Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Naciągacze i windykatorzy
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Otrzymałeś pocztą wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej, a za nic w świecie nie przypominasz sobie, abyś cokolwiek zamawiał. Nie daj się oszukać naciągaczom, którzy starają się wyłudzić od ciebie pieniądze.

W naszej redakcji pojawił się pan Stanisław z Sochaczewa i przedstawił nam kuriozalną sprawę. Na szczęście on poradził sobie z naciągaczami, ale czy inni postąpiliby tak samo? Niech ta historia będzie swego rodzaju instrukcją postępowania.

Fikcyjny dług

30 kwietnia tego roku pan Stanisław otrzymał wezwanie do zapłaty od bydgoskiej firmy windykacyjnej EGB Investmens S.A., która rzekomo przejęła jego zobowiązanie od wydawnictwa IMP Sp.zo.o  na kwotę 88,75 zł, za zamówiony „Domowy Poradnik Lekarski”.  Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nieuregulowana należność na wezwaniu do zapłaty nie pochodziła z 2002 roku. Zgodnie z art. 117 kodeksu cywilnego tego typu zobowiązania majątkowe ulegają przedawnieniu po okresie 2 lat i nie mogą być przymusowo wyegzekwowane np. przed sądem. Ale jeszcze dziwniejsze jest to, że pan Stanisław nigdy w życiu nic nie zamawiał, ani nie miał jakiejkolwiek styczności z wydawnictwem IMP. O jego istnieniu dowiedział się z treści otrzymanego listu od firmy windykacyjnej. Po skrupulatnym podliczeniu, włączając w to, jak zostało napisane w liście, „ewentualne” koszta sądowe, adwokackie i postępowania egzekucyjnego, z niespełna 100 zł, podliczono pana Stanisława na łączną sumę 402,90 zł.

Rzekomy dłużnik postanowił wyjaśnić sprawę i skontaktował się bezpośrednio z firmą usiłującą ściągnąć od niego należności. Telefonicznie i listownie zwracał się z prośbą o przedstawienie popisanej przez niego umowy na dostawę książki. Po wielu próbach, konsultacjach z radcą prawnym i wysłanych pismach, firma windykacyjna odesłała pana Stanisława do wydawnictwa IMP. Ostatecznie, po kolejnej wymianie korespondencji, dłużnik otrzymał listownie od swojego wierzyciela decyzję o umorzeniu zobowiązania, ponieważ, jak zostało to napisane w uzasadnieniu „nie znaleziono dowodu zawarcia umowy”.

To nie przypadek

Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłą pomyłką, lecz nie jest odosobnionym przypadkiem. Wpisując w przeglądarkę internetową nazwę wydawnictwa, w wynikach wyszukiwania pojawiają się dziesiątki analogicznych przypadków osób poszkodowanych przez tę firmę. Jak się okazuje, w naszym kraju działa wiele tego typu nieuczciwych przedsiębiorstw trudniących się wyłudzeniami za pośrednictwem zewnętrznych firm windykacyjnych.

Schemat jest prosty. Przychodzi wezwanie do zapłaty na kwotę do 200 zł. Z uwagi na niską sumę zobowiązania, o fakcie nie powiadamia się komornika sądowego, lecz sprzedaje się roszczenie prywatnym firmom trudniącym się ściąganiem należności. Dużo osób, szczególnie starszych, aby mieć święty spokój, daje się w ten sposób oszukać zwykłym naciągaczom.

Kolejną kwestią jest karygodna sytuacja z ochroną danych osobowych. Żeby przesłać takie fikcyjne roszczenie, trzeba wiedzieć komu i gdzie. Ochrona prawna gwarantowana przez ustawę wydaje się w tym wypadku nie istnieć. Zawsze znajdą się pozbawione etyki firmy i instytucje posiadające bazy swoich klientów i gotowe za odpowiednią sumę odsprzedać takie informacje osobom trzecim. 

Pełen tekst w najnowszym numerze .

Maciej Frankowski 

A A A
09-10-2013
godz.15:35
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 19.09.2021 r. 3339393 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy