Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Czytelniczka: piszcie o pedofilach
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

„Proszę panią o artykuły o pedofilach. Może pani pomóc wykorzystywanym dzieciom”. Tak w liście do autorki tego tekstu prosiła nasza czytelniczka po lekturze artykułu „Przypadki Stanisława P.”

Kanwą dla korespondencji stał się wspomniany artykuł „Przypadki Stanisława P.”, w którym opisywaliśmy zarzuty w stosunku do 71-letniego mężczyzny podejrzewanego, a obecnie oskarżonego o lubieżne zachowania w stosunku do nieletnich. (Więcej na ten temat piszemy obok.)

Bez usprawiedliwienia
Autorkę dwóch listów, podpisującą się imieniem Iza, zabolało jedno ze sformułowań użytych we wspomnianym artykule z marca tego roku. Napisaliśmy wtedy, że: „Nikt z rodziny go nie odwiedza, mimo że ma troje dorosłych już dzieci”. Nasza czytelniczka mylnie potraktowała to zdanie jako usprawiedliwienie dla opisywanych zachowań mężczyzny i przytoczyła własne dramatyczne doświadczenia, choć nie dotyczą one opisywanego przez nas przypadku.

„Jestem dzieckiem pedofila. Było nas w domu troje. Ja, siostra i brat. Mój ojciec dobierał się do nas od kiedy tylko pamiętam. Najgorzej było wieczorem. Wykorzystywał nas w czasie każdej kąpieli. Przychodził też do naszego pokoju niby czytać nam książki albo się modlić, a tak naprawdę, żeby nas dotykać. Przychodził często w nocy. Zabierał nas też na niby wycieczki (...) i wypożyczał innym pedofilom” - pisze pani Iza. Z jej wypowiedzi „wycieliśmy” dwa najbardziej dramatyczne zdania, w których relacjonuje ze szczegółami, co kazał im robić ojciec.

Opisywane przez naszą czytelniczkę zdarzenia miały miejsce 20 lat temu. Mimo że dzieci skarżyły się różnym osobom, nikt im nie pomógł. Pani Iza pisze: „Będąc dziećmi mówiliśmy o tym swojej mamie, babci, wychowawczyni, pielęgniarce, sąsiadce. Jedyną osobą, która nam uwierzyła, była ukochana do dzisiaj sąsiadka - pani Zosia. Ona walczyła o nas. Poszła na policję, do opieki społecznej, ale jej też nikt nie uwierzył”.

Takie zwierzenia wymagały od autorki listów niezwykłej determinacji i odwagi. Opowiadanie o tak traumatycznych przeżyciach, to przecież każdorazowy powrót strasznych wspomnień. Mimo namów ze strony redakcji, nasza czytelniczka nie zdecydowała się na spotkanie w cztery oczy, przysłała nam za to relacje kolejnych osób wykorzystywanych seksualnie. Większość z nich poznała na terapii dla wykorzystywanych dzieci, w której uczestniczyła już jako osoba dorosła.

Jeden z dramatów przeżyła młoda kobieta i jej 6-letnia córeczka, które były usypiane przez męża - pedofila, po to, aby mógł wykorzystywać dziecko. Przez dwa lata mężczyzna podawał im środki nasenne, po których nie były w stanie funkcjonować. Lekarze sugerowali nerwicę i podawali swoje leki. Sprawa wyszła na jaw dzięki matce kobiety, która, jak to określił jej zięć-zwyrodnialec, ciągle „węszyła” i której zabronił wstępu do domu.

„Inna znajoma z naszej grupy nie ma nerki, bo ojciec wkładając jej do pupy, oprócz brudnych paluchów, długopisy i inne przedmioty, doprowadził do takiej infekcji, że ropa się z niej lała” - pisze pani Iza i dodaje, że jej siostra do dzisiaj mdleje, jeśli za bardzo zbliży się do niej obcy mężczyzna.

Nasza czytelniczka twierdzi, że zerowa wiedza wielu ludzi dotycząca pedofilów przeraża tak samo, jak skala okrucieństw, jakich się dopuszczają. Pytamy więc psychologa z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Agnieszkę Parzydeł, jak rozpoznać pedofila w najbliższym otoczeniu i co zrobić, aby inne dzieci nie musiały przechodzić przez to samo, co bohaterka artykułu.

„Zły dotyk” w domu
Specjaliści przypominają, że terminem „pedofilia” wg. Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD10 określa się „Kontakty  seksualne  osoby  dorosłej  z  dziećmi,  najczęściej  w  wieku  przed  pokwitaniem  lub  pokwitania”. Jest to bardzo skąpa i nic niewyjaśniająca definicja, jednak daje informację, że pedofilia jest klasyfikowana jako zaburzenie psychiczne i tak powinna być traktowana. Podobnie jak w przypadku innych zaburzeń i innych przestępstw, nie ma reguły i nie ma gwarancji skuteczności podejmowanych działań.

- W naszych umysłach cały czas pokutuje stereotyp, że pedofil to osoba obca, z marginesu społecznego, która czai się za rogiem, aby porwać dziecko, tymczasem okazuje się, że większość tego typu przestępców to osoby bliskie, członkowie rodziny, sąsiedzi, koledzy rodziców, przez co nasza czujność jest znacznie przytępiona. Nie istnieje jedna, charakterystyczna cecha, po której możemy bezbłędnie rozpoznać pedofila. Generalnie są to osoby dążące do kontaktu z dziećmi, szukające izolacji z nimi, bacznie obserwujące ich zachowanie, czasami podglądające, jednak nie jest to reguła. - twierdzi Agnieszka Parzydeł. - Najskuteczniejszą metodą chroniącą dzieci przed pedofilami, dającą szansę na interwencję „w porę” są częste rozmowy z dziećmi, słuchanie sygnałów, jakie nam wysyłają. Jeśli dziecko nie chce przebywać z „wujkiem”, obawia się go, jest smutne w jego obecności, szuka pretekstu, aby uniknąć spotkania, to ma ku temu jakiś powód. Niekoniecznie musi to być „zły dotyk”, jednak rodzic powinien wnikliwie przyjrzeć się przyczynie. Zdarza się również, że można zaobserwować przedmioty, których dziecko nie miało wcześniej, niewielkie sumy pieniędzy - to również powinno zaniepokoić rodziców.

Słuchajmy dzieci
I najważniejsze, o czym mówi psycholog, należy zawsze dawać wiarę dziecku. Jeśli znamy nasze dziecko, znamy jego reakcje, a ono nam ufa, jesteśmy dla niego jedyną osobą, której może powierzyć swój dramat. Jeżeli w nas zwątpi, to nie pozostanie mu już nikt więcej.

Pedofilia jest zaburzeniem, ale także czynem karalnym. Jeśli poweźmiemy informację o czyimś niepokojącym zachowaniu, krzywdzącym inne osoby, naszym obowiązkiem jest zgłosić to odpowiednim instytucjom, a przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo ofierze. W naszym mieście funkcjonuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie - instytucje, w których specjaliści pracy z rodziną, psycholodzy są przygotowani do pomocy i pokierowania osób, które zgłoszą się z takim problemem. Można również udać się bezpośrednio na policję. Funkcjonariusze są również przygotowani do podjęcia działań w kierunku pomocy osobom mającym kontakty z pedofilem.

Przez 20 lat, a więc od czasów, które opisuje nasza czytelniczka, wiele się zmieniło. Zarówno zwykli ludzie, jak i instytucje, są bardziej wyczulone na zachowania krzywdzące dzieci. Jeśli natomiast jedno z rodziców dopuszcza się takich przestępczych zachowań, powinnością drugiego jest ich przerwanie i zgłoszenie do odpowiednich instytucji.

- Obowiązkiem rodzica jest chronić swoje dziecko i każda zmiana jego zachowania, wahanie nastrojów, wybuchy złości, płaczu, powinny zmobilizować rodzica do szukania przyczyny. Niezależnie od tego, jaka ona jest - dodaje Agnieszka Parzydeł.

Jolanta Śmielak-Sosnowska
jolanta.sosnowska@sochaczew.pl

A A A
24-08-2016
godz.09:48
 


nadchodzące wydarzenia

środa, 22.09.2021 r. 3343116 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy