{index_ob_css}{index_ob_js}

Piekielny finał na Podzamczu

To nie były zwykłe zawody, to była prawdziwa walka o przetrwanie. W sobotę, 27 czerwca, Sochaczew stał się areną niesamowitych zmagań blisko 400 śmiałków, którzy zdecydowali się rzucić wyzwanie własnym słabościom. Trzynasta edycja kultowego Biegu Cichociemnych udowodniła, że organizatorzy nie znają litości, a natura potrafi napisać najbardziej wymagające scenariusze.

Zdjęcie do Piekielny finał na Podzamczu

Z roku na rok organizatorzy z UKS Dragon Fight Club starają się podnosić poprzeczkę, ale tym razem swoje trzy grosze dorzuciła pogoda. Żar lał się z nieba, dając uczestnikom potężnie w kość. W połączeniu z gęstym mułem, zdradliwym korytem Bzury i zmyślnymi, wyczerpującymi przeszkodami (w tym wrakami aut i ciasnymi kanałami), stworzyło to mieszankę wybuchową. W tych ekstremalnych warunkach nie mogło być mowy o biciu jakichkolwiek rekordów czasowych – tu sukcesem było po prostu przekroczenie linii mety w jednym kawałku.

Atmosfera na starcie, mimo napięcia, była pełna wsparcia. Zanim zawodnicy ruszyli na najdłuższą i najbardziej wymagającą trasę, głos zabrał Burmistrz Miasta Sochaczew, Daniel Janiak. Włodarz nie krył ogromnego podziwu dla determinacji zgromadzonych biegaczy, gorąco dopingując ich przed startem i życząc im powodzenia na trasie. Zanim wyruszyli, tradycyjnie odśpiewano Hymn RP.

Ogromne słowa uznania należą się również cichym bohaterom tego wydarzenia – wolontariuszom z Klubu Wolontariuszy przy CUS Sochaczew. Ich zaangażowanie, pomoc i wsparcie były nieocenione w tym piekielnym upale.

Królewski dystans dla najwytrwalszych
Największym testem charakteru okazał się oczywiście najdłuższy dystans, który w teorii miał liczyć 14 kilometrów. Zegarki uczestników szybko jednak zweryfikowały rzeczywistość – jak sami twierdzili po biegu, według GPS do pokonania było tak naprawdę bliżej 17 kilometrów ekstremalnego crossu.

Triumfatorem tej morderczej trasy został Arkadiusz Chopecki z Płocka, który zameldował się na mecie z niesamowitym w tych warunkach wynikiem 2:51:14. Zaledwie niecałą minutę za nim finiszował Albin Górski z Kozłowa Szlacheckiego (02:52:09). Podium zamknął Krystian Kwaśniewski, przekraczając metę z czasem 02:53:26. Różnica w czasach zwycięzców względem poprzednich edycji (wyniki dłuższe o niemal godzinę!) dobitnie świadczy o tym, przez jakie piekło musieli przejść zawodnicy. 

Triumfatorzy krótszych dystansów
Równie zaciekła rywalizacja toczyła się na trasach 10 i 5 kilometrów:

10 km: Złoto wywalczył Paweł Moskwa (PSP Sochaczew), osiągając czas 2:18:00. Na drugim miejscu uplasował się Piotr Kaczmarek z Sanoka, a trzeci był Grzegorz Foks z Głowna.
5 km: W najkrótszym, ale niezwykle dynamicznym biegu najlepszy okazał się reprezentant WOPR Sochaczew, Jan Deszczyński (1:19:23). Tuż za nim finiszował Rafał Kiełtyka, a trzecie miejsce przypadło Marcinowi Gębickiemu z Honoratowa.
Na uwagę zasługują także starty młodszych kategorii. W biegach juniorskich na krótszych dystansach również nie brakowało hartu ducha – najszybszy wśród młodzieży (13-15 lat) był Maksymilian Mikulak, który udowodnił, że rośnie nam nowe pokolenie twardych biegaczy. Dekoracji medalowej najmłodszych uczestników dokonał Burmistrz Sochaczewa Daniel Janiak.

Więcej niż bieg
Bieg Cichociemnych to jednak nie tylko rywalizacja sportowa, co stale podkreśla organizator wydarzenia, Sławomir Cypel. To żywa lekcja historii, oddanie hołdu elicie polskiej dywersji i budowanie niesamowitej społeczności. Ludzie pomagający sobie nawzajem przy wyciąganiu z błota, wspólne pokonywanie przeszkód siłowych i kibice zagrzewający do walki wzdłuż Bulwarów nad Bzurą – to obrazy, które zostaną z uczestnikami na długo.

Gratulacje dla każdego, kto tego dnia stanął na starcie. Jeszcze większe dla tych, którzy przekroczyli metę.

(seb)

powrót do kategorii
Następny

Pozostałe
aktualności