{index_ob_css}{index_ob_js}

Waldemar Bronicz na tropie Przychylnego i Gumiaka

- Dlaczego pana teksty są bez pointy? - zapytał Waldemara Bronicza znany dziennikarz Mariusz Szczygieł. - Bo może czytelnicy pomyślą, że za pierwszym razem coś przeoczyli i przeczytają jeszcze raz – odpowiada sochaczewski autor. Wydaje się jednak, że i bez tego wiele osób wraca do książek Bronicza. W sobotę 22 lutego mieszkańcy mogli osobiście porozmawiać z autorem, bowiem na cykliczne spotkanie przy kawie zaprosiła go biblioteka pedagogiczna.  

Ile można zbierać stare fotografie, pisać o Chodakowie, zgłębiać rodzinne i zawodowe powiązania dawnych mieszkańców tej dzielnicy Sochaczewa i pracowników Chemitexu? Okazuje się, że bez końca, co przez lata udowadnia nam Waldemar Bronicz.. A o tym, że ma rację, świadczy liczba gości na sobotnim spotkaniu.

O autorze
Waldemar Bronicz (rocznik 1958) to rodowity chodakowianin, absolwent LO im. F. Chopina oraz Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecnie SGH) w Warszawie. Z zawodu księgowy z zacięciem dziennikarskim i pasją do zbierania starych fotografii. To hobby sprawiło, że zainteresował się i opisywał przedwojenne zakłady fotograficzne w Sochaczewie, Skierniewicach, Łowiczu i Żyrardowie. Swoimi odkryciami dzielił się na łamach prasy regionalnej oraz w bogatej korespondencji z potomkami osób uwiecznionych na starych zdjęciach. Często dzięki temu docierał do nieznanych faktów, ciekawych postaci lub miejsc, które już nie istnieją.
Tak było w przypadku zapomnianej polskiej malarki pochodzenia żydowskiego, Estery Karp. Na jej trop trafił opisując przedwojenne atelier Lipmana Karpa ze Skierniewic, którego jedną z ośmiu córek była właśnie Estera. W 1925 r. wyjechała do Paryża, gdzie związała się z twórcami Ecole de Paris. O losach Estery i udziale Waldemara Bronicza w ich odkrywaniu dowiedzieliśmy się podczas spotkania w bibliotece.
Autor „Kufra wspomnień” zorganizował w Miejskim Ośrodku Kultury w Chodakowie pięć wystaw z cyklu „Chodaków na starej fotografii”. To setki zdjęć pozyskanych od mieszkańców lub kupionych na aukcjach czy w antykwariatach. Za każdym razem ekspozycje przyciągały tłumy zwiedzających, bo każdy mógł na nich zobaczyć siebie, członków rodziny lub znajomych. Wiele z tych osób było kiedyś pracownikami „Chemitexu”, który jest jednym z ulubionych tematów Bronicza.

- Kiedyś starą fotografię z dobrego atelier można było kupić w antykwariacie za 5 zł. Dzisiaj ceny poszybowały, ale czasami trafia się jakiś rarytas za niezłe pieniądze – przekonuje. Mimo ogromnych zasobów, cały czas powiększa swoje zbiory, bo one układają się w kolejne historie warte opowiedzenia.

O dziennikarstwie
Zanim  Waldemar Bronicz zainteresował się starą fotografią, spełniał się jako dziennikarz. Ma na swoim koncie wiele wywiadów ze znanymi artystami, a jak sam wspomina, rozpoczęło się od rozmowy z Dorotą Stalińską, która lata temu gościła w Sochaczewie. O przeprowadzenie wywiadu poprosiły go „Wiadomości Skierniewickie”, z którymi wtedy współpracował. Rozmowa się ukazała na łamach gazety, co zachęciło Waldemara Bronicza do współpracy z ogólnopolską prasą – „Tygodnikiem Kulturalnym”, „Ekranem”, „Filmem”. Przeprowadził dla nich wiele rozmów z ówczesnymi gwiazdami, m.in. z Anną Chodakowską, Grażyną Barszczewską, Krystyną Sienkiewicz, Janem Kobuszewskim, Marianem Opanią.
Niemal z każdym spotkaniem wiąże się jakaś zabawna anegdota, a pan Waldemar chętnie się nimi dzieli. Dzięki temu słuchacze dowiedzieli się, kto go częstował kawą z rumem a kto salcesonem z musztardą i majonezem. Kto grał na scenie teatru Kwadrat, a kto we Współczesnym.
Mimo tych kulturalnych zapędów autor nie zapomniał, że przede wszystkim jest właścicielem biura rachunkowego, dlatego zapytany przez wspomnianego już Mariusza Szczygła, co jest najważniejsze w życiu, bez wahania odpowiedział: poprawnie wypełniony PIT.

O książkach
Do tej pory ukazały się trzy: „Wspomnienia starego Chodakowa”, „Kufer wspomnień”, „Wszystko jest wspomnieniem”. Książki są bogato ilustrowane starymi zdjęciami, które służą autorowi do snucia opowieści.
- Często dzwonię do różnych osób, aby zgłębić tajemnicę jakiejś fotki. Zdarza się, że już podczas jednej rozmowy otrzymuję wyjaśnienie, niejednokrotnie okraszone jakąś anegdotą. To one potem ubarwiają moje opowieści o ludziach czy miejscach – mówi Waldemar Bronicz.
Dzięki zdobywanej i ciągle poszerzanej wiedzy o Chodakowie poznaliśmy sekcje sportowe w międzywojennym i powojennym klubie Bzura, dowiedzieliśmy się, że grano tam w krykieta, hokeja na lodzie, że mieliśmy świetną grupę lekkoatletów. Wiemy, kto tworzył kadrę inżynierską fabryki jedwabiu i Chemitexu, ale poznajemy także załogę, zwykłych pracowników przy ich codziennych zajęciach. Z sentymentem wspominamy miejsca, które nie przetrwały czasu wojny i powojennych porządków, ludzi tworzących historię Chodakowa.
Dla fanów twórczości Waldemara Bronicza mamy dobrą wiadomość. Autor przygotowuje się do wydania kolejnej książki, która ma się ukazać pod koniec roku.
- Jest jeszcze wiele tematów wartych opisania lub poszerzenia – przystań nad Bzurą, Liga Morska, dworzec kolejki wąskotorowej, którego zdjęcie niedawno pozyskałem – mówi autor, choć nie zdradza ani tytułu, ani dokładnych historii. Ale ponieważ Waldemara Bronicza nie trzeba długo zachęcać do rozmowy, dowiadujemy się jeszcze, że autor przybliży w książce sylwetki „Przychylnego” i „Gumiaka”.
Czekamy z niecierpliwością na rozwikłanie tych tajemniczo brzmiących pseudonimów oraz innych zapowiadanych tematów. O ukazaniu się książki będziemy informować naszych czytelników.

Jolanta Sosnowska

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności