacji i budowania fundamentów pod duże inwestycje. Teraz coraz mocniej będziemy przechodzili do etapu realizacyjnego. Przed nami kolejne inwestycje drogowe, energetyczne, sportowe, oświatowe i społeczne. Przed nami dalsza modernizacja miasta i konsekwentna realizacja strategii, którą przyjąłem na początku kadencji. Nie działam pod wpływem chwilowych emocji czy politycznych mód. Mam jasno określony plan rozwoju Sochaczewa i go realizuję. Ta praca bardzo często nie jest widoczna w mediach społecznościowych, ale trwa każdego dnia. I dokładnie tak wyobrażam sobie odpowiedzialne zarządzanie miastem.

 

Często mieszkańcy podkreślają, że jest pan burmistrzem bardzo obecnym - na inwestycjach, wydarzeniach, ulicy. Skąd taki styl zarządzania?

Od samego początku wychodzę z bardzo prostego założenia: więcej podwórka, mniej biurka. Oczywiście dokumenty, analizy, spotkania urzędowe czy strategiczne decyzje są niezwykle ważne i bez tego nie da się skutecznie zarządzać miastem, ale samorząd nie może zamknąć się w czterech ścianach urzędu. Burmistrz musi być tam, gdzie są mieszkańcy i gdzie realnie toczy się życie miasta. Dlatego praktycznie każdego dnia staram się być obecny w różnych częściach Sochaczewa, rozmawiać z mieszkańcami, słuchać ich uwag, ale też samemu obserwować to, co należy poprawić.

Bardzo często jeżdżę bezpośrednio do mieszkańców, spotykam się z nimi na ich osiedlach, ulicach, ponieważ uważam, że właśnie tam najlepiej posłuchać o prawdziwych potrzebach miasta. Mieszkańcy często zwracają uwagę na rzeczy, które z perspektywy gabinetu mogłyby zostać niezauważone. Dla mnie to niezwykle cenna wiedza.

Jestem burmistrzem bardzo otwartym na dialog i uważam, że samorząd powinien być blisko ludzi. Chcę, żeby mieszkańcy wiedzieli, że zawsze mogą podejść, porozmawiać, zgłosić problem czy po prostu podzielić się swoją opinią. To daje ogromną energię do pracy.

Przez ostatnie dwa lata ten model działania bardzo dobrze się sprawdził i zamierzam go kontynuować, bo samorząd to przede wszystkim ludzie, a nie urzędowe procedury.

 

Funkcja burmistrza to ogromna odpowiedzialność i codzienna presja. Co daje panu siłę w najtrudniejszych momentach?

Praca burmistrza to ogromna odpowiedzialność, której nie kończy się o godzinie 16. To funkcja, którą żyje się każdego dnia. Są momenty satysfakcji i dumy, kiedy widzimy efekty pracy, ale są też chwile bardzo trudne, pełne presji, odpowiedzialności i konieczności podejmowania decyzji, które wpływają na życie tysięcy mieszkańców.

W takich momentach ogromnym wsparciem jest dla mnie moja żona. Chciałbym jej za te dwa lata bardzo podziękować. Za każdy dzień, za każdy wieczór, kiedy często widziała zmęczenie na mojej twarzy. Czasami nie trzeba było nawet wielu słów - wystarczyło jedno spojrzenie i już wiedziałem, że wszystko da się przejść i wszystko da się rozwiązać.

Jej wsparcie daje mi ogromny spokój i poczucie siły. Dzięki temu wiem, że nawet najtrudniejsze zawodowe wyzwania można pokonywać. Wiem również, że nie ma problemów, których wspólnie nie da się rozwiązać. To wsparcie Ani jest czymś absolutnie bezcennym i za to jestem ogromnie wdzięczny.

 

Komu chciałby pan szczególnie podziękować za te dwa lata wspólnej pracy?

Przede wszystkim chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom, które każdego dnia pracują na rzecz mieszkańców Sochaczewa. Mam ogromne szczęście współpracować z ludźmi, którzy naprawdę traktują swoją pracę jak misję i chcą zmienić miasto na lepsze.

Dziękuję pracownikom Urzędu Miejskiego, jednostek organizacyjnych, placówek oświatowych, instytucji kultury, jednostek sportowych, miejskich zakładów oraz spółek komunalnych. Za każdą decyzję, każdy pomysł, każdą inicjatywę i każdy dzień ciężkiej pracy.

Bardzo często mieszkańcy widzą efekt inwestycji czy działań miasta, ale za tym stoją setki godzin pracy wielu ludzi, którzy często pozostają w cieniu. Chcę bardzo mocno podkreślić, że sukces samorządu nigdy nie jest sukcesem jednej osoby. To sukces całego zespołu ludzi, którzy każdego dnia chcą rozwijać Sochaczew i za to jestem im bardzo wdzięczny. Dziękuję również mieszkańcom za wszystkie rozmowy, uwagi, sugestie, ale także słowa wsparcia, które bardzo często otrzymuję. To naprawdę daje ogromną motywację do dalszej pracy.

 

Czego życzyłby pan sobie na kolejne lata tej kadencji?

Przede wszystkim zdrowia. I mówię to z pełnym przekonaniem, bo im człowiek dłużej pracuje w samorządzie i bierze odpowiedzialność za tak wiele spraw, tym bardziej widzi, jak ogromną wartością jest zdrowie. Życzę zdrowia sobie, swojej rodzinie, moim współpracownikom oraz wszystkim mieszkańcom Sochaczewa. Jeżeli mamy zdrowie, naprawdę jesteśmy w stanie pokonywać największe wyzwania i realizować najbardziej ambitne cele.

Codzienna praca samorządowa pokazuje, że pojawiają się różne trudności, kryzysy i nieprzewidziane sytuacje, ale jeśli jest zdrowie, determinacja i dobry zespół ludzi, to naprawdę można przenosić góry. Życzę sobie również nieustającej energii do pracy, konsekwencji w realizacji strategii rozwoju miasta oraz tego, abyśmy wspólnie dalej budowali Sochaczew nowoczesny, ambitny i odpowiedzialny finansowo. I przede wszystkim życzę sobie, aby za kolejne lata mieszkańcy mogli powiedzieć, że był to dobrze wykorzystany czas dla naszego miasta.

J.O.

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności