{index_ob_css}{index_ob_js}

Fredro wraca na scenę 

Spektakl Zemsta Teatru SCK Niezła Sztuka, w reżyserii Sebastiana Stępnia, oparty na doskonale znanym dramacie Aleksandra Fredry – wystawiony 6 i 7 marca ponownie na chodakowskiej scenie – okazał się czymś znacznie więcej niż tylko sceniczną realizacją szkolnej lektury. Powstało przedstawienie, które przypomina, że klasyka polskiej literatury wciąż potrafi być żywa, błyskotliwa i autentycznie zabawna. Co więcej, może przemawiać do publiczności językiem, który nie traci uroku, a jednocześnie pozostaje zrozumiały i pełen energii.

Już od pierwszych scen było jasne, że twórcy spektaklu postawili na piękno polszczyzny. Fredrowskie wersy płynęły ze sceny z lekkością i rytmem, pozwalając widzom usłyszeć, jak barwny i dowcipny potrafi być język klasycznej komedii. Dzięki temu dzieło ożyło, stając się ponadczasową opowieścią o sporach sąsiedzkich, ambicjach, miłosnych intrygach i ludzkich słabościach.
W tej historii nie zabrakło temperamentnych postaci. Gospodarz zamku, porywczy, ale sympatyczny Cześnik (Krzysztof Kowalczyk) wniósł na scenę energię i komediowy ton. Jego sceniczny przeciwnik, powściągliwy, chłodny w obyciu Rejent, którego zagrał Sebastian Stępień, przyciągał uwagę spokojem podszytym sprytem. Z kolei Papkin (Mateusz Stępień) to barwny komediowy żywioł – pełen przechwałek, fantazji, teatralnej swady i uroku osobistego. Świetnym kontrapunktem dla tych postaci były bohaterki kobiece. Elegancka, pewna swego Podstolina, w którą wcieliła się Małgorzata Szymańska, wprowadzała na scenę nutę dystyngowanej gry interesów i przewrotnej kobiecości. Z kolei młoda i pełna wdzięku Klara sportretowana przez Ilonę Wilk-Biś dodała całej historii lekkości oraz młodzieńczej świeżości. Nie sposób też nie wspomnieć kultowych bohaterów tej sztuki - murarzy, których z pełnym zaangażowaniem, talentem i młodzieńczą charyzmą wprowadzili młodzi twórcy - Martyna Gmurek i Maciej Grabowicz.

Szczególnie interesująco wypadł pomysł obsadowy, który można odczytać jako subtelne uwspółcześnienie klasyki. W dwóch męskich rolach pojawiły się aktorki: Diana Anna Kochańska jako Dyndalski oraz Agata Korsak jako Wacław. Ich interpretacje wniosły do spektaklu świeżość i teatralną swobodę, pokazując, że klasyczne postacie można odczytywać na nowo, nie tracąc przy tym ich charakteru.
Na uwagę zasługują również kostiumy, a także scenografia, które przywoływały klimat dawnej epoki, a jednocześnie nie przytłaczały akcji. Malarska, ponadczasowa oprawa sceniczna przedstawienia przygotowana z dużą starannością przez Monikę Borutę-Sałacińską – dodała „Zemście” kształtu i harmonii. Jednak największą siłą tej realizacji jest zespołowość i pasja. W każdym geście, w tempie scen i w relacjach między bohaterami widać było wspólną pracę i chęć przekazania pozytywnych emocji. 

I tu warto podkreślić, że Teatr SCK Niezła Sztuka to młodziutki zespół, ale już widać, że ma ogromny potencjał. A zaangażowani w teatr mieszkańcy Sochaczewa udowodnili ponownie, że klasyka może brzmieć tu równie przekonująco – z sercem, energią i szacunkiem do tradycji. Jak w latach 60-tych XX wieku, gdy w Chodakowie powstawały pierwsze spektakle. A jeśli tak wygląda początek drogi aktorów związanych z teatrem Niezła Sztuka, pozostaje tylko jedno pytanie: czym zaskoczą nas następnym razem? Jednego można być pewnym – nie możemy się już doczekać. 

Anna

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności