Wierzę, że Sochaczewa nie zabraknie na listach rankingowych
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

30 listopada 2014 roku odbyła się druga tura wyborów samorządowych, a to oznacza, że właśnie minęła połowa kadencji burmistrza Sochaczewa. Daniel Wachowski pyta Piotra Osieckiego m.in. o to, jakie były minione dwa lata, kiedy ruszy budowa amfiteatru na podzamczu i kompleksowy remont ulicy Licealnej, dlaczego miasto nie posłuchało zaleceń ekspertów dotyczących remontu mostu.

Gotowy jest budżet na 2017 rok. Jakie są jego główne założenia, projekty inwestycyjne, nowe zadania?
Planując budżet, staraliśmy się po pierwsze zapewnić bezpieczeństwo finansowe wszystkim podległym ratuszowi jednostkom i zabezpieczyć pieniądze na nowe oraz znane już, ale rozwijające się projekty. Mam na myśli np. programy karty mieszkańca, seniora, rodziny, weterana czy honorowego dawcy krwi. Karty generują koszty na poziomie pół miliona złotych, tyle sochaczewianie otrzymują w ulgach wchodząc na basen, lodowisko, czy do autobusów ZKM. Trzeba było znaleźć pieniądze na inne programy finansowane przez samorząd, jak stypendia dla najzdolniejszych uczniów, sportowców i utalentowanych artystów, bo to w stu procentach nasz koszt. Gdy pracujemy nad budżetem na następny rok, myślimy też o rozwoju. Wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe, naszą złotówkę chcemy pomnożyć, zamienić na kilka złotych pozyskane z Unii Europejskiej czy programów rządowych. Rok 2016 pokazał, że jesteśmy w tym skuteczni. Zdobyliśmy miliony złotych m.in. na odwodnienie ulicy Kolejowej, przebudowę mostu na Bzurze, funkcjonowanie żłobka czy zabezpieczenie osuwiska przy ul. Traugutta. Rozwiązaliśmy tam palący, społeczny problem z niestabilną skarpą na tyłach cmentarza parafialnego.

Prawie 3,3 mln to dwie dotacje na remonty centralnych dróg na terenie miasta oraz mostu.
I liczę na kolejne, bo potrzeby są ogromne. W przyszłym roku najważniejsza inwestycja drogowa to remont ulicy Trojanowskiej, wprawdzie prowadzony przez jej zarządcę, czyli powiat, ale z dużym udziałem miasta. Nasz wkład to niemal 30 procent wartości robót,  1,5 mln złotych, ale nie wykluczam, że pojawią się kolejne wydatki związane np. z przebudową sieci podziemnych należących do ZWiK czy oświetleniem drogi. W tym przypadku działaliśmy z panią starostą na tych samych zasadach, jak przy remoncie ulicy Staszica. Już trzeci raz wspólnie zabiegaliśmy o rządowe dofinansowanie - po Staszica był most na Bzurze, a teraz Trojanowska.

I znowu miasto przeznaczy swoje pieniądze na nie swoją drogę.
Tak, ale w tej sprawie ja i cała rada miasta jesteśmy zgodni. To sprawa kluczowa, powracająca od lat, bo stan techniczny Trojanowskiej jest fatalny i najwyższa pora to zmienić. Możemy to zrobić wspólnie, ratusz i starostwo, korzystając z pomocy rządowego programu. Wprawdzie Trojanowska nie jest nasza, ale przecież w zdecydowanej większości korzystają z niej mieszkańcy miasta. Cieszę się, że za rok, jej najbardziej zniszczony odcinek sięgający od ulicy Łąkowej do al. 600-lecia zmieni się nie do poznania. Co istotne, w 2017 roku, prócz Trojanowskiej, będą też dwa duże projekty drogowe prowadzone przez Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich. To budowa nowego mostu na Pisi oraz, przy wsparciu miasta, przebudowa ulicy Chodakowskiej na całej długości.

Wystarczy miastu pieniędzy na własny program „Drogi zamiast błota”?
Prace w ramach naszego programu będą nie tylko kontynuowane, ale chcemy je w 2017 jeszcze przyspieszyć. W tym roku na piętnastu drogach osiedlowych położyliśmy asfalt, ułożyliśmy setki metrów chodników w różnych częściach miasta, zmianę na lepsze widać w każdej dzielnicy Sochaczewa. Oczywiście nadal potrzeby są duże, ale w 2-3 lata poradzimy sobie z najpilniejszymi sprawami.

Wiosną rusza budowa nowego mostu na Pisi, ale to nie jedyny projekt MZDW. Miasto współpracuje z Zarządem przy kilku innych zadaniach.
Od kilkunastu miesięcy współpraca z Mazowieckim Zarządem Dróg Wojewódzkich jest więcej niż dobra. Mamy stały kontakt, planujemy wspólne projekty. Po latach marazmu, gdy na ulicach marszałka nic się nie działo, teraz można mówić o prawdziwym boomie. W tym roku MZDW wydał na terenie miasta ponad 7 mln złotych na przebudowę dwóch rond: w Chodakowie i przy wiadukcie PKP, wymianę chodnika i naprawę nawierzchni asfaltowej na części ul. Piłsudskiego, wymianę chodnika przy ul. 15 Sierpnia. W ostatnich dniach Zarząd ogłosił przetarg na budowę mostu na Pisi, który powstanie do końca października 2017 roku. Chcę uspokoić przedsiębiorców i mieszkańców, że na czas budowy stanie tam most tymczasowy. W tym rejonie nie ma jak poprowadzić objazdów, szczególnie dla samochodów ciężarowych. Jedyny możliwy objazd to droga przez Łowicz i Skierniewice. MZDW udostępni tymczasową przeprawę o nośności do 40 ton, dostępną dla samochodów osobowych, autobusów i tirów. Pamiętajmy, że Boryszew to strefa przemysłowa i dziennie kilkaset tirów z towarem dojeżdża do obwodnicy miasta. W 2017 roku MZDW ponownie zostawi w naszym mieście kilka milionów złotych.

Czy w takim razie MZDW ruszy z innymi dużymi projektami - przebudową Chodakowskiej, Chopina i 15 Sierpnia?
Te projekty to następne przykłady naszej dobrej współpracy z MZDW, który jest zarządcą najważniejszych dróg w Sochaczewie. Pierwsza będzie modernizowana ulica Chodakowska. Miasto zleciło opracowanie pełnej dokumentacji, zapłaci za nią i komplet materiałów przekaże MZDW. Uzgadniamy teraz ostatnie szczegóły, by w 2017 prace mogły ruszyć i się zakończyć. Podobnie będzie z dokumentacją na ulice Chopina i 15 sierpnia. Zakładam, że projektanci przekażą nam gotowe, uzgodnione materiały do końca I półrocza 2017. Pamiętajmy, że ulica 15 Sierpnia w części jest miejska, w części należy do MZDW. Nasz odcinek, o długości około 1,6 km, zaczyna się przy obwodnicy i kończy przy Liceum Ogólnokształcącym. Ten fragment oraz całą ulicę Licealną chcemy kompleksowo wyremontować w 2018 roku. Plan jest taki, by w 2016 wyłonić wykonawcę dokumentacji, a w przyszłym, tuż po wakacjach, złożyć wniosek o dofinansowanie z Programu Poprawy Gminnej i Powiatowej Infrastruktury Drogowej.

To kolejny duży i kosztowny projekt, zapewne droższy niż remont mostu?
Nie powinien być droższy, bo eksperci twierdzą, że na 15 Sierpnia, ani na Licealnej nie trzeba wymieniać podbudowy drogi. Wystarczy usunąć wierzchnią warstwę asfaltu i wylać nową nakładkę. To nie wpłynie na trwałość drogi, a znacznie obniży koszty. Oczywiście w planach jest wymiana chodników oraz budowa ścieżek rowerowych. Jeśli MZDW wyremontuje swój odcinek 15 Sierpnia od Malesina do obwodnicy, miasto swój odcinek, a powiat wspomnianą już Trojanowską, rowerem będzie można pokonać niemal 7,5 km od Malesina aż po Wypalenisko. Od kilku lat, gdy zabieramy się za remont którejś z głównych dróg, wszędzie projektujemy ścieżki rowerowe. I tak będzie w przypadku Trojanowskiej, Licealnej, Chodakowskiej, Chopina czy 15 Sierpnia. Rowerzyści dostaną bezpieczny, własny pas do jazdy. Za 2-3 lata będziemy mieli tych ścieżek kilkanaście kilometrów.

Spotkał się Pan zapewne z opiniami, że za dużo się dzieje na drogach, prace powinny być rozłożone w czasie - najpierw most, potem jedno rondo, następnie drugie rondo.
Ten zarzut to dla mnie komplement. Mamy do nadrobienia kilka dekad i należy się cieszyć, że możemy to zrobić w kilka lat. Osobom, które chciałyby spowolnienia prac mogę jedynie przypomnieć, że jeśli sięgniemy do raportu ekspertów o stanie technicznym mostu, wyczytamy w nim zalecenie, by roboty prowadzić krok po kroku w latach 2015-2018. Tak, przez cztery lata. My remont mostu, niemal 900 metrów asfaltu i ścieżkę rowerową wykonaliśmy w jednym sezonie budowlanym i z 50-procentowym dofinansowaniem zewnętrznym. Jest ścieżka dla rowerów, nowe chodniki, asfalt, wysepki dla pieszych, odseparowany ruch kołowy od pieszego, oświetlenie, prawoskręt w Gawłowską, wkrótce będą też schody na skarpie. O kolejny remont mostu będą się martwiły nasze dzieci i wnuki, bo tegoroczne prace zabezpieczą tę konstrukcję na 20-30 lat.

Zostawmy drogi. W planach inwestycyjnych miasta, aktualizowanych na listopadowej sesji, pojawiło się kilka znaczących zmian.
Chodzi głównie o pakiet inwestycji poprawiających szeroko rozumiany komfort życia. Temu służy choćby wielki projekt renowacji terenów zielonych, pod którym kryje się gruntowna przebudowa trzech parków, zielona kurtyna przy ul. Olimpijskiej i przywrócenie mieszkańcom Chodakowa terenów rekreacyjnych nad Utratą. Oczywiście warunkiem rozpoczęcia prac jest uzyskanie dotacji unijnej, do której ze swej strony dokładamy 2 mln złotych. Jeśli nasz pomysł zyska uznanie UE, to osiągnięty efekt będzie imponujący.

Czy w najbliższych planach inwestycyjnych znajduje się podzamcze?
To jest projekt bardzo atrakcyjny dla mieszkańców, który, mam nadzieję, ruszy w 2017 roku. To kolejny etap zagospodarowania terenów nad Bzurą. Chodzi o budowę od podstaw nowego amfiteatru z widownią na miejscu obecnej muszli koncertowej. Rok temu powiedziałem, że chciałbym, aby Dni Sochaczewa 2018 wróciły na podzamcze i wszystko idzie w tym kierunku. Mamy gotowe projekty, napisaliśmy i złożyliśmy wniosek o 3,5 mln zł dotacji. Na ten cel, już dziś, mamy odłożone 4 mln złotych. Jeśli pomysł zyska wystarczającą liczbę punktów, wejdzie na listę rankingową, to za 7,5 mln zdołamy przebudować cały ten obszar - muszlę, widownię. Gdyby jeszcze udało się zdobyć wspomnianą dotację na gruntowną przebudowę pobliskiego parku, duży obszar miasta zupełnie zmieniłby swoje oblicze.

A co się dzieje w sprawie stadionu przy Warszawskiej? Projekt trafił na półkę?
Nie trafił. Pamiętamy o nim, dlatego na modernizację stadionu przy ul. Warszawskiej wydzieliliśmy 2,2 mln zł własnych środków. W przypadku stadionu i kilku innych dużych projektów jesteśmy gotowi do walki o środki zewnętrzne. Nie przespaliśmy dwóch lat, mamy gotową dokumentację, studia wykonalności, pozwolenia na budowę, wszelkie uzgodnienia.

Zostaje czekanie?
Na procedury u marszałka czy w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Projektów Unijnych nie mam wpływu. Myślę jednak, że mieszkańcy widzą, jak dużo dzieje się na innych obiektach sportowych, np. boiskach przyszkolnych. W tym roku nowe boisko otrzymali uczniowie boryszewskiej „dwójki”, w przyszłym roku rusza budowa wielofunkcyjnego obiektu przy „trójce” i Gimnazjum nr 1.

Znacząca część unijnego budżetu na lata 2014-2020 jest przeznaczona na działania ekologiczne. Wykorzystamy te fundusze?
I tu także chcemy sięgać po dotacje. Na listopadowej sesji zaproponowałem radnym zakup niskoemisyjnych autobusów dla ZKM. Nasz wkład własny to 800 tys. zł. Podobnie z unijnych programów ekologicznych chcemy skorzystać przy termomodernizacji obiektów użyteczności publicznej. Poważny remont związany z wymianą sieci centralnego ogrzewania, okien, drzwi i ociepleniem piwnic przeprowadziliśmy w Sochaczewskim Centrum Kultury w Boryszewie, a czeka nas jeszcze termomodernizacja domu kultury w Chodakowie oraz tamtejszej hali sportowej. Wniosek na trzy obiekty został opracowany i złożony już wiosną. Liczymy na 4,2 mln dotacji, ale jak widać, nie czekając na decyzję, robimy swoje.

Konkurencja w walce o unijne pieniądze jest ogromna. Nie ma Pan obaw?  
Jestem dumny, że od stycznia zdobyliśmy ze źródeł zewnętrznych już 10,3 mln, czyli niemal pięć razy więcej niż rok wcześniej. Te pieniądze zostaną w naszym mieście, w drogach, w infrastrukturze służącej nam wszystkim. Ten niewątpliwy sukces pokazuje sprawność działania moich współpracowników, którym chciałbym przy tej okazji podziękować. Konkurencja w walce o pieniądze unijne jest rzeczywiście ogromna, zatem jeśli otrzymujemy wsparcie, to nie tylko dlatego, że nasza dokumentacja była prawidłowo przygotowana, ale dlatego, że była dużo lepsza od pomysłów składanych przez konkurentów z innych miast Mazowsza.

Za Panem osiem spotkań z mieszkańcami w każdej z dzielnic Sochaczewa. Bardzo Pan oberwał od mieszkańców?
Nie, ponieważ każde z tych spotkań to była szczera rozmowa. Nawet jeśli są problemy, a te zawsze będą, bo gdzieś tir zniszczy fragment chodnika, drzewo przechyli się nad chodnik, to trzeba otwarcie rozmawiać. Te osiem spotkań to była rzeczowa dyskusja o całym mieście, o konkretnej dzielnicy, nawet o konkretnej płycie chodnikowej do wymiany. Myślę, że spotkania są potrzebne na równi mieszkańcom i nam, samorządowcom. Uzyskujemy bardzo dużo informacji, słuchamy opinii o prowadzonych inwestycjach, najpilniejszych potrzebach osiedli. Co ciekawe, w 80-90 procentach rozmawialiśmy o drogach, parkingach i chodnikach, choć wszędzie uczestnicy podkreślali, że widać poważną zmianę na lepsze. Teraz częściej słyszę - u tego sąsiada jest asfalt, u tamtego też, to kiedy u mnie? A kilka lat temu mieszkańcy pytali, kiedy na naszym osiedlu zrobi pan pierwszą drogę w asfalcie?

A jak mieszkańcy oceniają urząd?
Nie było uwag do pracy urzędu, podległych ratuszowi jednostek, nie było skarg na ofertę kulturalną, czystość na ulicach, brak miejsc w przedszkolach czy jakość kształcenia w szkołach. To bardzo pozytywny sygnał, że w wielu obszarach samorząd wypełnia oczekiwania mieszkańców w stu procentach.

Z czego jest Pan najbardziej zadowolony na półmetku kadencji?
Największą wartością tej kadencji jest wzorowa, partnerska współpraca z samorządem powiatowym. W poprzedniej kadencji, nie z własnej winy, miałem z tym poważny problem, ale to już na szczęście historia. Cieszy, że nawiązaliśmy też dobrą współpracę z Mazowieckim Zarządem Dróg Wojewódzkich. Na półmetku kadencji chcę też podziękować całej radzie miasta za życzliwość i naprawdę poważne traktowanie spraw miasta. Chyba każdy widzi, że nie tracimy czasu na niepotrzebne spory, a to co nas różni, zostaje za drzwiami sali obrad.

Co udało się ostatecznie rozwiązać, załatwić po myśli mieszkańców i samorządu?
Bez wątpienia to remont mostu, wykonany w rok, a nie w cztery lata i do tego w połowie za pieniądze z dotacji rządowej. Wszyscy baliśmy się tego projektu, i my, i kierowcy, bo most to nie droga, którą zamkniemy i ominiemy sąsiednią uliczką. Dlatego chcę raz jeszcze podziękować wszystkim kierowcom, mieszkańcom osiedli za Bzurą, za wyrozumiałość i cierpliwość. Mamy to już za sobą, teraz wspólnie cieszmy się z efektów. Drugą ważną inwestycją, przeprowadzoną wspólnie z samorządem powiatowym, był remont ulicy Staszica. Dawny symbol niemocy stał się symbolem współpracy. Te dwa projekty kosztowały ponad 10 mln złotych.

A która sprawa spędza Panu sen z powiek?
Oczywiście pieniądze, bo nadal potrzeby miasta są większe niż nasze możliwości finansowe. Chciałbym na „Drogi zamiast błota” wydawać rocznie znacznie więcej niż obecnie po 2-2,5 mln, chciałbym dać dzieciom z „czwórki” boisko na tyłach hali sportowej, a kibicom Bzury pełne zadaszenie trybun. Marzy mi się przyspieszenie projektów komunikacyjnych, budowa muszli koncertowej, przywrócenie terenów rekreacyjnych nad Utratą w Chodakowie, ale tak dużych zadań sami nie udźwigniemy. Musimy posiłkować się wsparciem zewnętrznym. Jestem jednak dobrej myśli, że jeśli ruszą najważniejsze konkursy unijne, na listach rankingowych nie zabraknie Sochaczewa.

A A A
13-12-2016
godz.20:43
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 12.07.2020 r. 2898954 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy