Straszenie stanem mostu
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Opozycja chciała zwoływać na temat stanu mostu na Bzurze sesję nadzwyczajną. Temat pojawił się na sesji zwykłej. Jak się okazało, rzeczowe wyjaśnienia ekspertów nie pozostawiają wątpliwości, że mieszkańcy byli straszeni na wyrost.

Temat mostu pojawił się kilka tygodni temu, gdy w niektórych lokalnych mediach zaczęły pojawiać się informacje sugerujące, że, krótko mówiąc, przeprawa ledwo stoi. Jednym z dowodów miało być zdjęcie wygiętej barierki na schodkach prowadzących z nasypu na teren obecnego motocrossu. W kolejnym etapie grupa radnych z Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej i Porozumienia Obywatelskiego złożyła wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji w tej sprawie. Do tej nie doszło, bo najpierw radni wnioskodawcy nie potrafili napisać poprawnego wniosku, a potem temat trafił na sesję zwykłą. W międzyczasie okazało się, że od ponad roku w ratuszu każdy zainteresowany mógł zapoznać się z ekspertyzą, mówiącą, że most w żaden sposób nie zagraża użytkownikom. Żaden z radnych wnioskodawców nie zainteresował się jednak dokumentem. Nawet nie próbował sprawdzać, czy takowy istnieje.

Oczywiście z niektórymi faktami z pewnością nie można się kłócić. To, że przeprawa estetycznie pozostawia wiele do życzenia, jest bezdyskusyjne. Na pewno nie można jednak mówić o tym, że może dojść do katastrofy budowlanej.

 - Most zbudowano w 1967 r. Stosowano wtedy inne technologie i rozwiązania. Przeprawa wymaga pewnych napraw czy prac konserwatorskich, nie mają one jednak poważnego charakteru. Co więcej, można je wykonywać etapami, co sprawi, że nie będzie konieczności wyłączenia mostu z ruchu – mówił podczas obrad autor ekspertyzy Tomasz Kordjak z Biura Technicznego w Warszawie.

W ramach ekspertyzy, którą zlecił Urząd Miasta, powstała tzw. karta szczegółowego przeglądu. Większość wymienionych w niej prac to drobne naprawy, np. ubytków nawierzchni asfaltowej. Najważniejsze elementy odpowiadające za bezpieczeństwo kierowców i pieszych są stabilne. Eksperci twierdzą, że „obecnie obiekt jest poddawany nieporównanie mniejszym obciążeniom (…) niż przez pierwsze 40 lat swej historii, kiedy przenosił bardzo ciężki ruch. Wynika z tego zmniejszenie potencjalnych zagrożeń oraz tempa narastania uszkodzeń”. Najpoważniejszą sprawą jest stan łożysk, na których „leży” przeprawa. Miasto jeszcze w tym roku chce przygotować dokumentację i na jej podstawie w 2015 roku je wymienić.

- Wymiana łożysk może wiązać się z maksymalnie 2-3-dniowym zamknięciem mostu – mówił Tomasz Kordjak.

Zastępca burmistrza Stanisław Wachowski zapewniał, że w budżecie zabezpieczone są środki na wykonanie dokumentacji. W przyszłorocznym powinny zaś znaleźć się pieniądze na operację wymiany łożysk.

- Chciałbym jeszcze dodać, że sochaczewski wiadukt nad torami PKP był w o niebo gorszym stanie. Nie wyolbrzymiajmy sprawy mostu – dodał Tomasz Kordjak.  – Cel remontu, który omawiamy, to zapobiegnięcie degradacji, a nie katastrofie – podsumował ekspert.

Co na to opozycja?  Radny Kisiołek zapytał o to, czy ekspert oglądał zdjęcia z portalu e-sochaczew.pl (w tym to, na którym widać wygiętą barierkę).

- To raczej akt wandalizmu, niż uszkodzenie zagrażające bezpieczeństwu mostu – wyjaśniał Tomasz Kordjak.

Radny Kisiołek martwił się jeszcze o to, że kajakarzom przepływającym pod mostem może spaść na głowę kruszący się od spodu tynk. Sęk w tym, że autor ekspertyzy nie dostrzegł w czasie szczegółowego przeglądu takiego zagrożenia.

Sporo czasu dyskutowano o wysokości barierek na moście. Radni zwrócili uwagę, że są zbyt niskie. Zwłaszcza przejeżdżając rowerem można nie czuć się dostatecznie bezpiecznie. Jak się okazało, odpowiadają one normom, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by w czasie remontu je podwyższyć.

- Proszę zauważyć, że chodniki biegnące wzdłuż jezdni zasadniczo nie są przeznaczone dla rowerzystów. Ci powinni poruszać się pasami ruchu. Uważam, że warto też rozważyć wydzielenie ścieżki dla rowerzystów, gdy już dojdzie do remontu – mówił Tomasz Kordjak.

 Na nieco inne tory skierował dyskusję radny Sylwester Zdzieszyński.

- Na antenie radia „Fama” radny Marcin Podsędek wprowadził w błąd mieszkańców. Straszył ich tragicznymi konsekwencjami zaniedbań, do jakich miało dojść w sprawie mostu. Uważam, że teraz powinien przeprosić sochaczewian i wyjaśnić, skąd wziął rewelacje, o których mówił w audycji – stwierdził.

Na to pytanie nie mieliśmy szansy poznać odpowiedzi. Radny Podsędek był nieobecny, mimo że wcześniej był jednym z tych, którzy najgłośniej domagali się zwołania sesji w sprawie mostu.

Na koniec głos zabrał burmistrz Piotr Osiecki, zaznaczając, że przez rok tylko jeden z lokalnych dziennikarzy zajrzał do ekspertyzy, a z radnych domagających się zwołania nadzwyczajnej sesji – nikt. Burmistrz zaapelował, aby radni ci przyznali się do błędu, jakim było straszenie stanem mostu i przeprosili za to mieszkańców.

- Gwarantuję państwu, że stan drogi można oceniać różnie, natomiast pod ekspertyzą przeprawy mostowej nie podpisze się żaden ekspert, jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości. W tej branży nie ma miejsca na „wydaje mi się”, musi być stuprocentowa pewność – mówił do radnych Piotr Osiecki.

Agnieszka Poryszewska

A A A
04-06-2014
godz.10:47
 


nadchodzące wydarzenia

czwartek, 27.02.2020 r. 2749358 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy