Orkan eliminuje faworyta i gra dalej
To był wieczór, który kibice zapamiętają na długo. W niezwykle emocjonującym meczu Okręgowego Pucharu Polski piłkarze KP Orkan Sochaczew sprawili ogromną sportową niespodziankę, eliminując po rzutach karnych wyżej notowaną Polonię Radzanowo. Gospodarze dwukrotnie odrabiali straty, pokazując charakter i ogromną determinację, a kiedy po 90 minutach wciąż był remis, zachowali więcej zimnej krwi w konkursie jedenastek. Orkan wygrał karne 5:4 i zameldował się w ćwierćfinale.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego więcej argumentów przemawiało za gośćmi. GLKS Polonia Radzanowo na co dzień występuje w Lidze Okręgowej, podczas gdy odradzająca się sekcja piłkarska Orkana rywalizuje szczebel niżej, w Klasie A. Dodatkowo ostatnie bezpośrednie spotkanie obu drużyn zakończyło się dla Sochaczewian bardzo boleśnie — w maju 2025 roku Polonia wygrała aż 8:1.
Radzanowianie przyjechali do Sochaczewa w znakomitych nastrojach. W lidze rozpoczęli sezon od kompletu punktów i przed pucharowym starciem zajmowali czołowe miejsce w tabeli. Orkan miał jednak swoje argumenty. Zespół z Warszawskiej w ostatnich tygodniach pokazywał, że znajduje się w bardzo dobrej dyspozycji, a wcześniej efektownie rozprawił się między innymi ze Świtem Staroźreby.
Spotkanie rozegrane przy ul. Warszawskiej 80 od początku dostarczało emocji. Polonia dwukrotnie obejmowała prowadzenie, ale za każdym razem Orkan znajdował odpowiedź. Gospodarze nie pękli ani na moment, konsekwentnie walczyli o swoje i doprowadzili do remisu dwa razy. Po 90 minutach wciąż nie było rozstrzygnięcia. O awansie do ćwierćfinału musiała więc zadecydować seria rzutów karnych.
Tutaj wojna nerwów miała już wyraźnego zwycięzcę. Już przy pierwszej próbie zawodnik Polonii nie zdołał pokonać bramkarza Orkana, a gospodarze zachowali stuprocentową skuteczność. Wszystkie swoje jedenastki wykonali bezbłędnie, dzięki czemu wygrali konkurs rzutów karnych 5:4 i mogli rozpocząć świętowanie.
Nie byłoby tej historii bez kibiców. Trybuny stadionu przy Warszawskiej 80 dawno nie widziały takiej frekwencji, a głośny, żywiołowy doping towarzyszył drużynie aż do ostatniego gwizdka. Wśród kibiców, którzy wspierali Orkana, znalazł się również burmistrz Sochaczewa Daniel Janiak. Wspólnie z mieszkańcami oklaskiwał walkę zespołu, który tego wieczoru pokazał nie tylko piłkarską jakość, ale przede wszystkim charakter, nieustępliwość i ogromną wolę zwycięstwa. W takich meczach atmosfera na stadionie potrafi być dodatkowym zawodnikiem. W środowy wieczór kibice Orkana zdecydowanie nim byli.
Pucharowa przygoda Orkana trwa, a poprzeczka po raz kolejny zostaje zawieszona wysoko. W ćwierćfinale płockiej edycji Okręgowego Pucharu Polski Sochaczewianie zmierzą się z LKS Spartą Mochowo — zespołem występującym na co dzień w Lidze Okręgowej, czyli ponownie rywalem grającym o klasę wyżej.
To oznacza, że historia z Polonią Radzanowo może się powtórzyć. Orkan znów nie będzie faworytem na papierze, ale właśnie w pucharze takie wyliczenia często tracą znaczenie. Jeden mecz, jeden wieczór i 90 minut — to wszystko dzieli oba zespoły od półfinału.
Sparta do Sochaczewa przyjedzie zresztą podbudowana bardzo dobrym początkiem sezonu. W lidze ma na koncie między innymi efektowne zwycięstwo 5:1 nad Wichrem Cieszewo, a wcześniej pokonała również Mazura Gostynin 3:0. Jednocześnie zaliczyła już ligową porażkę z Unią Iłów, co pokazuje, że nie jest zespołem poza zasięgiem Orkana.
Pierwsza drużyna Orkana również przystąpi do pucharowego starcia w bardzo dobrym nastroju. Po emocjonującym remisie i wygranej serii rzutów karnych z Polonią przyszły efektowne ligowe zwycięstwa 8:1 nad Zorzą Szczawin Kościelny i 5:0 ze Stoczniowcem II Płock. To tylko potwierdza, że Sochaczewianie są obecnie na fali, a ich ofensywa potrafi być dla rywali niezwykle groźna.
Spotkanie Orkan Sochaczew – Sparta Mochowo zostanie rozegrane w środę, 16 września, o 18.00 na stadionie przy ul. Warszawskiej 80. Stawką będzie awans do półfinału Okręgowego Pucharu Polski na szczeblu płockim.
I trudno o lepszą historię przed takim meczem. Orkan już wyeliminował wyżej notowanego rywala. Teraz może zrobić to ponownie. Tym razem stawką będzie miejsce w najlepszej czwórce rozgrywek.
(seb)