Wyłącz kosiarkę

Władze miasta, spółdzielnie, kolejne osoby prywatne rezygnują z koszenia trawników.  Trend ten obecny jest w całej Polsce, a jego przyczyna jest prosta - susza. Im rzadziej będziemy skracać trawę, tym większa jest szansa na zatrzymanie wilgoci w glebie.

Niemal bezśnieżna zima i niewielka ilość opadów na wiosnę sprawiły, że możemy mieć do czynienia z jednym z najbardziej suchych lat od wielu dekad. Część meteorologów twierdzi wręcz, że nawet gdyby padało bez przerwy przez dwa miesiące, nie uratowałoby to sytuacji. Susza zagrozi plonom oraz równowadze hydrologicznej. W odpowiedzi na tę trudną sytuację władze Sochaczewa, podobnie jak wiele innych samorządów, zadecydowały o wstrzymaniu koszenia traw na miejskich terenach.

- Prace z tego zakresu zlecamy firmie zewnętrznej. Obecnie zapadła decyzja o wstrzymaniu koszenia do odwołania - powiedział nam naczelnik Wydziału Infrastruktury Miejskiej UM Wiesław Kowala. - Na ten moment trawy i zieleń będą skracane tylko w miejscach, w których jest to powodowane względami bezpieczeństwa, np. jeżeli zasłaniać będą widoczność na drodze lub też będą uniemożliwiać przejście chodnikiem. Co będzie dalej, zależy od sytuacji pogodowej.

Z podobnego założenia wychodzą spółdzielnie mieszkaniowe - Lokatorsko-Własnościowa oraz "Victoria".
- Decyzje podejmujemy na bieżąco i na pewno będziemy się kierować zaleceniami, by nie doprowadzić do utraty wilgoci z wierzchniej warstwy gleby - mówi Andrzej Wójcicki, prezes zarządu SM L-W.  - Na razie nie obserwujemy szybkiego wzrostu traw, więc to samo rozwiązuje sprawę.
Andrzej Niedziński, prezes zarządu "Victorii" jest zwolennikiem terenów zielonych na osiedlach mieszkaniowych.
- Wstrzymaliśmy koszenie trawników. Nasza spółdzielnia zawsze należała do tych najbardziej zielonych i zadrzewionych, więc  teraz to logiczne, że chcemy przeciwdziałać suszy. Mam nadzieję, że spotka się to ze zrozumieniem mieszkańców. Co więcej, pod koniec miesiąca, na spotkaniu rady i zarządu chcemy podjąć temat stworzenia na Victorii łąki kwietnej - powiedział nam prezez Niedziński. - Powstają one coraz częściej na polskich osiedlach i myślę, że warto rozważyć eksperyment w postaci wysiania jej na próbę w jednym czy dwóch wydzielonych miejscach.

Jak widać zarówno miasto jak i spółdzielcy podchodzą do sprawy bardzo poważnie. Inaczej sytuacja przedstawia się we wspólnotach mieszkaniowych. Jak przekazała nam zarządca wielu z nich, Elżbieta Markut-Żyżyńska, w ich przypadku decyzja "kosić, czy nie" to indywidualna sprawa każdej ze wspólnot. Z jej wiedzy wynika, że część z nich nadal korzysta z takich usług, obawiając się np. nadmiernego przerostu traw i dzikich roślin, których trudno będzie im się potem pozbyć.

Na posesjach prywatnych kosiarki również idą w ruch. Tu pozostaje jedynie apelować o to, by trawniki przycinać jak najrzadziej i oswoić się z nieidealną oraz bardziej naturalną wersją przydomowego trawnika. Koszenie go w czasie suszy nie tylko odwadnia glebę i nie sprzyja różnorodności biologicznej środowiska, ale też zwyczajnie może go zdewastować. Skutkiem stają się wypalone słońcem, żółte połacie.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć jak nieekologicznym i nieekonomicznym działaniem jest w takiej sytuacji nadmierne podlewanie trawy. Miłośnicy wypielęgnowanych trawników z jednej strony zużywają nadmierne ilości wody, której zasoby coraz bardziej się kurczą, z drugiej płacą wysokie rachunki.

I tu dochodzimy do optymistycznego akcentu, o którym warto wspomnieć na koniec. Jak wynika z danych sochaczewskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji,  zużycie wody utrzymuje się u nas od kilku lat na podobnym poziomie. W przeliczeniu na mieszkańca wynosi ono średnio od 29 (2017 rok) do 31 metrów sześciennych na osobę (2019 rok).  Uśredniając, uznać możemy, że każdy z nas zużywa miesięcznie około 2,6 m sześciennego wody. Jest to bardzo dobry wynik, ponieważ np. w Warszawie jest to prawie 4 m sześcienne.

Agnieszka Poryszewska

A A A
18-05-2020
godz.10:55
 


nadchodzące wydarzenia

sobota, 06.06.2020 r. 2861984 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy