Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Pomnik Pamięci jest z nami od 20 lat

18 września 1999 r. w Trojanowie, naprzeciw wejścia do kościoła parafialnego pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny odsłonięty został pomnik, tzw. „Trojanowska Golgota”, poświęcony ofiarom walk i terroru XX wieku, w tym 18 mieszkańcom Trojanowa rozstrzelanym przez Niemców 15 września 1939 r.

Pomnik powstał z inicjatywy ówczesnego proboszcza parafii w Trojanowie – ks. Antoniego Jaszczołta. Na pomnik składa się ściana zbudowana z polnych kamieni, zwieńczona u góry trzema betonowymi krzyżami (symbolicznie nawiązującymi do Golgoty). Między ramionami krzyży umieszczona jest płyta z napisem: DEO OPTIMO MAXIMO/ U PROGU XXI WIEKU/ DLA UCZCZENIA OFIAR ODCHODZĄCEGO STULECIA/ POLAKOM POLEGŁYM I POMORDOWANYM/ W TYM 18 -TU ROZSTRZELANYCH MIESZKAŃCÓW/ TROJANOWA 15 WRZEŚNIA 1939 ROKU/ POMNIK TEN STAWIAJĄ/ PROBOSZCZ I PARAFIANIE/ WRZESIEŃ 1999. Po bokach płyty z tekstem umocowane są tablice z wizerunkiem Krzyża Virtuti Militari. Autorem projektu „Trojanowskiej Golgoty” jest architekt Mieczysław Gliszczyński, który wcześniej projektował nowe skrzydło trojanowskiego kościoła. Kamienie na budowę pomnika miały początkowo pochodzić z okolicznych pól. Kiedy jednak okazało się, że okolice Trojanowa nie obfitują w odpowiedni budulec, kamienie przywieziono z Kurdwanowa.

12 czerwca 2001 roku odbyła się uroczystość podczas której w centralną niszę pomnika wmurowano ziemię z Katynia. Następnie znalazły się tu prochy pobrane z nekropoli w Monte Cassino i Newark, niewielkiego miasta w Anglii. Natomiast 17 września 2007 w pomniku-golgocie spoczęły dwie urny z ziemią pochodzącą z cmentarza policjantów w Miednoje oraz z ziemią pobraną z kwatery polskiej cmentarza w Arnhem w Holandii.

 

Sochaczew był jednym z wielu miejsc, gdzie we wrześniu 1939 r. wojska niemieckie dopuściły się zbrodni wojennych, dokonując masowych egzekucji ludności cywilnej i wziętych do niewoli żołnierzy polskich.

15 września 1939 r., kiedy dobiegały końca walki o Sochaczew, w Trojanowie, na moście na Utracie, ostrzelany został znienacka niemiecki patrol motocyklowy liczący 2 żołnierzy. Kierujący pojazdem został śmiertelnie trafiony, a rozpędzony motocykl wpadł do rwącej w tym miejscu rzeki. Drugi żołnierz utonął. Prawdopodobnie do motocyklistów strzelał polski żołnierz z terenu starego cmentarza znajdującego się przy ujściu Utraty do Bzury, za mostem, po lewej stronie drogi, jadąc w kierunku Chodakowa. W odwecie Niemcy spalili dwór w Trojanowie i zabudowania gospodarcze (dziś w tym miejscu znajduje się parking i budynek mieszczący Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej) oraz czworaki (niektóre z nich stały po drugiej stronie drogi naprzeciw kościoła). Ocalał jedynie kościół. 

Postanowili zemścić się też na ludności cywilnej, a przy okazji zastraszyć ją i zniechęcić do stawiania jakiegokolwiek oporu. Z folwarku w Trojanowie żołnierze niemieccy spędzili przebywających tam ludzi. Poprowadzono ich w stronę przejazdu kolejowego przy dzisiejszej ul. Trojanowskiej. Tam odbył się naprędce zorganizowany „sąd polowy”. Zdecydowano, że za każdego zabitego Niemca rozstrzelanych zostanie dziesięciu Polaków. Po „rozprawie” oddzielono mężczyzn od kobiet i dzieci, które puszczono wolno. Mężczyzn zaprowadzono do pobliskiego lasu w Kożuszkach, gdzie ich rozstrzelano. W egzekucji zginęło 18 osób, m.in.: Stanisław Kwiatkowski (17 lat), Stanisław Silicki (19 lat), Jan Haber, Marzec, Parot, Janiak, Dwornik (który był rządcą w majątku), Kasiński, Grol, Pilśnik. Z grupy prowadzonej do lasu usiłował uciec wraz z bratem kościelny z Trojanowa, ale im się nie udało. Powiodła się natomiast ucieczka Stanisława Kucińskiego. Uciekli także inni zagrożeni rozstrzelaniem, m.in. proboszcz parafii w Trojanowie - ks. Jan Bogusz i organista Krzemiński. Niemieccy żołnierze zabili też kilku mieszkańców Nowej Wsi: Traczyka, Brodackiego, Kucharskiego (wraz ze służącym), Zacharskiego (17 lat).

W 1940 r. Niemcy pozwolili rodzinom na ekshumację ciał zamordowanych. Dwie niezidentyfikowane osoby pochowano na cmentarzu w Trojanowie, pozostałych na innych cmentarzach. 8 maja 1997 r. proboszcz parafii pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Trojanowie ks. Antoni Jaszczołt spisał relację naocznego świadka tamtych tragicznych wydarzeń – Zygmunta Felczaka (który miał wtedy 14 lat). Jej fragment zacytowany został w artykule wydrukowanym w „Ziemi Sochaczewskiej” poświęconym zbrodni w Trojanowie: „… Gdy wybuchła wojna, mieszkałem w czworakach majątku Trojanów. Tego dnia byłem razem z rodzicami i innymi ludźmi z folwarku, w piwnicy pod oficyną. (…) doszła wieść, że Niemcy są w Sochaczewie (…) czujemy, że pali się nad nami budynek (…)Weszło dwóch żołnierzy niemieckich z granatem i pistoletami. Wołali „Raus”. Wyszliśmy. Ustawili po dwoje, ale wszystkie zabudowania i sterty w polu się palą. Stworzenie ryczy w oborze (…) Niemiec mówi po polsku, Ślązak: „Kto zabił Niemców? Jak się przyzna, to tego zabiją, a jeśli nie, to wszystkich”. Wyprowadzili nas do przejazdu kolejki – dziś ulica Trojanowska i tam sąd polowy. (…) potem kobiety na prawo, mężczyźni na lewo. Kobiety rozpuścili (…), mnie i Janka Kwiatkowskiego (lat 14) wypuścili z kobietami” .

Inną wersję wydarzeń, które doprowadziły do spalenia dworu w Trojanowie i egzekucji 18 osób w Kożuszkach podał mieszkaniec Chodakowa Ireneusz Panfil: „… Po wypuszczeniu cywilnych Niemców, zorganizowanych w V kolumnie, ostrzeliwali oni w Trojanowie z broni ręcznej polskie wojska wycofujące się przez Chodaków i Tułowice do Puszczy Kampinoskiej i dalej do obrony Warszawy. Tak zginął z czołówki za mostem w Trojanowie jadący na motorze żołnierz niemiecki. Za to wkraczający Niemcy rozstrzelali w Ruszkach 20 niewinnych Polaków (w Kożuszkach Niemcy rozstrzelali 18 Polaków – przyp. L.N.). Za pomyłkę Niemców z V kolumny zapłacili Polacy” .

(Leszek Nawrocki, fragment jego publikacji poświęconej wydarzeniom września 1939 roku w Sochaczewie)

 

 

A A A
18-09-2019
godz.07:18
 


nadchodzące wydarzenia

środa, 22.09.2021 r. 3343044 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy