{index_ob_css}{index_ob_js}

ORLEN Orkan Sochaczew z szóstym medalem z rzędu

Stadion przy ulicy Warszawskiej 80 po raz kolejny zapisał się wielkimi zgłoskami na kartach historii polskiego rugby. 20 czerwca 2026 roku, o godzinie 18:00, lokalni ulubieńcy – rugbiści ORLEN Orkana Sochaczew – stoczyli twardy, obfitujący w zwroty akcji bój o najniższy stopień podium Mistrzostw Polski Ekstraligi. Po osiemdziesięciu minutach pełnych potu, pasji i twardych szarż, drużyna z Mazowsza pokonała Life Style Catering Arkę Gdynia 45:29, gwarantując sobie szósty medal z rzędu. To było popołudnie, które sochaczewscy fani zapamiętają na długo.

Zdjęcie do ORLEN Orkan Sochaczew z szóstym medalem z rzędu

Błyskawiczny nokaut w pierwszych minutach
Jeśli ktoś spodziewał się zachowawczego, taktycznego badania sił, musiał przecierać oczy ze zdumienia. Zespół prowadzony przez trenera Macieja Brażuka wszedł w to spotkanie z impetem potężnego huraganu. Gospodarze od pierwszego gwizdka arbitra narzucili "Buldogom" z Trójmiasta mordercze tempo, wpychając ich głęboko do defensywy. Konsekwencja i żelazna dyscyplina taktyczna opłaciły się błyskawicznie.

Tablica wyników w 12. minucie wskazywała już szokujące 19:0 dla miejscowych. Maszyna z Sochaczewa funkcjonowała bez zarzutu, a apogeum dominacji nadeszło chwilę później. Kibice zgromadzeni na trybunach wstrzymali oddech, gdy piłka trafiła w ręce Artura Fursenki. Skrzydłowy Orkana uruchomił piąty bieg i popisał się absolutnie spektakularnym, długim rajdem lewą stroną boiska. Mijał kolejnych zawodników z Gdyni niczym treningowe tyczki, a jego fenomenalna szarża zakończyła się widowiskowym lądowaniem w polu punktowym. Defensywa gości była w tym fragmencie gry całkowicie bezradna. Po zaledwie dwudziestu minutach gry przewaga wzrosła do miażdżącego 31:0.

Przebudzenie "Buldogów" i walka z czasem
W sporcie na najwyższym poziomie dekoncentracja potrafi jednak drogo kosztować. Mając potężną zaliczkę, gospodarze na chwilę zdjęli nogę z gazu. Żółto-niebiescy, udowadniając swój charakter i powoli zaczęli odzyskiwać rezon pod koniec pierwszej odsłony. Sygnał do ataku dał drugoliniowiec Oskar Zypper, a tuż przed gwizdkiem oznaczającym przerwę cenne punkty dopisał Philip Filipo – gracz, którego występ stał pod ogromnym znakiem zapytania z powodu problemów zdrowotnych. Ostatecznie obie "piętnastki" zeszły do szatni przy stanie 31:12.

Druga połowa to już zupełnie inna historia. Spotkanie mocno się wyrównało, a rywalizacja przeniosła się w okolice środka pola, gdzie dominowała twarda walka w formacjach młyna i przegrupowaniach. Ekipa z Trójmiasta dwoiła się i troiła, by zniwelować straty. Na listę punktujących wpisał się między innymi rezerwowy filar, Oskar Derwis, jednak dystans z początku meczu okazał się barierą nie do przeskoczenia. Czas działał na niekorzyść Arki, która, podobnie jak w ubiegłym sezonie, musiała zadowolić się najgorszym dla sportowca, czwartym miejscem.

Słodko-gorzki smak sukcesu
Tegoroczny brązowy krążek jest ukoronowaniem niezwykle wyboistej drogi. Sochaczewianie mieli w tym sezonie apetyty na grę w wielkim finale. Faza półfinałowa przeciwko Energa Ogniwu Sopot przyniosła mnóstwo skrajnych emocji. Pierwsze spotkanie w Sochaczewie zakończyło się triumfem Orkana 24:14. W rewanżu nad morzem nasi gracze prowadzili już 19:7 i wirtualnie meldowali się w finale, jednak piorunująca końcówka sopocian sprawiła, że to Ogniwo ostatecznie triumfowało 42:26, odbierając Sochaczewowi szansę na złoto. Tym większy szacunek należy się podopiecznym Macieja Brażuka za szybkie zresetowanie głów i pełną mobilizację na mecz o brąz.

Było to również popołudnie pożegnań. Ostatni raz w barwach Orkana – przynajmniej na najbliższe dwa lata – wystąpił Marcel Marczewski. Niezwykle utalentowany zawodnik, który w meczu o brąz zdobył 5 punktów, przenosi się teraz do ligi francuskiej, by tam kontynuować swoją obiecującą karierę.

"Świetna pierwsza połowa, pełna dominacja do sześćdziesiątej minuty. Potem troszeczkę zgaśliśmy. Na szczęście udało nam się wypracować taką przewagę, która pozwoliła nam z tym wynikiem dojechać do końca. [...] Teraz musimy odpocząć, to był bardzo trudny sezon" – podsumował na gorąco kapitan Orkana, Dawid Plichta.

Święto rugby, wierni fani i znamienici goście na trybunach
Sukces nie miałby tak pięknej oprawy, gdyby nie atmosfera, którą na stadionie wykreowali fani. Byli oni niepodważalnie szesnastym zawodnikiem Orkana. Od pierwszych minut z trybun niósł się ogłuszający doping, który napędzał zawodników nawet wtedy, gdy w drugiej połowie zaczęło brakować tchu w płucach. Po końcowym gwizdku sędziego wybuchła prawdziwa euforia. Kibice wbiegli na murawę, by wyściskać swoich bohaterów, zrobić pamiątkowe zdjęcia i wspólnie świętować.

Waga spotkania przyciągnęła na obiekt nie tylko stałych bywalców, ale i przedstawicieli władz różnego szczebla, którzy mocno wspierają lokalny sport. Mecz z poziomu trybun śledzili m.in.: Burmistrz Sochaczewa Daniel Janiak, Posłowie na Sejm RP Maciej Małecki oraz Mirosław Adam Orliński, Wicestarosta Sochaczewski Anna Pawłowska, a także Radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego Michał Orliński.

Zwieńczeniem całego wydarzenia była uroczysta ceremonia dekoracji. To właśnie Burmistrz Daniel Janiak wspólnie z Posłem Maciejem Małeckim mieli zaszczyt wręczać zasłużone, wywalczone w pocie czoła brązowe medale zawodnikom ORLEN Orkana.

"Wielkie gratulacje dla naszych rugbistów! Bardzo trudny sezon - były kontuzje, kartki, pech sportowy, a mimo tego wyciągnęli medal Ekstraligi. Mamy dzisiaj trzecie miejsce w bardzo mocnej lidze" – zaznaczył Poseł Maciej Małecki.

Słów uznania nie szczędził także włodarz miasta:
"Na trybunach niesamowity doping i atmosfera. Przy takiej temperaturze i presji wygrać to ogromny szacunek. Trzecie miejsce w Polsce to niebywałe osiągnięcie" – podsumował dumny Burmistrz Daniel Janiak.

ORLEN Orkan Sochaczew udowodnił, że jest marką samą w sobie, a szósty medal z rzędu to świadectwo stabilności i niesamowitej pasji do tego brutalnego, ale jednocześnie jakże dżentelmeńskiego sportu. Teraz czas na zasłużony odpoczynek.

Na uznanie zasługuje również znakomita oprawa sobotniego widowiska. Mecz rozpoczęło odśpiewanie Hymnu RP, akompaniowała orkiestra z sochaczewskiej PSM, w przerwie swój pokaz dały cheerleaderki RED FIRE. Sukces świętowano podczas koncertu wokalistki MyLove.

Szczegóły spotkania i statystyki
ORLEN Orkan Sochaczew – Life Style Catering Arka Gdynia 45:29 (31:12)

Punkty dla Orkana:

Kacper Wróbel – 10
Harrison Astley – 10
Marcel Marczewski – 5
Artur Fursenko – 5
Bartłomiej Sadowski – 5
Franciszek Szymański – 5
Andre Meyer – 5
Punkty dla Arki:

Philip Filipo – 10
Oskar Zypper – 5
Oskar Derwis – 5
Eujaan Botha – 5
Dawid Banaszek – 4
Skład wyjściowy gospodarzy:

Damian Pisarek, Monz Aniseko, Petelo Pouhila, Andre Meyer, Patryk Stobiecki, Adam Szwarc, Franciszek Szymański, Marcel Marczewski, Dawid Plichta (C), Harrison Astley, Bartłomiej Sadowski, Jonathan O’Neill, Tomasz Gasik, Artur Fursenko, Kacper Wróbel.

Skład wyjściowy gości:

Litwińczuk, Mohyła, Gallardo, Grabowski, Zypper, Krużycki, Rakowski, Filipo, Cole, Botha, Turzyński, Szaszero, Misailegalu, Sirocki, Banaszek. (Rezerwa: Derwis, Klas, J. Kuzimski, Stosik, Szyc, Weronko, Steindl, Bachurzewski).

Końcowa klasyfikacja Ekstraligi Rugby:

1. Awenta Pogoń Siedlce (Mistrz Polski)
2. Energa Ogniwo Sopot
3. ORLEN Orkan Sochaczew
4. Life Style Catering Arka Gdynia
5. WizjaMed Grot Budowlani Łódź
6. Juvenia Kraków
7. Edach Budowlani Lublin
8. Lechia Gdańsk
9. Budmex Rugby Białystok
10. AZS AWF Warszawa
 

powrót do kategorii
Następny

Pozostałe
aktualności