Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Rugbowa rodzina – ojciec i syn
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Tata, przed laty jeden z najlepszych zawodników w kraju, wielokrotny reprezentant Polski, zawodnik i trener rugbistów Orkana. Syn to 18-letni debiutant w drużynie seniorów RCO w obecnym sezonie, mający już doświadczenie w kadrze młodzieżowej. Obaj występujący na pozycji nr 10 – łącznika ataku. Z Bogdanem i Kacprem Wróblami rozmawia Maciej Frankowski.

Siłą rzeczy często jesteście do siebie porównywani. Czy słusznie?
Bogdan: Rugby przez ostatnie lata bardzo mocno rozwinęło się w naszym kraju. Przyznaję, że jest obecnie o wiele bardziej dynamiczne i widowiskowe. Jeśli cofnęlibyśmy się o 26 lat, gdy byłem w wieku Kacpra, to tak jakbyśmy patrzyli na dwie różne dyscypliny sportu. Dlatego porównywanie nas jest trochę bez sensu. Ja w wieku 18 lat miałem zupełnie inne walory niż mój syn. Podejrzewam, że Kacper w latach 90. nie odnalazłby się na boisku. Tak samo, przyznaję, ja nie odnalazłbym się obecnie. Ponadto zanim zacząłem grać w Ekstralidze i zaczęto czegoś ode mnie wymagać, to miałem lata na naukę, lata na popełnianie błędów na boisku i wyciąganie z nich wniosków. Kacper wszedł do pierwszej drużyny i od razu na jego barkach spoczęła wielka odpowiedzialność, której podołał. Uważam, że gra na lepszym poziomie niż ja przed laty.

Kiedy zacząłeś grać w rugby?
Kacper: Na pierwszy trening przyszedłem, gdy miałem 11 lat. Była to jeszcze drużyna żaków. Aż do wieku kadeta grałem w formacji młyna, na pozycji młynarza. Później zrzuciłem kilka kilogramów, gdy dorastałem zmieniła się moja „fizyka”. W drużynie juniorów przeszedłem na pozycję ataku.

W drużynach młodzieżowych zdobyłeś wiele medali, powoływano cię także do kadry.
Kacper: Z drużyną młodzików Orkana byłem mistrzem Polski. W ekipie kadetów zdobyłem drugie miejsce w piętnastkach i złoto w siódemkach. Jako junior w obu odmianach rugby wywalczyliśmy z Orkanem wicemistrzostwo Polski. W przeszłości występowałem także w zespołach reprezentacji Polski U-16, U-18, a teraz dostałem powołanie do kadry U-20.

Pewne porównania są jednak nieuniknione. Bogdan, czy mógłbyś w skrócie przypomnieć swoje początki i przebieg zawodniczej kariery?
Bogdan: Teraz młodzież zaczyna dużo wcześniej. Jajowatą piłkę wziąłem do rąk dopiero w wieku 14 lat. Wcześniej, tak samo jak Kacper, przez kilka lat uprawiałem piłkę nożną. Grając w Orkanie początkowo zdobywałem medale w drużynach młodzieżowych, lecz przed laty były inne kategorie wiekowe. Rozgrywano mistrzostwa Polski w kategoriach do 17 lat i do 19 lat. Zdobyłem trzy wicemistrzostwa Polski U-17, a już w kategorii juniorów wywalczyłem dwa srebrne i jeden brązowy medal. Według moich zapisków w sumie rozegrałem 437 meczów, w tym 143 w Ekstralidze. W 1998 roku otrzymałem tytuł rugbisty roku przyznawany przez Polski Związek Rugby, a w 2004 nagrodę dla najlepszego zawodnika „siódemek”.

Kacper, zadebiutowałeś w Ekstralidze w trzecim meczu rundy jesiennej, rozegranym na wyjeździe ze Spartą Jarocin. Jak wspominasz początki w zespole seniorów?
Kacper: Przyznaję, że byłem trochę zestresowany. Jednak z czasem czułem się coraz lepiej, nabrałem pewności siebie. Od początku sezonu trenowałem na pozycji łącznika ataku i byłem w drużynie drugą „dziesiątka” po Bartku Sadowskim. Trener Maciej Brażuk dał mi szansę, chciał mnie przetestować w meczu z beniaminkiem ligi. Z taką propozycją wyszedł też sam Bartek, który, jak stwierdził w rozmowie ze mną, ze względu na swoje doświadczenie i umiejętności motoryczne lepiej odnajduje się i jest bardziej przydatny dla drużyny na pozycji obrońcy lub na skrzydle.

Jak przyjęli cię starsi koledzy?
Kacper: Nie miałem jakiegoś większego problemu z zaaklimatyzowaniem się w drużynie, bo już jako junior przez rok trenowałem z pierwszym zespołem. Staram się czerpać doświadczenie od starszych kolegów, lecz, wiadomo, najlepiej dogaduję się z rówieśnikami. W składzie pierwszego zespołu jest jeszcze czterech chłopaków z mojego rocznika: Adam Szwarc, Kamil Zieliński, Kamil Miękus, Patryk Romanowski. Od czasu, gdy pojawili się w klubie zawodnicy z Argentyny, znacznie poprawiła się atmosfera w zespole. Częściej po treningach wychodzimy gdzieś wszyscy „w miasto”. Jesteśmy drużyną nie tylko na boisku.

Które spotkania Orkana w rundzie jesiennej najbardziej zapadły wam w pamięć?
Kacper: Starcie z Budowlanymi Lublin. To był mój pierwszy mecz w drużynie seniorów, w wyjściowym składzie, przed sochaczewską publicznością. Myślę, że dobrze się zaprezentowałem. Wygraliśmy 37:31, a ja zdobyłem 12 punktów.
Bogdan: Z mojego punktu widzenia najlepszy, choć przegrany, mecz Orkan zagrał z drużyną z Łodzi. Już dawno nie widziałem takiego spotkania na stadionie przy Warszawskiej, żeby nasz zespół w tak młodym składzie postawił tak twarde warunki i przeciwstawiał się wielokrotnym w ostatnich latach mistrzom Polski. Spotkanie pokazało siłę sochaczewskiej drużyny i daje wielkie nadzieje na przyszłość.

Zdarzyło się, że byliście razem na treningu? Ćwiczyliście wspólnie kopy na słupy?
Kacper: Przed sezonem byliśmy kilka razy, później już ćwiczyłem indywidualnie. Staram się poświęcać temu elementowi sporo czasu, aby doprowadzić go do perfekcji. Trenuję sześć razy w tygodniu – trzy razy razem z drużyną i trzy razy sam na siłowni.

Bogdan: Raczej staram się nie wtrącać. Kacper ma w klubie trenerów, którzy mają swoje metody szkoleniowe. Czasami tylko luźno, w „krótkich zdaniach”, zdarzy mi się powiedzieć Kacprowi swoją opinię.

A jak wygląda to w domu. Oglądacie wspólnie mecze w telewizji?
Bogdan: Wbrew pozorom mało rozmawiamy o rugby w domu. Zdarza się nam wspólnie oglądać mecze, ale nie aż tak często. Oczywiście interesujemy się tym, lecz każdy ma swoje życie i nie zawsze jest na to czas. Bywa tak, że Kacper ogląda mecz, a po zakończeniu spotkania wysyła mi wynik. Śledzenie gry zawodników występujących na najwyższym światowym poziomie jest dla niego z pewnością jakąś formą nauki.

Którym drużynom kibicowaliście podczas ostatniego Pucharu Świata, który został rozegrany w ubiegłym roku w Japonii?
Kacper: Ja byłem za Anglią (Czerwone Róże dotarły do finału, w którym przegrały z RPA 32:12 – przyp. red.).
Bogdan: Może nie będę zbyt oryginalny, ale kibicowałem Nowej Zelandii (All Black zajęli trzecie miejsce – przyp. red.). Drużyna ta wciąż kreuje i pokazuje nowoczesne, widowiskowe rugby na najwyższym światowym poziomie.

Masz jakiegoś idola, na kim się wzorujesz?
Kacper: Tutaj zgodzę się z tatą. Najlepszą „dziesiątką” na świecie jest dla mnie Dan Carter z Nowej Zelandii.

Na zakończenie mam jeszcze pytanie do kolejnego członka rugbowej rodziny, pani Moniki. Jak to jest być żoną i mamą dwóch pokoleń zawodników?
Monika: To jednocześnie życie w ciągłym stresie - obawa o ich zdrowie, a zarazem duma z osiąganych najpierw przez męża a teraz przez syna sukcesów. Nigdy nie wywierałam na nich żadnej presji. Kacper robi w życiu to, co chce. To on podejmuje decyzje. Wspólnie jeździmy na wszystkie mecze, staramy się wzajemnie wspierać. W gruncie rzeczy cieszę się, że poszedł w ślady taty, że wybrał sport a nie inne rzeczy, jak niektórzy jego rówieśnicy.

A A A
15-12-2020
godz.08:18
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 17.01.2021 r. 3109750 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy