Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Pożegnanie ze służbą

Mówi nam, że najtrudniejsze są akcje, w których nie można już pomóc ludziom. Że funkcja komendanta to duża satysfakcja z dobrze wykonanych zadań, ale też ciągła troska o podwładnych, sprzęt, paliwo do samochodów... I że przychodzi czas, kiedy trzeba odpocząć. 31 stycznia żegna się ze służbą Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Sochaczewie, st. brygadier Piotr Piątkowski.

Panie komendancie, ile lat służby ma pan za sobą?
To już 32 rok mojej służby a 10 stycznia minęło 9  lat w sochaczewskiej komendzie.

Wcześniej pracował pan w Warszawie i Skierniewicach. Co w takim razie sprawiło, że trafił pan do naszego miasta?
Jak pani wcześniej zauważyła, to jest służba i nie zawsze można ją pełnić dwa kroki od domu. Ale tak naprawdę, znalazłem się w Sochaczewie za sprawą poprzedniego komendanta Pawła Kubiaka, który odchodząc na emeryturę pytał, czy nie chciałbym się ubiegać o jego stanowisko. Duże znaczenie miało także to, że ze Skierniewic, gdzie mieszkam, do Sochaczewa jest bliżej niż do Warszawy.

Dosłużył się pan stopnia starszego brygadiera, czyli…?
W wojsku to odpowiednik pułkownika, w policji – inspektora.

To znaczy, że gdyby został pan w służbie jeszcze trochę, odchodziłby pan jako nadbrygadier, czyli generał.
W sochaczewskiej straży ogniowej to maksymalny stopień, jaki można osiągnąć, więc generalskimi epoletami niech się inni cieszą. Przychodzi bowiem taki czas, który potocznie określa się jako „zmęczenie materiału”. Stanowisko komendanta powiatowego sprawia, że trzeba mieć bardzo szerokie spektrum działania, wiedzę i zaangażowanie we wszystkie sfery służby. Zwłaszcza, jeśli zdarzają się takie lata jak ostatnio, kiedy zadań i różnego rodzaju interwencji przybywa w ogromnym tempie. Trzeba też pamiętać o tym, aby we właściwym momencie ustąpić miejsca młodszym, którzy mają inne - świeższe, pełne entuzjazmu spojrzenie na służbę i dzięki temu strażacka formacja rozwija się. Ale nie chcę, aby zabrzmiało to jak skarga. Oprócz rozlicznych obowiązków jest też satysfakcja z dobrze wykonanej pracy.

I jest ona uzasadniona, bo sporo udało się panu zrobić. Które dokonania ocenia pan najwyżej?
Z zadań technicznych na pewno przebudowę komendy. To w zdecydowany sposób poprawiło nasze warunki lokalowe a co za tym idzie komfort pracy. Została dobudowana nowa kondygnacja, wieża strażacka, wymieniliśmy okna, bramy garażowe, zmieniliśmy przeznaczenie części pomieszczeń, no i budynek został całkowicie wyremontowany w środku. To wszystko podniosło jego funkcjonalność, szczególnie z myślą o strażakach, których zmiana trwa 24 godz.

Sukcesywnie  wzbogacacie się także w nowy sprzęt.
To drugi ważny element. Udało nam się odmłodzić tabor samochodowy i wyposażenie sprzętowe, ale w tym zakresie pojawiają się ciągłe potrzeby. Wydaje się, że ośmioletni samochód ma przed sobą jeszcze wiele lat eksploatacji, tymczasem nasze pojazdy pracują w warunkach specjalnych. Nie są budowane na jakimś wyjątkowo wytrzymałym podwoziu, ale na takim jak zwykłe ciężarówki.  Nie można porównać takiego auta, jadącego nawet kilkaset kilometrów po równych autostradach, z samochodem strażackim, który stoi w zimnym garażu i natychmiast musi osiągnąć wysokie parametry pracy , żeby zdążyć do pożaru czy wypadku, nierzadko w trudnym terenie.

Z uwagi na charakter służby ważne jest także osobiste wyposażenie strażaków, np. umundurowanie. To też się ostatnio zmieniło.
Rzeczywiście to nie są już dawne mundury moro, czy ostatnio używane przez nas granatowo-czarne  stroje. Teraz nasi strażacy są wyposażeni w żółte trudnopalne ubrania ze specjalnej, wytrzymałej tkaniny aramidowej. W miarę zwiększania się liczby wypadków pozyskaliśmy nowy sprzęt hydrauliczny służący do wydobywania poszkodowanych z pojazdów, urządzenia dozymetryczne do wykrywania poziomu stężenia szkodliwych gazów. Zeszły rok zaowocował także zakupem czterech łodzi płaskodennych służących do akcji ratowniczych podczas powodzi. Trafiły one do  Ochotniczych Straży Pożarnych w Iłowie, Młodzieszynie, Brochowie i Śladowie. Warto przy tym dodać, że na terenie naszego powiatu są 42 jednostki OSP, będące wsparciem dla państwowej straży. Oczywiście prezentują różny stopień przeszkolenia i usprzętowienia, ale te najbardziej doświadczone pełnią ważną funkcję w systemie ratowniczo-gaśniczym.

Myślę, że mieszkańcy rozumieją to ciągłe zapotrzebowanie na samochody, sprzęt. Od wielu lat utrzymujecie  wysoki poziom zaufania społecznego, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że to strażacy są zazwyczaj pierwsi na miejscu zdarzenia.
Taka ocena bardzo cieszy, ale wszyscy wiemy, że zaufaniem społecznym nie napełnimy zbiorników na paliwo. Jesteśmy finansowani z budżetu państwa, więc o rozrzutności nie może być mowy. Tym bardziej doceniamy każde wsparcie ze strony lokalnych samorządów czy dotacji rządowych. Nie zmienia to faktu, że koszty ciągle rosną, bo zwiększa się liczba zdarzeń wymagających interwencji strażaków.

Czy jest aż tak źle?
Podam przykłady. O ile w latach 2010-14 liczba interwencji w powiecie oscylowała wokół 1200-1300 rocznie, to w ciągu dekady zasadniczo się to zmieniło. Ubiegły rok przyniósł nam blisko dwa tysiące zdarzeń - dokładnie 1939.

To z powodu pieniędzy włączyliście się w akcję protestacyjną? Na budynku wisi czarny transparent informujący o proteście.
Akcję protestacyjną podjęła jedna ze strażackich organizacji związkowych działająca w Państwowej Straży Pożarnej, a nie komenda. Wiem, że chodzi nie tylko o kwestie płacowe, ale także inne postulaty. Sądzę, że przedstawiciele związków zawodowych mogą powiedzieć na ten temat więcej.

Czy jest coś, czego nie udało się panu zrealizować w czasie służby w Sochaczewie?
Niestety nie udało się nam w ubiegłym roku pozyskać średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego, który miał zastąpić 19-letnie auto, mocno wyeksploatowane. Może uda się to mojemu następcy, bo podjęliśmy pewne działania w tej sprawie.

A wiadomo już kto pana zastąpi?
Decyzja nie należy do mnie. Zasada jest taka, że to komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej zgłasza kandydaturę staroście, który ją akceptuje lub nie. W przypadku negatywnej opinii starosty procedura jest powtarzana jeszcze raz. Jeśli i wtedy starosta zakwestionuje kandydata, nowego komendanta mianuje komendant wojewódzki. Myślę, że w tym przypadku nie  będzie takich kontrowersji, ale poczekajmy na ostateczne decyzje.

Chciałam jeszcze wrócić do systemu służby. Wspomniał pan o 24-godzinnych zmianach. To bardzo wyczerpujące.
Owszem, dlatego po takiej zmianie strażak ma 48 godzin wolnego na odpoczynek i regenerację.

Pół biedy jeśli nic groźnego się nie wydarzy, ale bywają przecież takie dni, kiedy jest kilka wyjazdów.
Taka służba.

Ale nie wszyscy w komendzie pracują w systemie zmianowym.
Drugi system od godz. 7.30 do 15.30 dotyczy administracji.

I pana również?
Ja i mój zastępca pracujemy w takim systemie, z tym że obowiązują nas dyżury domowe. Przyjmujemy wtedy meldunki o wszystkich zdarzeniach, a do tych poważniejszych przyjeżdżamy i kierujemy akcją.

Czy jakąś sytuację zapamiętał pan szczególnie?
Nie chcę wymieniać konkretnych przykładów, ale najtrudniejsze są zawsze zdarzenia, w których mamy do czynienia ze śmiercią. A jeśli jeszcze ofiarami są dzieci, wtedy jest bardzo trudno. Czasem przez długi czas nie można zapomnieć o tym, co się stało. I zawsze pozostają wątpliwości, czy zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy.

Czy w takich przypadkach strażacy mogą liczyć na pomoc psychologa, terapeuty, który pomoże uporać się z traumą?
Komenda Wojewódzka PSP zatrudnia takich specjalistów i jeśli tylko jest potrzeba, przyjeżdżają także do nas. Mieliśmy sytuacje, kiedy pomoc psychologiczna była nam bardzo potrzebna.

Wróćmy do pana decyzji o przejściu na emeryturę. Od 1 lutego będzie pan miał dużo więcej czasu niż obecnie. Czym pan go wypełni?
Mam duże zaległości w lekturach. Myślę tu o książkach dotyczących historii, a historii pożarnictwa szczególnie, ale także z zakresu motoryzacji. Nie pogardzę również dobrą książką przygodową czy kryminałem.

No i jest pan szczęśliwym posiadaczem zabytkowego "garbusa". To też wyzwanie.
Rzeczywiście, czasami na ulicach Sochaczewa można zobaczyć białego vw 1300 z 1973 r., a więc już 50-letniego, który ma swoje wymagania. A że zawsze interesowałem się motoryzacją, myślę, że będę miał więcej czasu na zgłębianie tej dziedziny i dopieszczanie mojego "zabytku".

Życzę więc dużo czasu na realizację pana pasji, żałując jednocześnie, że rozstaje się pan z naszym miastem.
Dziękuję za te życzenia, a ja zawsze będę miło wspominał lata spędzone w Sochaczewie, bo spotkałem tu życzliwych ludzi, zarówno wśród strażaków PSP i OSP, pracowników komendy jak i wśród samorządowców, mieszkańców miasta i powiatu. Dziękuję, że zostałem przyjęty po partnersku i za partnerską współpracę na co dzień. Życzę wszystkim mieszkańcom powiatu sochaczewskiego, aby nigdy nie musieli korzystać z pomocy strażaków, a nawet gdyby taka potrzeba zaistniała, to niech ta pomoc zostanie udzielona szybko i profesjonalnie, tak jak to sochaczewscy strażacy robią do tej pory.

Rozmawiała Jolanta Śmielak-Sosnowska

A A A
24-01-2023
godz.08:55
 


nadchodzące wydarzenia

czwartek, 09.02.2023 r. 4044026 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy