Zdaniem Honorowych Obywateli Miasta

A A A

Jerzy Krupa

Jerzy Krupa, po raz drugi zasiada w radzie powiatu, jedną kadencję był radnym sejmiku. Przez kilka dekad uczył w szkołach średnich, był dyrektorem „trójki” oraz jednym z założycieli Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu. Od lat działa w organizacjach spółdzielczych. Honorowy Obywatel Sochaczewa od 9 czerwca 2000 roku.

Jako samorządowiec zwraca uwagę przede wszystkim na słabości funkcjonującego od trzech dekad systemu. Pierwsza z nich to głosowania klubowe.

- Staram się w swoich decyzjach kierować dobrem ogółu, nie patrzeć kto zgłasza wniosek - rządzący czy opozycja. To powinno dotyczyć wszystkich radnych, ale niestety, nie zawsze tak dzieje się. Często występuje zasada – nasz wniosek, to głosujemy „za” przyjęciem, wniosek przeciwnej strony – głosujemy „przeciw”. To szkodliwe zjawisko, ponieważ słuszne propozycje mogą przepaść w stronniczym głosowaniu – podkreśla.

Jego zdaniem radni generalnie podchodzą bardzo poważnie do swych obowiązków, a główną przeszkodą w rozwoju małych ojczyzn są pieniądze.

- Porównajmy budżety Rybna i Teresina, gmin dzielących ledwie kilkanaście kilometrów. Teresin ma znacznie większe możliwości rozwoju dzięki dużej liczbie firm działających na jej obszarze, co pozwala partycypować np. w części kosztów remontu dróg powiatowych przebiegających przez jej teren. Gmina Rybno nie posiada aż tak dużych firm, a wpływy podatkowe pochodzą w zasadzie tylko z działalności rolniczej. Powinien powstać jakiś nowy mechanizm wspierający biedniejsze samorządy – zaznacza Jerzy Krupa.

Skromne budżety są też zasadniczym problemem powiatów. Duża część ich dochodów to subwencje z budżetu państwa np. na utrzymanie oświaty czy służby zdrowia, i mimo, że subwencje rosną, nie wystarczają na pokrycie kosztów. Za jaskrawy przykład uznaje sochaczewski szpital borykający się z poważnymi trudnościami finansowymi.

- Sytuacja naszego szpitala nie jest wyjątkowa. W podobnej znajduje się wiele tego typu jednostek w Polsce – zaznacza Jerzy Krupa.

I przypomina, że o wspólne finansowanie remontów dróg starostwo od lat zwraca się do gmin.

- Gdyby nie pomoc samorządów gminnych partycypujących w remontach dróg powiatowych, przebudowa wielu z nich byłaby niemożliwa. Przykładem takiej dobrej współpracy są porozumienia zawierane przez burmistrza i starostę w sprawie ulic Staszica, Głowackiego, Towarowej czy Trojanowskiej – wylicza.

Trzy dekady samorządności podsumowuje jednak optymistycznym akcentem.

- Gdy spojrzymy z perspektywy tych minionych trzydziestu lat na gminy, miasto i powiat, widzimy ogromny postęp w ich rozwoju. Widzimy, jak wiele dobrego uczynił samorząd terytorialny dla społeczności lokalnych. Dzięki zaangażowaniu radnych, administracji samorządowej, ale przede wszystkim samych mieszkańców, w tym operatywnych przedsiębiorców, pracowników oświaty, służby zdrowia, rolników i innych grup zawodowych, na naszych oczach dokonuje się ogromny postęp. Za te osiągnięcia wszystkim mieszkańcom ziemi sochaczewskiej należą się serdeczne podziękowania – kończy Jerzy Krupa.+

***

Jan Kopeć

Jan Kopeć - wieloletni dyrektor obecnego Zespołu Szkół im. Jarosława Iwaszkiewicza, jeden z najbardziej znanych i szanowanych mieszkańców Chodakowa, pedagog i wychowawca, nauczyciel z 40-letnim stażem, radny i wiceprzewodniczący rady powiatu (2002-2006). Honorowy Obywatel Sochaczewa od maja 2014 roku.

W Sochaczewie zamieszkałem w 1961 roku. Moje wspomnienia sięgają zatem o wiele dalej niż 30 lat wstecz. Przyznaje jednak, że po 1990 roku Sochaczew zmienił się nie do poznania. Po utworzeniu samorządu transformacja uległa znacznemu przyspieszeniu. To co widać na pierwszy rzut oka, to postępujący proces urbanizacji miasta. Wszystkie puste pola, place, łąki zostały zabudowane. Spójrzmy na osiedle „Victoria” czyli bloki przy al. 600-lecia powstałe w drugiej połowie lat 80. Zabudowań przy drodze prowadzącej z centrum miasta przez Trojanów do Chodakowa było niewiele. Sami widzimy, ile domów stoi dzisiaj przy al. 600-lecia i ul. Chopina.

Sochaczewski samorząd bardzo przyczynił się do poprawy jakości życia w Chodakowie. Szczególnie wiele zmieniło się w ostatniej dekadzie. Miasto, za czasów burmistrza Piotra Osieckiego, utwardziło drogi – te mniejsze osiedlowe zyskały nakładki asfaltowe, tam gdzie można było położono chodniki, przeprowadzono też dużo innych inwestycji. Dzielnica doczekała się m.in. rewitalizacji parku, remontu hali sportowej, budowy boiska przy szkole podstawowej, czy parku linowego.

Mówię o tym, bo od wielu lat jestem związany z Chodakowem. Przez 29 lat byłem dyrektorem Zasadniczej Szkoły Zawodowej Przyzakładowej i Technikum dla Pracujących ChZWCH „Chemitex”. Najtrudniejszy okres dla Chodakowa to druga połowa lat 90, gdy zamknięto „Chemitex”. Dzięki moim staraniom udało się wówczas zachować dawną szkołę przyzakładową i przekształcić ją w samodzielną placówkę dydaktyczną – Szkołę Zawodową nr 3, która nadal kształciła w wielu zawodach i specjalnościach, przystosowując się do aktualnego rynku pracy. To był czas prawdziwej walki o jej zachowanie, by Chodaków miał szkołę średnią. Prawdziwy bój stoczyliśmy m.in. o salę gimnastyczną, która powstała najpierw w wypożyczonej a potem przejętej na własność (za długi) dawnej stołówce Chemitexu. Budynek trzeba było dostosować do nowych funkcji, ocieplić, gruntownie wyremontować. Gdybyśmy nie zadbali o własną salę gimnastyczną, kto wie, co byłoby ze szkołą… Gdy przeszedłem na emeryturę placówka przeszła kolejne zmiany. Dzisiaj działa pod nazwą Zespół Szkół im. J. Iwaszkiewicza, nadal istnieje i ma się dobrze.

Wracając do tematu samorządności przyznaję, że znaczący wpływ, również na prowadzenie szkoły, miała reforma administracyjna w Polsce. Gdy podlegaliśmy pod wojewódzkie Kuratorium Oświaty w Skierniewicach dostawaliśmy bardzo mało pieniędzy. Sytuacja zmieniła się na lepsze od 1999 roku, gdy zaczęły funkcjonować samorządy powiatowe. To one przejęły wówczas zadania oświatowe związane ze szkolnictwem ponadpodstawowym. Niestety, przejęły także powstałe przez lata zobowiązania placówek, które musiały spłacić. Bezpośredni kontakt z samorządnością w tym wymiarze miałem w latach 2002-2006, gdy pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego rady powiatu. Byłem członkiem komisji oświaty w radzie. Z problemem zmierzył się ówczesny starosta Józef Gołębiowski, który zastanawiał się, czy powiatowi wystarczy pieniędzy na płace na nauczycieli.

***

Krzysztof Wasilewski

Niedawno obchodziliśmy 40-lecie podpisania Porozumień Sierpniowych. Był to początek wielkiego festiwalu wolności i solidarności. Niestety bardzo krótkiego, bo zakończonego stanem wojennym. Dopiero dziewięć lat później można było w pełni rozpocząć realizowanie podpisanych w 1980 roku porozumień. Jedną z najważniejszych podjętych w 1989 r. decyzji była reforma samorządowa.

Bardzo szybko okazało się, że kiedy mieszkańcy, za pośrednictwem wybranych przez siebie radnych, mogą decydować niemal o wszystkim, co dzieje się w ich małych ojczyznach, następuje niesamowity postęp niemal w każdej dziedzinie życia. Te ogromne zmiany widać też w naszym mieście: nowe obiekty lub  modernizacja starych, przebudowa ulic, placów, zrewitalizowane parki, tereny nad Utratą i Bzurą, górujące nad Sochaczewem wzgórze zamkowe. Wszystko to dzięki zaangażowaniu radnych i władz miasta, administracji samorządowej oraz mieszkańców Sochaczewa. Trzeba tu wspomnieć o wielkim, wręcz niewyobrażalnym wcześniej, rozwoju organizacji pozarządowych. W ciągu 30 lat powstało ich bardzo dużo i o różnorodnym zakresie działania. Dzięki temu jest coraz więcej możliwości rozwoju, a mieszkańcy mogą realizować swoje pasje. Pomogły w tym wprowadzone przepisy i mechanizmy, dzięki którym dużą rolę w działalności organizacji odgrywa pomoc samorządu. W ratuszu powstał wydział, który służy organizacjom, ogłaszane są konkursy, można bezpłatnie korzystać z obiektów podległych miastu.

Okres rozwoju samorządności to także rozwój przedsiębiorczości. Powstało mnóstwo małych, średnich i dużych firm. Niemal na każdej ulicy, w każdej wiosce widać nowe firmowe szyldy, bo coraz więcej mieszkańców bierze sprawy w swoje ręce. Co oczywiście ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie miasta.

Między innymi dzięki podatkom Sochaczew pięknieje, stwarza coraz lepsze warunki dla rozwoju jego mieszkańców. Jest coraz więcej możliwości spędzania wolnego czasu, różnego rodzaju wydarzeń o charakterze kulturalnym, rozrywkowym oraz sportowym organizowanych przez jednostki samorządowe czy organizacje pozarządowe. Już nie można powiedzieć, że w naszym mieście nic się nie dzieje.

Oczywiście jest jeszcze sporo do zrobienia, ale myślę, że teraz każda następna kadencja samorządu będzie okresem nowych wyzwań. Ważne, by stawianie kolejnych zadań samorządom szło w parze z rządowymi środkami finansowymi, bo niedostateczne subwencje i dotacje powodują, że samorządy muszą rezygnować z własnych zaplanowanych przedsięwzięć. Jestem jednak optymistą i wierzę, że Sochaczew będzie oferował swoim mieszkańcom coraz więcej różnorodnych przedsięwzięć i stawał się coraz piękniejszy.

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
najnowsze informacje
Zapisz się na newsletter aby otrzymywać najnowsze informacje z portalu.
e-mail  sms 
wypisz się    zapisz się >>