Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Hołd dla bohaterów, sztandar dla wojska

Tegoroczne wrześniowe obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej, Bitwy nad Bzurą i napaści armii sowieckiej na Polskę miały wyjątkowo podniosły charakter. Trwające cały dzień uroczystości, koordynowane przez sochaczewski ratusz, rozpoczęły się od złożenia kwiatów na grobach bohaterów, była msza polowa, salwa honorowa, wielka uroczystość na placu Kościuszki związana z nadaniem sztandaru 38. dywizjonowi zabezpieczenia Obrony Powietrznej im. F. Kozubowskiego, a na koniec widowiskowa rekonstrukcja walk o miasto. W uroczystościach wzięli udział m.in. wiceszef MON Tomasz Szatkowski i rodzina majora Feliksa Kozubowskiego.

Obchody rozpoczęły się w południe, 17 września, na cmentarzu żydowskim przy ul. Sierpniowej, gdzie delegacje wojska, samorządu i rodzin bohaterów Bitwy nad Bzurą złożyły kwiaty. Chwilę później znicze zapalono na grobie majora Feliksa Kozubowskiego, znajdującym się na cmentarzu parafialnym przy ul. Romualda Traugutta oraz pod Pomnikiem Pamięci przed kościołem w Trojanowie, gdzie umieszczona jest ziemia pobrana z cmentarzy wojennych w Miednoje, Arnhem, Katyniu, Monte Cassino oraz Newark. Asystę na cmentarzach i pod pomnikiem zapewniło wojsko z Bielic i Muzealna Grupa Rekonstrukcji Historycznej.

 

Stańcie do apelu

O 13.30 rozpoczęły się uroczystości na cmentarzu wojennym przy al. 600-lecia. Podniesiono flagę państwową na maszt, odegrano hymn państwowy, a zgromadzonych w tym szczególnym miejscu pamięci powitał burmistrz Piotr Osiecki, który w krótkim wystąpieniu skupił się przede wszystkim na bohaterstwie i honorze polskiego żołnierza.

Głównym elementem obchodów była polowa msza święta. Liturgii przewodniczył ks. kapelan ppłk Paweł Piontek z Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, a towarzyszyli mu ks. proboszcz Kazimierz Wojtczak z parafii NNMP w Trojanowie, ks. proboszcz Piotr Żądło z parafii św. Wawrzyńca oraz były proboszcz parafii Chodaków, ks. kanonik Jan Kaczmarczyk. W wygłoszonej homilii ks. Piontek podkreślił, że sobotnia uroczystość łączy kilka bardzo ważnych wydarzeń, a 17 września to tragiczny dzień w historii Polski i Europy.

- To śmiertelny cios w plecy zadany przez sowietów w czasie, gdy twarz polskiego żołnierza zwrócona była w stronę wroga, który zaatakował nasz kraj 1 września 1939 roku. Kiedy patrzymy dzisiaj na te mogiły bohaterskich obrońców naszej ojczyzny, uświadamiamy sobie, jak wielką cenę zapłacili nasi przodkowie, alby współczesne pokolenie Polaków mogło żyć w bezpiecznym i wolnym kraju. W naszych sercach i na naszych ustach jest dziś obecna wdzięczna modlitwa za ich męstwo i odwagę. Za to, że stanęli na wysokości zadania i nie wahali się złożyć swojego życia na ołtarzu ojczyzny – mówił.

Do wydarzeń z połowy września nawiązał także duchowy opiekun cmentarza, ks. proboszcz Kazimierz Wojtczak.

– Trojanowski cmentarz to od lat nekropolia wolności naszej ojczyzny. To do nich przychodzimy, do tych, którzy po tamtej stronie odbierają swą nagrodę za służbę, którzy zginęli na polu walki, ale też i tych, którzy zginęli w tajemniczych okolicznościach za kratami więzienia. Rokrocznie modlimy się za wszystkich, i tych poległych 1 września i tych poległych 17 września, gdy z najmniej spodziewanego miejsca dosięgły naszą ojczyznę kule i szykany – mówił proboszcz. 

Ks. ppłk Paweł Piontek odczytał podczas mszy list od biskupa polowego WP gen. bryg. Józefa Guzdka, który w swym przesłaniu nawiązał do drugiej części sobotnich uroczystości, czyli nadania sztandaru 38. dywizjonowi zabezpieczenia Obrony Powietrznej. Biskup napisał m.in., że sztandar wojskowy jest symbolem wierności, honoru, męstwa i sławy wojennej, których ojczyzna wymaga od swoich żołnierzy. Jest świętością, której należy oddawać cześć, strzec i bronić. Otrzymanie sztandaru jest świętem i doskonałą okazją, aby połączyć trwałymi więzami wojsko z mieszkańcami regionu. Żołnierzom 38. dywizjonu złożył wyrazy uznania za rzetelność i oddanie w wykonywaniu codziennych obowiązków.

Na koniec głos zabrał wiceszef MON Tomasz Szatkowski, który nad mogiłami poległych w czasie kampanii wrześniowej 1939 roku podkreślił ich ofiarę krwi, wyjątkowość działań toczonych w okolicach Sochaczewa, ale też zobowiązanie współczesnych do kultywowania pamięci o bohaterach.

Po wystąpieniu ministra, odczytano apel pamięci. Przywołano m.in. bohaterów wrześniowych bojów 1939 roku, którzy jako pierwsi dali odpór niemieckim wojskom -  żołnierzy z Helu i Westerplatte, znad Warty i Bzury, spod Jordanowa, Piotrkowa. Mławy, Iłży, Borów Tucholskich, spod Tomaszowa Lubelskiego i Kocka, obrońców Warszawy, Wizny i Twierdzy Modlin. Przywołano obrońców kresów wschodnich zaatakowanych przez sowieckiego agresora, żołnierzy Korpusu Pogranicza, obrońców Lwowa i Grodna; policjantów, kolejarzy, młodzież akademicką tworząca oddziały samoobrony; lotników i marynarzy broniących ojczyzny w 1939 roku; bohaterów państwa podziemnego, harcerzy. Na apel wezwano też generałów Kutrzebę i Bortnowskiego, dowodzących armiami Poznań i Pomorze, oraz poległych nad Bzurą pięciuset oficerów i ponad 20 tys. żołnierzy z dywizji poznańskich i pomorskich.

Uroczystość na cmentarzu zakończyła się złożeniem kwiatów pod pomnikiem pamięci. Po niej wojsko, harcerze, uczniowie klasy mundurowej z Zespołu Szkół im. J. Iwaszkiewicza, zaproszone delegacje i wszyscy goście przeszli ulicami miasta na plac Kościuszki.

W mszy polowej wzięli udział m.in. wiceszef MON Tomasz Szatkowski, były dowódca 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej gen. Stefan Mordacz (obecnie szef zarządu obrony powietrznej i przeciwrakietowej Dowództwa Generalnego Rodzaju Sił Zbrojnych), obecny dowódca 3. Brygady płk. Andrzej Dąbrowski, dowódca 38. dywizjonu zabezpieczenia OP ppłk Maciej Majkowski, poseł Maciej Małecki, władze miasta z burmistrzem Piotrem Osieckim i przewodniczącym RM Sylwestrem Kaczmarkiem, kombatanci, Honorowi Obywatele Sochaczewa, radny województwa Adam Orliński, wicestarosta Tadeusz Głuchowski, wójt gminy Sochaczew Mirosław Orliński, liczna grupa harcerzy z komendantem hufca ZHP Krzysztofem Wasilewskim, komendanci powiatowych komend policji i straży, księża z sochaczewskich parafii, żołnierze garnizonu Sochaczew oraz goście specjalni – wnukowie i prawnuki majora F. Kozubowskiego oraz Ewa Galińska, córka porucznika Ignacego Wałęzy walczącego u boku majora.

 

Najważniejszy symbol

Na placu Kościuszki odbyła się druga część uroczystości - nadanie sztandaru 38. dywizjonowi zabezpieczenia Obrony Powietrznej stacjonującemu w Bielicach, który za patrona obrał mjr. Feliksa Kozubowskiego.

Minister Tomasz Szatkowski odebrał od dowódcy 38. dywizjonu ppłk Macieja Majkowskiego meldunek o gotowości oddziałów do uroczystego apelu, na maszt wciągnięto biało-czerwony sztandar, odegrano hymn państwowy. Gości wchodzących na plac Kościuszki witał portret majora Kozubowskiego, namalowany przez lokalnego artystę Włodzimierza Chilickiego. Nad głowami mieszkańców swoje umiejętności prezentowali piloci z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, którzy szkolą się m.in. na terenie naszego garnizonu, w Bielicach koło Sochaczewa.

Na placu Kościuszki gości powitał dowódca 38. dywizjonu ppłk Maciej Majkowski. W swym wystąpieniu najmocniej podkreślał historyczny aspekt wydarzenia.

- My wszyscy tu zgormadzeni jesteśmy niejako sygnatariuszami współczesnej historii, która tworzy się tu i teraz, jednocześnie sięgając wstecz i czerpiąc z tego, co dla nas najcenniejsze – z miłości do ojczyzny. To ona jest najwyższą wartością dla każdego Polaka i to ona nakazała wielu z nas nałożyć żołnierski mundur. A mundur zobowiązuje. Zobowiązuje nie tylko do obrony suwerenności swojego kraju, ale także do poszanowania tradycji i pamięci o swoich poprzednikach i ich bohaterstwie. (…) My, współcześni, dumni z przeszłości naszego narodu, o trudnej historii smaganej wojnami, dążyliśmy do upamiętnienia tejże historii, a jednocześnie pragnęliśmy dać wyraz naszym ambicjom i poprzez własny sztandar przekazać przesłanie naszym następcom. Z tego też powodu podjęliśmy starania, by nasz sztandar był wymownym symbolem więzi 38. sochaczewskiego dywizjonu zabezpieczenia Obrony Powietrznej z ziemią sochaczewską, czyli z miejscem stacjonowania i by dał wyraz pracy i jedności z tutejszym społeczeństwem, bo właśnie społeczeństwo funduje nam dzisiaj ten sztandar. Jest to dla mnie, jako dowódcy, i dla moich żołnierzy wielka nobilitacja, ale i zobowiązanie, by dumnie bronić honoru sztandaru, który od dziś staje się najważniejszym symbolem naszej jednostki wojskowej – dodał.

Podziękował też członkom Społecznego Komitetu Fundatorów Sztandaru - burmistrzowi Piotrowi Osieckiemu, posłowi Maciejowi Małeckiemu, staroście Jolancie Goncie, wójtowi gminy Sochaczew Mirosławowi Orlińskiemu, dyrektorowi Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą Pawłowi Rozdżestwieńskiemu, kierownikowi działu historii w tymże muzeum Jakubowi Wojewodzie, dyrektorowi Zespołu Szkół im Jarosława Iwaszkiewcza Hannie Boneckiej i komendantowi Hufca ZHP w Sochaczewie Krzysztofowi Wasilewskiemu.

- Dziękuję za uświetnienie naszej uroczystości wnukom majora Kozubowskiego – pani Dorocie Mądrackiej–Dawidowicz i Grzegorzowi Korulskiemu, którzy przybyli wraz z rodzinami. Dzięki Wam nasze starania o honor noszenia imienia tego wielkiego dowódcy poległego w obronie Sochaczewa 77 lat temu stały się faktem. Dziękuję córce porucznika Ignacego Wałęzy, walczącego w tym miejscu we wrześniu 1939 roku u boku majora Kozubowskiego - pani Ewie Galińskiej i jej rodzinie za kultywowanie pamięci o swoim ojcu i dziadku, o jego bohaterstwie i poświeceniu – podsumował.

Chwilę później przewodniczący Społecznego Komitetu Ufundowania Sztandaru, Piotr Osiecki, odczytał akt jego ufundowania. Sztandar poświęcono, a osoby zaangażowane w jego ufundowanie wbiły w drzewce pamiątkowe gwoździe.

 

Bitwa i pamięć

Ponownie głos zabrał wiceszef MON Tomasz Szatkowski, który podkreślił, że jego resort docenia, iż wraca przedwojenna tradycja, że to właśnie lokalne społeczności fundują znaki honorowe swoim oddziałom. Podziękował władzom samorządowym za szacunek dla munduru. Pochwalił żołnierzy z Sochaczewa za doskonałe wyniki pracy i zapewnił, że dywizjon z Bielic, jak i cała brygada, objęty zostanie programem modernizacji sił zbrojnych, dzięki czemu będzie jeszcze bardziej skutecznym elementem systemu obronnego naszego państwa.

Na koniec głos zabrali potomkowie mjr Kozubowskiego i Ignacego Wałęzy, którzy z serca dziękowali sochaczewianom za pamięć. - Jesteśmy dumni, że pamiętacie i potraficie kultywować patriotyczną przeszłość naszych przodków - podkreślali.

Uroczystości zakończyła defilada pododdziałów. Oprawę muzyczną na cmentarzu wojennym i placu Kościuszki zapewniła orkiestra reprezentacyjna dowództwa Garnizonu Warszawa pod dowództwem tamburmajora, st. chor. sztab. Zdzisława Pytko.

W pobliskim parku wojsko zorganizowało muzeum polowe, gdzie można było obejrzeć elementy uzbrojenia, mundury, zjeść prawdziwą wojskową grochówkę.

Ostatnim elementem obchodów była rekonstrukcja walk o Sochaczew z września 1939 roku, która tym razem odbyła się u podnóża zamku. Tysiącom gości pokazano natarcie wojsk niemieckich, ucieczkę ludności cywilnej, bohaterską obronę miasta prowadzoną przez podkomendnych majora Kozubowskiego. Nie zabrakło wybuchów, widowiskowych walk, huku karabinów maszynowych. Dzięki rekonstruktorom mogliśmy się przenieść do 1939 r. i atakowanego zaciekle miasta. Pokaz poprzedził mini koncert zespołu PATRIA z Sochaczewskiego Centrum Kultury, który ma w swym repertuarze pieśni wojskowe, powstańcze i patriotyczne.

W przygotowanie sobotnich uroczystości zaangażowanych było wiele osób i instytucji, w tym Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.  Przez cały dzień przed jego gmachem trwał kiermasz książki historycznej, a szczególnym zainteresowaniem kupujących cieszyła się wydana w tym roku „Bitwa nad Bzurą” autorstwa Macieja i Jakuba Wojewodów. W przerwie między uroczystościami na placu a rekonstrukcją walk o Sochaczew ze zbiorami muzeum zapoznał się minister Szatkowski. Po wystawie stałej poświęconej polu bitwy oprowadził ministra dyrektor placówki Paweł Rozdżestwieński.

- Szczególne podziękowania za współpracę z wojskiem, przygotowanie obchodów na cmentarzu i placu Kościuszki, skoordynowanie wszystkich działań, należą się Wydziałowi Kultury Sportu Turystyki i Organizacji Pozarządowych UM. To było kilka tygodni ciężkiej pracy – podsumowuje Piotr Osiecki.

 

Nad grobami 4 tysięcy żołnierzy głos zabrał burmistrz Sochaczewa Piotr Osiecki.

„Stojąc w tym szczególnym miejscu chciałbym przywołać na początek słowa pieśni, bardzo ważnej dla naszego narodu, pieśni Czerwone maki na Monte Cassino. Jest taki fragment bardzo wymowny, jakże pasujący do naszych uroczystości - „Czy widzisz ten rząd białych krzyży? To Polak z honorem brał ślub! Idź naprzód! Im dalej, im wyżej, tym więcej ich znajdziesz u stóp” Ale nie tylko pod Monte Cassino białe krzyże wyznaczają, że Polak z honorem brał ślub. Nasze sochaczewskie krzyże też kryją szczątki tych, którzy 77 lat temu z honorem brali ślub. Wszystkie białe krzyże rozsiane po całej Polsce i poza jej granicami są świadectwem, że naród polski z honorem brał ślub. Nie tylko maki na Monte Cassino zamiast rosy piły polską krew, również maki na ziemi sochaczewskiej, na Mazowszu, na Podlasiu, na jakże bliskich nam kresach. Ta nekropolia kryje w sobie szczątki również polskiego państwa podziemnego, żołnierzy Armii Krajowej, którzy pod Bronisławami polegli walcząc z niemieckim najeźdźcą. Oni też z honorem brali ślub, i ci, którzy spoczywają w często bezimiennych, pozbawionych krzyża mogiłach. Ci z nieludzkiej ziemi, ci mordowani na Wołyniu przez swoich sąsiadów. Okres II wojny światowej to było straszliwe doświadczenie dla naszego narodu, ale wszędzie tam, gdzie wsiąkała polska krew, wszędzie tam naród polski z honorem brał ślub. Powstańcy warszawscy, ofiary alei Szucha i Pawiaka, ofiary obozów koncentracyjnych – to jest świadectwo naszej godności, naszego cierpienia, wielkiego cierpienia.

Ale nie spotykamy się tu tylko po to, by czcić pamięć polskich bohaterów. Spotykamy się także po to, by głośno o tym mówić, żeby ten głos dotarł do naszych serc, do naszych umysłów, żeby już nie było wątpliwości, kto w tych strasznych czasach był sprawcą, a kto ofiarą. Spotykamy się tutaj w towarzystwie młodych ludzi, bo to my musimy im tę prawdę pokazać, żeby być może za kilkadziesiąt lat przeświadczeni wierząc w to co będą mówić, wołali Cześć i Chwała Polskim Bohaterom. Spotykamy się także po to, by z odwagą spojrzeć w przyszłość, dlatego tak ważne są te rokroczne uroczystości. Ważne, aby zawołać całemu światu – naród polski w tych straszliwych czasach nie uległ, nie splamił swojego honoru, nasz naród z honorem brał ślub. I życzę nam wszystkim, żeby już nigdy żadne maki zamiast rosy nie piły polskiej krwi”.

 

Poseł Maciej Małecki, wystąpienie na placu Kościuszki

„77 lat temu nasze miasto Sochaczew było w gruzach, płonęło, rzeka zbierała rozbity sprzęt i ciała poległych żołnierzy. Na ulicach naszego miasta leżały ciała żołnierzy, ale też cywilów. To wszystko dlatego, że w 1939 roku Niemcy, ręka w rękę z sowiecką Rosją, napadli na Polskę. Dziś, kiedy stoimy w Sochaczewie 17 września, przypominamy dzień, w którym Stalin dotrzymał bandyckiego słowa danego Hitlerowi w Moskwie i uderzył na tyły polskich wojsk krwawiących w walce z Niemcami. Wtedy, w 1939 roku, przed tymi armiami nie obroniłoby się żadne państwo, a cóż mówić o ledwie dwudziestoletniej II Rzeczypospolitej. A jednak żołnierze wojska polskiego, Korpusu Obrony Pogranicza, policjanci, pocztowcy i zwykli Polacy chwycili za broń. I być może dzięki temu, na pewno dzięki temu, żyjemy w wolnej Polsce. Mówię o tym dlatego, że pojawiają się głosy, że wtedy można było nie walczyć, że można było oddać Niemcom i Sowietom to, co chcieli. Tym historykom, którzy tak mówią, mądrym po 70 latach, warto powiedzieć i zapytać, a co byłoby gdyby te dwie totalitarne armie spotkały się na linii Wisły, może Bugu i tam podały sobie ręce? Ówczesne mocarstwa powiedziałyby – tak musi być, tak jak było z Austrią, jak było z Czechosłowacją. I Polska zniknęłaby z mapy świata.

Drodzy żołnierze, od tamtego czasu w Polsce zmieniło się wiele. W wojsku zmienia się sprzęt, zmienia się umundurowanie, ale w polskim wojsku nie zmienia się jedno – odwaga, poświęcenie, miłość do ojczyzny i pogarda dla śmierci, kiedy trzeba stanąć w obronie ojczyzny. Kiedy patrzymy na Wasz sztandar, na sochaczewski dywizjon, to chcemy Wam życzyć, by ten sztandar nigdy nie był w huku bomb i świście kul. Ale wiemy też, że jeśli taka potrzeba by przyszła, staniecie dzielnie, by bronić naszych domów. I za to już dziś składamy Wam podziękowania. Panie pułkowniku, z tego miejsca składam  Panu wielkie wyrazy uznania  za wszystkie miesiące pracy na rzecz tego sztandaru, za organizację wojskową dzisiejszej uroczystości i za wielką życzliwość dla naszego miasta. Żołnierze, od dziś oficjalnie jesteście sochaczewscy, ale dla nas sochaczewscy jesteście od dawna. Jesteśmy dumni, że stacjonujecie na naszej ziemi i jeszcze raz powtarzam – wiemy, że gdyby była taka potrzeba, to nie zawahacie się stanąć w obronie naszych domów”.

 

Wiceminister MON Tomasz Szatkowski – wystąpienie na cmentarzu w Trojanowie

Wrzesień 1939 roku to wyjątkowy okres w naszej historii. W tragedii wojny obronnej 1939 roku ogniskuje się dramat losów polskich poprzez całe jedenaście wieków istnienia naszego państwa. Ogniskuje się również poświęcenie i bohaterstwo wielu Polaków, którzy dla ojczyzny ponieśli najwyższą ofiarę. Dzisiaj to chyba ten okres naszej historii budzi największe emocje historyków i pasjonatów historii (…) Do legendy przeszły walki o Westerplatte, boje pod Wizną, pod Tomaszowem Lubelskim, ale szczególnie ta największa bita - Bitwa nad Bzurą. Ona zasługuje na szczególne upamiętnienie nie tylko ze względu na swoją skalę. W tych okolicach polskie wojsko wydało najeźdźcy największą operację zaczepną. W tym miejscu pokrzyżowało plany na szybką, bezbolesną agresję. Dziś już wiemy, że poświęcenie żołnierzy armii Poznań i Pomorze nie mogło zapobiec tragedii narodu, nie mogło zatrzymać hitlerowców. 17 września nastąpił cios w plecy, który zniweczył wszelkie szanse, aby Polska mogła się obronić. Tego nie wiedzieli jednak żołnierze nad Bzurą, a jeśli  się domyślali, dalej walczyli o honor (…).

Bardzo ważnym elementem Bitwy nad Bzurą była obrona Sochaczewa. Właśnie tutaj w dniach 13-16 września batalion pod dowództwem bohaterskiego majora Kozubowskiego stawiał czoło wielokrotnie liczniejszym oddziałom niemieckim. O zaciętości i poświęceniu żołnierzy świadczy fakt, że w trakcie walk batalion uległ niemal całkowitemu zniszczeniu.

Dzisiejsza Polska daje świadectwo temu, że nie zapomina i kultywuje pamięć o bohaterach, którzy za wolność naszego kraju gotowi byli zapłacić najwyższą cenę. (…) Na słowa uznania zasługują mieszkańcy Sochaczewa i wszyscy członkowie lokalnej społeczności, którzy pielęgnują pamięć o heroicznych czynach żołnierzy broniących ich miasta w 1939 roku oraz otaczający opieką ich żołnierskie mogiły”.

 

Dowódca 38. dywizjonu zabezpieczenia Obrony Powietrznej ppłk Maciej Majkowski, wystąpienie na placu Kościuszki

„Historia jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia” – te słowa wypowiedziane przed ponad dwoma tysiącami lat przez Cycerona, wielkiego starożytnego pisarza i mówcę, polityka i dowódcę wojskowego a przy tym filozofa, prawnika i kapłana rzymskiego niosą za sobą ponadczasową mądrość, jakże aktualną i trafną właśnie dziś, w dniu, w którym na kartach historii zapisuje się nowe wydarzenie, tak mocno powiązane z tradycją, przeszłością i pamięcią. Ważne jest również to, że wspomniany Cyceron wśród zebranych tutaj gości ma współczesnych przedstawicieli wykonywanych przez niego zawodów i sprawowanych funkcji. My wszyscy tu zgormadzeni jesteśmy niejako sygnotariuszami współczesnej historii, która tworzy się tu i teraz jednocześnie sięgając wstecz i czerpiąc z tego, co dla nas najcenniejsze – z miłości do ojczyzny. To ona jest najwyższą wartością dla każdego Polaka i to ona nakazała wielu z nas nałożyć żołnierski mundur. A mundur zobowiązuje. Zobowiązuje nie tylko do obrony suwerenności swojego kraju, ale także do poszanowania tradycji i pamięci o swoich poprzednikach i ich bohaterstwie.

Jak mawiał jeden z największych polskich przywódców marszałek Józef Piłsudski, naród który nie szanuje swojej przeszłości nie zasługuje na szacunek w teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. Te słowa przyświecają nam, żołnierzom z Sochaczewa, w sposób szczególny, albowiem na co dzień stąpamy po ziemi przesiąkniętej krwią naszych wielkich poprzedników. Dziś, w 77. rocznicę Bitwy nad Bzurą stajemy w miejscu, gdzie każdy kamień jest niemym świadkiem bohaterstwa obrońców Sochaczewa z 1939 roku. Świadomi swego pochodzenia i silnych więzi z naszymi poprzednikami składamy im dzisiaj hołd. Dając wyraz czci za ich poświęcenie i heroiczną walkę pragniemy dać wyraz wdzięczności i pamięci tym, którzy szli do boju i składali ofiarę z własnej krwi i życia, byśmy dziś żyli w wolnym kraju i stąpali po polskiej ziemi. Do takiej postawy zobowiązała ich, a dziś zobowiązuje nas, przysięga wojskowa składana na sztandar wojskowy będący symbolem sławy wojennej i tradycji oraz wierności, honoru i męstwa żołnierza polskiego.

Tradycja ta wywodzi się ze wczesnego średniowiecza. Wtedy to pojawiły się chorągwie i inne symbole wojskowe związane z rycerstwem. Zamieszczano na nich herby rycerskie, a następnie białego orła, który urósł do rangi godła państwowego. Orzeł ten po dzień dzisiejszy zajmuje centralne miejsce na sztandarze wojskowym. My, współcześni stanu rycerskiego, dumni z przeszłości naszego narodu, o trudnej historii, smaganej wojnami, dążyliśmy do upamiętnienia tejże historii, a jednocześnie pragnęliśmy dać wyraz naszym ambicjom i poprzez własny sztandar przekazać przesłanie naszym następcom. Z tego też powodu podjęliśmy starania, by nasz sztandar był wymownym symbolem więzi 38 sochaczewskiego dywizjonu zabezpieczenia obrony powietrznej z ziemią sochaczewską, czyli z miejscem stacjonowania i by dał wyraz pracy i jedności z tutejszym społeczeństwem, bo właśnie społeczeństwo funduje nam dzisiaj ten sztandar. Jest to dla mnie, jako dowódcy i dla moich żołnierzy wielka nobilitacja, ale i zobowiązanie, by dumnie bronić honoru sztandaru, który od dziś staje się najważniejszym symbolem naszej jednostki wojskowej. Pragnę zatem serdecznie podziękować Wam, rodacy, mieszkańcy Sochaczewa, za waszą ofiarność. Jestem dumny, że służę ojczyźnie w miejscu, gdzie ludzie są świadomi swojej historii i swego pochodzenia, nie odcinają się od niej, lecz budują mosty pomiędzy wczoraj a jutrem, byśmy mogli stanąć pośrodku nich. Dziękuję sochaczewskim włodarzom – staroście powiatu Jolancie Goncie, wójtowi gminy Sochaczew Mirosławowi Orlińskiemu i burmistrzowi miasta Piotrowi Osieckiemu, dzięki którym dzisiejsze uroczystości stały się możliwe. To wasze zaangażowanie we współpracę cywilno-wojskową dało podwaliny do zawiązania Społecznego Komitetu Fundatorów Sztandaru. Wielkie ukłony i słowa uznania kieruję do burmistrza miasta Sochaczew Piotra Osieckiego, przewodniczącego Komitetu, który nie zrażał się trudami organizacji tak wielkiego przedsięwzięcia. Na szczególne podziękowania zasługuje Honorowy Przewodniczący Komitetu poseł na sejm Maciej Małecki, dzięki któremu rzeczy na pozór niemożliwe stały się faktem. Nieocenione wyrazy wdzięczności kieruję do ludzi, których pasja stała się sposobem na życie, do wielkich pasjonatów historii. Są nimi dyr. Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Burą Paweł Rozdżestwieński oraz kierownik działu historii w tymże muzeum Jakub Wojewoda. Pragnę podziękować dyr. Zespołu Szkół im Jarosława Iwaszkiewcza Hannie Boneckiej, która kształci naszą młodzież, przyszłość naszego narodu, krzewiąc w tych młodych obywatelach postawy patriotyczne. Dziękuję komendantowi Hufca ZHP w Sochaczewie Krzysztofowi Wasilewskiemu, od którego dzieci i młodzież sochaczewska uczą się od najmłodszych lat pielęgnowania najwyższych wartości. Pragnę także podziękować członkom Muzealnej Grupy Rekonstrukcji Historycznej im. II bat. 18 pułku piechoty, którzy przyczynili się do uświetnienia dzisiejszej uroczystości. Dziękuję wszystkim dostojnym gościom (…). Są wśród nas ludzie dla których ten  dzień ma szczególny wymiar. Przyjechali z kraju i zza granicy by świętować wraz z nami i uczcić pamięć swojego wielkiego przodka – majora Feliksa Kozubowskiego. Dziękuję za przybycie i uświetnienie naszej uroczystości wnukom majora Kozubowskiego – pani Dorocie Mądrackiej – Dawidowicz i Grzegorzowi Korulskiemu, którzy przybyli wraz z rodzinami. Dzięki Wam nasze starania o honor noszenia imienia tego wielkiego dowódcy poległego w obronie Sochaczewa 77 lat temu stały się faktem. Dziękuję córce porucznika Ignacego Wałęzy, walczącego w tym miejscu we wrześniu 1939 roku, u boku majora Kozubowskiego, pani Ewie Galińskiej i jej rodzinie za kultywowanie pamięci o swoim ojcu i dziadku, o jego bohaterstwie i poświeceniu.

Dziś pragniemy dać świadectwo zrozumienia słów św. Jana Pawła II, który mówił do nas „świadomość własnej przeszłości pomaga nam włączyć się w długi szereg pokoleń, by przekazać następnym wspólne dobro – Ojczyznę”. Potomkowie obrońców Sochaczewa z września 1939 roku, my żołnierze 38 dywizjonu zabezpieczenia Obrony Powietrznej, jesteśmy dumni, że możemy kultywować tradycje Waszych dzielnych przodków i tak jak oni, przed laty, tak i my dziś przysięgamy wierność Ojczyźnie i sztandarowi. Tobie majorze Feliksie Kozubowski i Twoim żołnierzom z II batalionu 18 p.p. dedykujemy nasz sztandar i przyrzekamy bronić go do ostatniej kropli krwi. Wieńcząc tę wypowiedź pragnę pozostawić pod rozwagę wszystkim tu obecnym myśl Artura Schopenhauera, który jakże trafnie uchwycił sedno budowania historii – „doniosłość teraźniejszości rzadko jest natychmiast rozpoznawana. Następuje dopiero o wiele później”.

A A A
21-09-2016
godz.08:16
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 26.09.2021 r. 3346344 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy