Nic nie zapowiada spadku cen

Przed kilkoma gminami powiatu sochaczewskiego bardzo trudny czas. W marcu umowy śmieciowe kończą się w Rybnie i Brochowie, w kwietniu w Teresinie i mieście Sochaczew, w czerwcu w Młodzieszynie. W tej chwili ich mieszkańcy płacą za odpady segregowane od 9,50 do 20 zł/osobę, ale wszystko na to wskazuje, że tych stawek nie da się utrzymać.

Z jakimi problemami borykają się polskie samorządy, widać jak na dłoni w naszym powiecie. Kilka miesięcy temu w Młodzieszynie opłaty wzrosły o 100 procent, z 10 do 20 zł. Radni gminy, zaskoczeni wynikiem przetargu, wystosowali apel do władz centralnych i marszałka Struzika o pilne zmiany prawa i rozwiązanie problemów dotyczących całego polskiego systemu śmieciowego. Podobny apel przyjęła rada gminy Sochaczew, gdzie od wakacji za segregowane trzeba płacić 28 zł.

Nowej firmy do prowadzenia gospodarki odpadami poszukiwała gmina Teresin. Przetarg ogłosiła pod koniec lipca 2019 r., na początek września wyznaczyła termin składania ofert i całe postępowanie unieważniła, gdy okazało się, że wpłynęła tylko jedna oferta, a firma za wypełnienie zlecenia zażądała 5,1 mln zł, tymczasem gmina miała na ten cel zabezpieczone 1,5 mln. Ponad trzy razy mniej! A warto przypomnieć, że jeszcze wiosną 2019 roku za śmieci segregowane mieszkańcy Teresina płacili 9 zł miesięcznie, od sierpnia już 17 zł, zatem gdyby przyjąć stawki, jakie we wrześniu na stole położył oferent, opłata powinna wzrosnąć do 38 zł.

W Brochowie mieszkańcy przez dłuższy czas cieszyli się z atrakcyjnych stawek: 9,90 zł za odpady segregowane i 19 zł za niesegregowane. Po ostatnim przetargu opłaty skoczyły o sto procent.

Już za kilka tygodni przekonamy się, z jakimi propozycjami wyjdą do gmin przedsiębiorstwa śmieciowe. Do końca marca nowego operatora musi wybrać Rybno i Brochów, a zaraz po nich miasto i gmina Teresin.

Gdy 1 lipca 2013 roku ustawowo zobowiązano samorządy do przejęcia odpowiedzialności za gospodarkę odpadami komunalnymi, założenia były idealistyczne. Miała być konkurencja pomiędzy firmami, a duże, wielomilionowe kontrakty zapewniać im spokojny rozwój. I tu założenia nie pokrywają się z faktami. Firmy niemal natychmiast podzieliły się rynkiem i zaczęły dyktować ceny. O ile w pierwszych przetargach organizowanych w 2013 i 2014 roku o kontrakt biło się kilka podmiotów, teraz normą jest jedna oferta. To powszechne zjawisko w całym kraju, nie tylko na naszym lokalnym rynku. Gminy zszokowane stawkami, jakich życzą sobie przedsiębiorstwa śmieciowe, unieważniają postępowania, ale do kolejnych znowu przystępuje tylko jedna, ta sama firma. Potentaci na rynku wiedzą, że remont drogi czy ocieplenie przedszkola można odłożyć, ale śmieci ktoś zabrać musi.

A A A
06-02-2020
godz.14:00
 


nadchodzące wydarzenia

czwartek, 13.08.2020 r. 2941288 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy