Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Towarzystwo przeprasza za swojego współpracownika

Wczoraj na terenie wygaszanego schroniska Azorek doszło do niedopuszczalnej sytuacji. Współpracownik Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które na zlecenie ratusza sprawuje opiekę nad przebywającymi tam zwierzętami, okazał się nietrzeźwy. Zdarzenie to udokumentował jeden z mieszkańców Sochaczewa.

Przypomnijmy, że od połowy 2013 roku samorząd miasta w drodze otwartych przetargów wybierał podmiot prowadzący – na zlecenie i na koszt ratusza - schronisko w Kożuszkach. Obecnie zadanie to realizuje sochaczewski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i zgodnie z umową to operator odpowiada za czystość, porządek, karmienie i leczenie podopiecznych, akcje adopcyjne, organizację pracy opiekunów itd. Na operatorze spoczywa całokształt działalności wygaszanego Azorka.

Ponieważ wszystko na to wskazuje, że doszło do nagannej sytuacji wymagającej pilnego i pełnego wyjaśnienia, dziś rano do TOnZ ratusz przesłał mailem i drogą pocztową pismo następującej treści:

„W związku z interwencją policji w schronisku Azorek w dniu 22.10.2019 r. wzywam Państwa do natychmiastowego ustosunkowania się do zaistniałej sytuacji w kontekście obowiązującej umowy z dnia 14.08.2019r. na zapewnienie opieki dla bezdomnych zwierząt z miejskiego schroniska w okresie jego wygaszania”.

 

Do redakcji naszego portalu Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przesłało następujące stanowisko:

„Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, operator wygaszanego schroniska dla bezpańskich zwierząt Azorek, pragnie wyrazić żal z powodu zdarzenia, do którego doszło 22 października. Bez wątpienia mieliśmy do czynienia z czymś, co nie powinno mieć miejsca. Czujemy się za to w pełni odpowiedzialni i zapewniamy, że zrobimy wszystko, by nigdy więcej nie doszło do takiej sytuacji. Po otrzymaniu informacji o zdarzeniu niezwłocznie udaliśmy się na teren schroniska i podjęliśmy stosowne działania.

Opisany w tekście p. Dąbrowskiego mężczyzna nie jest pracownikiem TOnZ, ale naszym wieloletnim działaczem, który nigdy w przeszłości nie zawiódł zaufania. Pragniemy zdecydowanie podkreślić, że nie tłumaczymy jego postępowania. Było ono nieodpowiedzialne i ze wszech miar naganne.

Mężczyzna przebywał tego dnia na terenie Azorka, gdyż pomagał w opiece nad zwierzętami pracownikowi obsługującemu schronisko. Musieliśmy posiłkować się jego wsparciem, gdyż kilka tygodni temu druga z zatrudnionych tam osób zdecydowała o odejściu z pracy, z uwagi na zapewnienie sobie ciągłości pracy (schronisko jest wygaszane). Działacz towarzystwa, który sprawił tyle kłopotów, nigdy więcej nie pojawi się w Azorku.

Przez te wszystkie lata nasze bezdomniaki miały zapewnioną właściwą, pełną troski opiekę, o czym mogą zaświadczyć osoby nas odwiedzające. Potwierdza to fakt ich wielkiej determinacji w działaniu na rzecz utrzymania Azorka w dotychczasowym miejscu. Zapewniamy jednocześnie, że psy przebywające w wygaszanym schronisku zostały tego dnia w pełni zabezpieczone – nakarmione, napojone, a ich boksy sprzątnięte.

Przepraszamy wszystkich, których ta przykra sprawa dotknęła – naszych przyjaciół wspierających od lat Azorka, wolontariuszy oraz burmistrza miasta, z którym TOnZ zawarło umowę na prowadzenie schroniska. Zrobimy wszystko, by odbudować nadszarpnięty wizerunek TOnZ, organizacji od ponad 150 lat troszczącej się o los naszych braci mniejszych”.

Pismo podpisały: prezes TOnZ Sochaczew Aldona Kmiecińska i wiceprezes Danuta Radzanowska.

 

 

A A A
23-10-2019
godz.07:29
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 19.09.2021 r. 3339379 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy