{index_ob_css}{index_ob_js}

Warszawska poszerzyła miasto

Ze Stanisławem Kwiatkowskim spacer po Sochaczewie

Dziś po raz ostatni wracamy na główną ulicę miasta, aby przypomnieć, jak wyglądała lata temu. Towarzyszy mi jak zwykle Stanisław Kwiatkowski, były dyrektor „osiemdziesiątki”, od 60 lat mieszkaniec ul. Warszawskiej, a od ponad 80 obserwator zmian zachodzących w mieście.

Zdjęcie do Warszawska poszerzyła miasto

Poprzednią wycieczkę ulicą Warszawską zakończyliśmy na dawnej rozlewni napojów, funkcjonującej do końca lat 90., w miejscu której obecnie znajduje się parking i duży sklep. To przykład przeobrażeń, jakie nastąpiły w Sochaczewie w ostatnich dziesięcioleciach.

Kino i co dalej?

Za tym obiektem znajduje się kolejny ważny fragment historii Sochaczewa, czyli popadający w ruinę budynek dawnego kina „Robotnik”. Jego historia sięga okresu międzywojennego, kiedy kino nosiło nazwę „Mewa”, a jego właścicielami byli panowie Draber i Kołodziejczak. Po wojnie kino upaństwowiono i zmieniono nazwę na bardziej odpowiadającą realiom socjalistycznym. „Robotnik” działał przez dekady, aż do epoki kaset video, które spowodowały upadek kina. W 2019 r. o jego bogatej historii  opowiedziała nam zmarła niedawno Barbara Warzecha, ostatnia szefowa „Robotnika”. Jej wspomnienia o dawnym kinie przypomnieliśmy ostatnio na Facebooku miasta. Budynek kina próbowano jeszcze wykorzystywać na inne cele, m.in. dyskoteki, ale po kilku latach także ta działalność upadła. Dzisiaj zdewastowany obiekt jest do sprzedania i od dłuższego czasu czeka na nowego właściciela.

- Za kinem znajdował się parterowy budynek z napojami, słodyczami pani Kluskowej. Dalej mieścił się zakład ślusarski pana Kozłowskiego. Wraz z kolegami zaglądaliśmy do niego przez szyby, bo były tam przeróżne urządzenia – obrabiarki, tokarki i mnóstwo narzędzi. Praktyki odbywali tu uczniowie zawodówki. Tuż za warsztatem stał parterowy budynek i chyba trzy jednopiętrowe domy. W jednym z nich mieszkał pan Lewandowski, który przejął na Rozlazłowie piekarnię po panu Gziku, kiedy ten przeniósł działalność do miasta – opowiada Stanisław Kwiatkowski.

Docieramy do skrzyżowania ul. Warszawskiej i 600-lecia, kiedyś Stodólnej, a tam, jak wspomina nasz rozmówca, zaraz po wojnie, w dużym ogrodzie od strony Stodólnej stała kuźnia. Później przerobiono ją na warsztat elektro-mechaniczny, który prowadził pan Kodym. Był mocno zaangażowany w działalność sochaczewskiego motocrossu, a jego syn Tomasz odnosił wielkie sukcesy w sporcie motorowym, był czterokrotnym medalistą mistrzostw świata w rajdach enduro.

- Trochę dalej stał mały domek i nieczynna kaszarnia lub śrutownia, a w głębi nadal istniały gospodarstwa rolne. Pamiętam jedno z nich, z dużą stodołą. Znajdowało się nieco dalej od miejsca, gdzie teraz stoi tak zwany blok Energomontażu. A zapamiętałem je dlatego, że kiedy Energomontaż chciał postawić budynek mieszkalny dla pracowników, właściciele za żadne skarby nie chcieli się zgodzić na wyprowadzkę i sprzedaż swojej działki. Wiem, że były z tym duże kłopoty, ale w końcu blok powstał – wspomina pan Stanisław.

Dłuższa Warszawska

Tak jak pisaliśmy niedawno, na torach wąskotorówki kończyło się miasto. Odstępstwem był stadion. Rogatki podczas przejazdu kolejki były zamykane szlabanami, po jednej stronie stała budka dróżnika, po drugiej, przy której jesteśmy, nieco w głębi, stacja kolejki Sochaczew-Miasto. Był to ważny przystanek na trasie ciuchci, która zabierała młodzież do chodakowskich szkół oraz pracowników jadących do tamtejszej fabryki. Kilka miesięcy temu powstała inicjatywa, aby budynek stacyjny zyskał nowe życie. Ma go przejąć reaktywowany po latach oddział PTTK Sochaczew.

W latach 70. miasto się nieco poszerzyło, bo niemal na wprost stadionu PSS „Społem” wystawiła w 1975 roku duży oszklony pawilon z myślą o restauracji. Nazywała się „Stylowa” i była największym lokalem gastronomicznym w Sochaczewie. Jak pisał w kwietniu 1976 roku magazyn Społem, (…) "Oddział WSS w Sochaczewie wystawił tu restaurację czeskiej konstrukcji na 100 miejsc konsumpcyjnych. Montaż całego obiektu przeprowadził Zakład Remontowo - Budowlany WSS z Grodziska Mazowieckiego. Restauracja jest obszerna i wygląda bardzo reprezentacyjnie". Zaplecze "Stylowej" było dwa razy większe niż sala konsumpcyjna, dzięki temu kuchnia mogła gotować nie tylko dla swoich gości, ale też wytwarzać dania garmażeryjne dla sklepów - ryby, twarożki, sałatki, pasztety, zimne nóżki. Kierowniczka restauracji, Alina Fotek, chwaliła się magazynowi Społem, że kuchnia codziennie może wydać aż 700 obiadów, a wśród klientów największym powodzeniem cieszy się rosół z domowym makaronem, sztuka mięsa, medaliony i omlety. I faktycznie „Stylowa” cieszyła się dużym powodzeniem, odbywało się tu wiele przyjęć, imprez tanecznych, konferencji, ale po okresie prosperity nadeszły trudne lata 90. i lokal wynajęto prywatnemu restauratorowi, który także nie utrzymał się na rynku. Najemcy się zmieniali, a obecnie mieści się tam sklep z armaturą łazienkową.

W ten oto sposób kończymy spacer ulicą Warszawską, bo kiedyś tuż za torami kolejki wąskotorowej rozpoczynały się pola uprawne, a dzisiejsza ul. Warszawska była szosą łączącą miasto z okolicznymi wsiami. Dziś liczy ona ponad 100 numerów i sięga aż do Urzędu Gminy Sochaczew i galerii handlowej. O tyle powiększył się Sochaczew w kierunku stolicy. To ważne, bo długość miasta na kierunku północ-południe wynosi 12 kilometrów, natomiast ze wschodu na zachód jeszcze parę lat temu można je było przejść w kilkanaście minut.

Zdjęcie restauracji pochodzi z profilu facebookowego ks.orkansochaczew, który regularnie publikuje artykuły o Sochaczewie pochodzące ze starej prasy

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności