Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Sąd jak w amerykańskim filmie

W życie weszły właśnie nowe przepisy, zgodnie z którymi sędzia ma stać się bezstronnym arbitrem rozstrzygającym spór między oskarżycielem a obroną. Minister sprawiedliwości Borys Budka przekonuje, że dzięki nowym rozwiązaniom, zyskają głównie obywatele. Nowe przepisy mają usprawnić pracę sądów.

Podsumowując wielką reformę Kodeksu Postępowania Karnego najprościej jak się da, obowiązującą wcześniej inkwizycyjność – to jest system, w którym to na sędziach ciążyła inicjatywa w postaci zbierania dowodów i przesłuchiwania świadków, zastąpiła kontradyktoryjność - sędzia ma się stać w pełni bezstronnym arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną. Takie dyskusje między stronami można było w naszym kraju do tej pory zobaczyć tylko w amerykańskich filmach.

Jak to działa?

Inicjatywa sądu zostaje ograniczona kosztem działań przysługujących stronom procesu.

- Oznacza to zwiększenie aktywności prokuratury w postępowaniu procesowym. Do tej pory rola prokuratury była największa na etapie przygotowania aktu oskarżenia. Zebrany w tym czasie materiał dowodowy sąd rozpatrywał, a jeśli uznał, że istnieje taka konieczność, uzupełniał. Teraz przedstawienie i uzupełnianie materiału dowodowego spoczywa na stronach postępowania, w tym na prokuratorze  – wyjaśnia szef sochaczewskiej prokuratury Marek Sybicki.

Jak do tej pory, sędziowie przed przystąpieniem do postępowania muszą być zaznajomieni ze sprawą. Teraz to strony będą musiały uważać, czy na przykład świadek nie zmienia swoich zeznań względem tych, które złożył w toku śledztwa. Taka sytuacja będzie wiązała się z nową procedurą. Chcąc odczytać w sądzie zeznania np. ważnego świadka, prokurator będzie musiał występować o zgodę na to do sądu. Sąd najpierw przeanalizuje fragment, który chce odczytać prokurator - tak jak i obrońca lub oskarżony, którzy mogą przecież być przeciwni odczytaniu, a sąd musi to rozstrzygnąć i uzasadnić.

Analogicznie sytuacja przedstawia się dla drugiej strony, bo ciężar przeprowadzenia dowodu od 1 lipca spoczywa właśnie na stronach postępowania.

Co prawda sąd, jeśli uzna to za konieczne, będzie mógł sam przeprowadzić dowód w sprawie, jednak zdaniem karnistów taka sytuacja może zostać odebrana jako krytyka rzemiosła obrony, lub prokuratury.

- Każde takie wkroczenie sądu w tok przedstawiania dowodów oznacza, że prokuratura i obrona nie wywiązują się ze swojej roli, bo tylko w takich sytuacjach ustawodawca przewidział możliwość ingerencji ze strony sądu – powiedział nam prezes sochaczewskiego Sądu Rejonowego Jacek Woźnica. - Wyjątek w powyższej kwestii stanowi zastrzeżona wyłącznie dla sądu możliwość pozyskiwania opinii sądowo-psychiatrycznej po zarządzeniu przez sąd obserwacji w zakładzie leczniczym – dodaje J. Woźnica.

Co może nie zadziałać?

Inne novum dotyczy ekspertyz biegłych i specjalistów. Teraz obie strony postępowania będą mogły zdobyć lub przygotować takie dokumenty.

- W nowym systemie można dopuszczać wprost dowody powstałe poza postępowaniem karnym, ale dla celów takiego postępowania - mówi Beata Sobieraj-Skonieczna z wydziału Organizacji Ustroju Sądów w Ministerstwie Sprawiedliwości, która wcześniej przez wiele lat kierowała sochaczewską prokuraturą. - Tylko od zasobności portfela podsądnego będzie zależało, na jak znamienitych ekspertów będzie mógł sobie pozwolić.

Stwarza to zagrożenie, że bogaci oskarżeni zaczną zamawiać drogie ekspertyzy, na które polskiej prokuratury zwyczajnie nie stać, a to w konsekwencji może oznaczać, że „sprawiedliwość zacznie sprzyjać bogatym”. Nowy system niesie też ze sobą ryzyko wydłużenia się samych postępowań przygotowawczych. Teraz w toku tego postępowania prokurator musi przewidzieć, jakie wątpliwości mogą pojawić się w toku procesu sądowego. Powszechnie wiadomo, że trudno przekonać do swoich racji sąd w momencie, kiedy w przeprowadzeniu materiału dowodowego pojawia się zbyt wiele wątpliwości.

Przedłużyć może się także postępowanie sądowe.

- Już teraz uzgodnienie terminu procesu, zadowalające strony postępowania, nie zawsze jest łatwe – mówi prokurator Przemysław Tarczyński z prokuratury w Sochaczewie. - Jak do tej pory, żeby ułatwić ustalenie terminu, prokuratura często decydowała się na wyznaczenie innego reprezentanta, niż prowadzący sprawę. Teraz to będzie praktycznie niemożliwe. Prokurator prowadzący będzie zapoznany z materiałem jak nikt inny. Jego obecność na procesie będzie konieczna, a nie muszę chyba mówić, że każdy prokurator prowadzi po kilka spraw.

Nowy system wymaga też zmiany podejścia przez adwokatów. Do tej pory ich rola w postępowaniu przed sądem sprowadzała się do zbijania argumentów oskarżenia, kwestionowania materiału dowodowego obciążającego ich klienta, wykazania, że akt oskarżenia jest niezasadny. Teraz obrońcy będą musieli wykazać się przygotowaniem materiału dowodowego korzystnego dla ich klienta.

Karniści zwracają uwagę na pewną istotną kwestię: reforma pozostawia sędziom możliwość przeprowadzenia dowodów z urzędu, co z kolei niesie ze sobą ryzyko, że sędziowie szczególnie przyzwyczajeni i ceniący dawne reguły prowadzenia procesu, bez problemu będą mogli przy nich pozostać, szczególnie, że na decyzje sądu o przeprowadzenie dowodu z urzędu nie przysługuje zażalenie do wyższej instancji.

Więc będzie lepiej, czy gorzej?

Najbardziej korzystnym dla oskarżonych wydaje się fakt, że w nowej procedurze zaistniała instytucja „adwokata na żądanie”. Do tej pory sąd mógł przyznać oskarżonemu adwokata z urzędu, jeśli oskarżony wykazał się odpowiednio niskimi dochodami. Teraz oskarżony zażąda adwokata, a sąd będzie musiał mu go wyznaczyć z listy adwokatów z urzędu. Listę taką musi opracować prezes danego sądu. Od 1 lipca mogą się na niej znaleźć także radcy prawni, którzy, w myśl reformy, zyskali możliwość reprezentowania klientów przed sądem. O tym, czy oskarżony będzie obciążony kosztami reprezentacji przez prawnika, sąd rozstrzygnie w końcowej fazie procesu przy wydawaniu wyroku.

- Obrońca na żądanie – wyjaśnia adwokat Jarosław Majorek - przysługuje tylko na etapie postępowania sądowego, natomiast na etapie postępowania przygotowawczego podejrzany może mieć obrońcę z urzędu, ale musi, tak jak to było do tej pory, wykazać w sposób należyty, że nie jest w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny. Rola aktywnego obrońcy jest niezmiernie istotna już na etapie postępowania przygotowawczego, mając na uwadze większe niż dotychczas możliwości dobrowolnego poddania się karze, czy wręcz możliwość umorzenia postępowania przed rozpoczęciem procesu, w przypadku pojednania się sprawcy z pokrzywdzonym i naprawienia szkody. A jednak na tym etapie podejrzany nie może zażądać adwokata – dodaje mecenas Majorek.

Od nowa, po staremu?

Jak podkreśla sędzia Jacek Woźnica, jest za wcześnie, żeby mówić o skutkach reformy, bo oceniać je będzie można dopiero wtedy, gdy przeprowadzone w nowej procedurze postępowania trafią do apelacji, która zweryfikuje ich wartość. Sędzia Woźnica nie wyobraża też sobie sytuacji, w której nie zareaguje, gdy strony, świadomie lub przez przeoczenie, nie wniosą o przeprowadzenie jakiegoś ważnego dowodu, gdyż zadaniem sądu pozostaje przede wszystkim dotarcie do prawdy materialnej.

Na niedawnej konferencji naukowej zorganizowanej przez Komisję Praw Człowieka Naczelnej Rady Adwokackiej, sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie mówił, że może się okazać, iż to, co jest zakładane jako wyjątek (przejęcie przez sędziego inicjatywy przeprowadzenia dowodu przyp. red.), będzie regułą. - Na sali sądowej nie ma miejsca dla sędziego-widza. Obojętność zabija sprawiedliwość. Arbiter to nie bierny arbiter. Korzysta z władzy sędziowskiej, moderuje spór i wydaje sprawiedliwe rozstrzygnięcie – podkreślał.

Tylko jeśli sędziowie będą prowadzić sprawy według starych zasad, to po co ta cała reforma?

Sebastian Stępień Ziemia Sochaczewska

A A A
22-07-2015
godz.14:06
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 28.11.2021 r. 3407047 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy