Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Jak Polak z Japonką, czyli o niezbadanych losach ludzkich
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Podczas majowej Nocy Muzeów nie tylko zgłębiałam wiedzę historyczną. Obserwowałam też ludzi. Takie podejście pozwala sprawdzić, co zwiedzających najbardziej interesuje, przyciąga ich uwagę, każe zatrzymać się na krótszą lub dłuższą chwilę. Ja także uległam tej pokusie, dzięki czemu poznałam dwa młode polsko-japońskie małżeństwa. Już wiedziałam, że to ciekawy temat na reportaż.

Karolina i Kouki Kinoshita przyjechali do muzeum z całą szafą kimon i haori. Spostrzegam ich w jednej z sal, kiedy nie ma tam dużego ruchu. Od razu zwracają uwagę wyglądem. On - typowy Japończyk, szczupły, ciemnowłosy, w narodowym stroju, który leży na nim jak ulał. Ona - drobna kobietka o słowiańskim typie urody, w kimonie, które również jej bardzo pasuje. 

Z kolei Yumiko i Daniel Gajewscy, w jednakowych czarnych koszulkach z japońskim emblematem machają do mnie ze swojego food trucka i zapraszają na przekąskę.

Karolina i Kouki
Karolina, od dziecka zafascynowana Japonią, języka i kultury Wschodu samodzielnie uczyła się przez wiele lat. Kouki przyjechał do Polski propagować japońską kulturę i sprzedawać kimona. Tak się poznali, a dwa lata temu pojechali razem do Japonii, gdzie wzięli ślub. Prowadzą sklep internetowy Eco Kimono de Casual. Kouki nie mówi po polsku, więc ciężar rozmowy spada na Karolinę.

Może godzinami opowiadać o elementach japońskiego stroju, pokazywać, przymierzać. Kiedy pytam, gdzie zaopatrują się w ubiory, natychmiast odpowiada, że wszystkie pochodzą z kraju jej męża. To on ma tam szerokie kontakty i jest specjalistą od japońskiej garderoby. Jest to głównie odzież „z drugiej ręki”. Coś na wzór naszych sklepów z „ciuchami”, ale pierwsza różnica jest taka, że ubrania są w idealnym stanie. Niektóre mają rękawy przeszyte fastrygą, co oznacza, że nie były jeszcze używane. Karolina tłumaczy, że przeleżały u kogoś w szafie, a potem trafiły na sprzedaż. Dzięki temu są tańsze, no i stąd w nazwie firmy „eco”, bo nie wymagały ponownego użycia energii, wody, farb i tego wszystkiego co się wiąże z produkcją ubrań.

Zanim zapozują do zdjęcia, Kouki na kimono zakłada haori, taką długą ozdobną marynarkę, która dopełnia stroju. Z wieszaka zdejmuje damskie haori i podaje żonie. Karolina tłumaczy, że kobieta pod kimono zakłada coś w rodzaju halki, ale jest to suknia, której elementy delikatnie wystają spod głównego stroju. Uwagę zwraca misterne upięcie pasa, który jest obowiązkowy, ale jego wiązanie może przyjmować różne kształty. Kiedy obydwoje są kompletnie ubrani, stają do zdjęcia. Tworzą piękną parę, z którą trudno się rozstać.

Yumiko i Daniel
Drugą parę poznaję zamawiając zieloną herbatę w food trucku z japońskim jedzeniem. Yumiko i Daniel Gajewscy przyjechali do Sochaczewa ze swoją kuchnią na kołach, aby dopełnić wizerunku kraju kwitnącej wiśni podczas Nocy Muzeów. 

W tym małżeństwie sytuacja jest odwrotna. Yumiko jeszcze nie nauczyła się polskiego, więc zamówienia przyjmuje Daniel, jego żona przyrządza potrawy. Niezwykła jest historia tych dwojga. Daniel w 2008 roku poleciał do Sapporo na ślub przyjaciela. Yumiko poznał w stoisku jednej z firm gastronomicznych w galerii handlowej w Sapporo, gdzie pełniła funkcję kierownika. Tak się zakochał, że zostawił wszystko w rodzinnym Koszalinie i na 10 lat pozostał w Japonii. Z wykształcenia jest socjologiem, ale na wyspie Hokkaido, gdzie zamieszkał, podejmował się różnych zajęć. Pracował w barach, uczył angielskiego, był aktorem i reporterem telewizyjnym, dzięki czemu doskonale poznał język japoński. Teraz część roku spędzają w Polsce, część w Japonii. Założyli firmę gastronomiczną Yaki Kingu. Na wyspach propagują polskie jedzenie, u nas - japońskie. W muzeum goście chętnie próbowali orientalnych potraw, chwaląc ich oryginalny smak, mimo iż wygląd raczej nie przypominał naszych tradycyjnych dań.

Inni
I na koniec jeszcze kilka zdań o tym, na ile warto przybliżać obce kultury w naszym małym Sochaczewie. Podczas pokazu broni japońskiej kilku młodych ludzi miało tyle pytań, że prowadzący zaprosił ich na indywidualną rozmowę, żeby zrobić miejsce kolejnej prezentacji. Z niedowierzaniem przysłuchiwałam się tej rozmowie, w której chodziło o to, jak samurajowie zakładali strzały i jak naciągali cięciwę łuku - przed uchem, czy za uchem. Poziom wiedzy pytającego był tak ogromny, że dało mi to obraz zainteresowania, jakim cieszy się kultura Wschodu. 

Jolanta Sosnowska

A A A
20-06-2022
godz.15:55
 


nadchodzące wydarzenia

piątek, 01.07.2022 r. 3681795 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy