Właściciele przydomówek mogą spać spokojniej
Na pierwszej po wakacjach sesji (12.09) radni wykonali ukłon w kierunku właścicieli nieruchomości korzystających z przydomowych oczyszczalni ścieków. Zaproponowane zmiany zatwierdzono jednogłośnie.
Na wniosek burmistrza radni zajęli się uchwałą, która wyszła naprzeciw oczekiwaniom rodzin korzystających z przydomowych oczyszczalni ścieków. Od 2021 roku całe miasto uznawane było za obszar aglomeracji, a na takim terenie, gdy samorząd ułoży sanitarkę, bezwzględnie należy się do niej podłączyć. Jest tylko jeden wyjątek - nie trzeba korzystać z sieci ZWIK, jeśli na działce mamy instalację oczyszczającą ścieki w takim stopniu, jak robi to oczyszczalnia miejska. Niestety tak wyśrubowany poziom niezwykle trudno osiągnąć. Z tego powodu, gdy wszedł w życie obowiązek zgłaszania ratuszowi przydomowych oczyszczalni ścieków, pojawił się problem, bo wiele z tych urządzeń kosztowało kilkadziesiąt tysięcy, działa sprawnie, ale nie spełnia restrykcyjnych norm obowiązujących w aglomeracjach. Dlatego burmistrz zaproponował radnym, by zmienić granice aglomeracji i wyłączyć z niej tereny, gdzie obecnie nie ma i nie przewiduje się budowy kanalizacji sanitarnej, bo jest to nieopłacalne albo bardzo trudne technicznie.
Z aglomeracji wyłączono m.in. teren za wiaduktem kolejowym, dużą część Wypaleniska oraz 48 pojedynczych działek, gdzie od lat funkcjonują przydomówki, a ich właściciele nadal chcą je użytkować.
Czy przyroda na tym straci? Nie, gdyż z przydomowych instalacji wstępnie oczyszczony osad i tak trafia wozem asenizacyjnym do oczyszczalni ścieków spełniającej surowe normy ekologiczne. Uchwała wejdzie w życie w połowie października. (daw)