Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Z klawiszem w tle
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Jak oszacowali eksperci z firmy LINIA, obecnie tylko 60 proc. sochaczewskich domów, bloków i firm jest oznakowana numerem adresowym, a z pozostałymi nieruchomościami listonosze i kurierzy muszą sobie radzić korzystając z zawodowego doświadczenia. Jednak stopniowo z mieszanki stylów i kolorów ma się wyłaniać spójny system informacji miejskiej nawiązujący do najbardziej znanej postaci związanej z ziemią sochaczewską – Fryderyka Chopina.

Firma „Linia” z Wrocławia oceniła stan miejskiej informacji przestrzennej, tablic adresowych, znaków wskazujących szlaki turystyczne, drogowskazów itp. Jak wynika z jej analiz, są obszary wymagające pilnej interwencji, ale też miejsca, gdzie nic zmieniać nie trzeba. To np. plac Kościuszki i jego otoczenie, gdzie w ostatnich dwóch latach zamontowano stylizowane tablice informacyjne, znaki wskazujące pieszym kierunek do muzeum, SCK, ruin zamku, urzędu miejskiego czy policji.

- Chyba wszyscy dojrzeliśmy do decyzji, że coś z przestrzenią publiczną należy zrobić. O pomoc w znalezieniu oryginalnego, ciekawego graficznie, nawiązującego do dziedzictwa ziemi sochaczewskiej, ale jednocześnie czytelnego systemu poprosiliśmy fachowców współpracujących wcześniej m.in. z władzami Wrocławia, Częstochowy, Gdyni i Poznania. W mojej ocenie, udało się osiągnąć zamierzony cel. Mamy konkretną wizję, która na lata określi wygląd tablic, witaczy, oznaczeń nieruchomości – mówi burmistrz Piotr Osiecki.

Nowe tablice, z charakterystycznym elementem klawiatury fortepianu, będą systematycznie zastępowały najbardziej zniszczone oznakowanie. To proces rozłożony na co najmniej kilka lat, dlatego warto zastrzec, że miasto nie będzie wymieniać nowych, stylizowanych tablic postawionych np. na placu Obrońców Sochaczewa czy w rejonie placu Kościuszki, a ZKM nie zdemontuje nowych wiat.

Dziś bardzo trudno oszacować koszt wymiany całego systemu, bo ten zależy od zakresu prac. Można zacząć skromnie od wymiany tablic z nazwami ulic w jednej dzielnicy czy przy kilku głównych drogach miasta, ale można także zlecić wymianę stu wiat przystankowych, zażyczyć sobie podświetlane tablice informacyjne dla turystów (zasilane panelami słonecznymi) i witacze na wszystkich drogach wlotowych do miasta, a wtedy koszt rośnie i to nieporównywalnie. Jak twierdzą eksperci firmy LINIA, zwykle naturalna wymiana starego oznakowania zajmuje 7-9 lat. Szansą na przyspieszenie procesu są konkursy unijne.

- O pieniądze na montaż tablic i drogowskazów można zabiegać na zewnątrz. Oczywiście nie na wymianę tabliczek na domach, ale z całą pewnością na spójny projekt informacji turystycznej, dla pieszych, rowerzystów, dla kierowców odwiedzających Żelazową Wolę, Niepokalanów czy muzeum kolei wąskotorowej.  Taki wniosek mogłaby opracować i złożyć grupa samorządowców zrzeszona w Mazowieckiej Dolinie Bzury. Działa w niej miasto, starostwo i cztery gminy z naszego powiatu – podkreśla burmistrz.
O pomyśle na nowe oznakowanie miasta burmistrz rozmawiał już z dyrektorem Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina Arturem Szklenerem, szefem instytucji zmieniającej ostatnio filozofię działania, coraz więcej pomysłów realizującej wspólnie z samorządami.

- Gdy przedstawiłem dyrektorowi Szklenerowi nasze koncepcje, od razu zaproponował, że NIFC będzie nas wpierał w działaniach, promował ten sposób patrzenia na produkt turystyczny, a jeśli będzie trzeba, Instytut zostanie partnerem występującym wspólnie z miastem o środki unijne – dodaje Piotr Osiecki.

Projekty już są, można je wdrażać, wspólnie dbać o otaczającą nas przestrzeń. Ratusz ma nadzieję, że w ślad za nim pójdą także firmy, wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie. Miasto chętnie podzieli się z zarządcami budynków projektami, by zamawiane tabliczki były identyczne.

Daniel Wachowski
daniel.wachowski@sochaczew.pl

A A A
06-09-2016
godz.08:39
 


nadchodzące wydarzenia

środa, 22.09.2021 r. 3343071 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy