Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Justyna N-S. przed sądem
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Była dyrektor DPS w Młodzieszynie stanęła przed Sądem Rejonowym w Sochaczewie. Sprawa toczy się na wniosek Państwowej Inspekcji Pracy, która wykazała, że w placówce zarządzanej przez N-S. doszło do łamania praw pracowniczych. Chodzi o wykroczenia opisane w artykule 282 Kodeksu Pracy.

Zdaniem PIP Justyna N-S. dopuściła się nieudzielania przysługującego urlopu wypoczynkowego lub bezpodstawnego obniżenia wymiaru tego urlopu w przypadku kilku pracowników, a także niewypłacenia w ustalonym terminie świadczenia przysługującego jednemu z  pracowników, jak również doprowadzenia do nieprawidłowości w funduszu świadczeń socjalnych.

Pierwsza rozprawa odbyła się 12 grudnia przed Sądem Rejonowym w Sochaczewie. Stawiła się na niej Justyna N-S., a także jedna z pokrzywdzonych, zdaniem PIP, osób. Osoba ta wystąpiła jednocześnie w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Po usłyszeniu aktu oskarżenia N-S. nie przyznała się do winy. Co do nieudzielonych urlopów twierdzi, że nie orientuje się w tej materii, gdyż  za wspomniane urlopy odpowiadały zatrudnione przez nią osoby. Jeśli chodzi o nieprawidłowości w przekazywaniu świadczeń na fundusz socjalny, twierdzi, że odpowiedzialne za to są główna kasjer i skarbnik Starostwa Powiatowego w Sochaczewie. Jak twierdzi, jej rola w DPS sprowadzała się do, tu cytat: „kontrolowania kierowników oraz żeby cały zakład dobrze działał”.

Oskarżenie odczytało wyjaśnienia, jakich pisemnie udzieliła N-S. Państwowej Inspekcji Pracy, w odpowiedzi na przedstawione uchybienia. Z dokumentu wynika, że jako dyrektor DPS N-S. dobrze orientowała się w sytuacji urlopowej kadry pracowniczej.

Odnośnie niewypłaconego w terminie świadczenia, chodzi o pracownika, który odmówił odebrania z kasy premii do ręki, gdyż, jak twierdzi, nie podobało mu się, że nigdy nie widzi jaką kwotę podpisuje. Z zeznań pokrzywdzonego wynika, że do ręki otrzymywał premie w wysokości od 40 do 80 zł. Miał przy tym podejrzenie, że w rzeczywistości przyznawane mu kwoty są wyższe. Premia została na polecenie dyrektor wypłacona po terminie na konto pracownika. Jak twierdzi sam pokrzywdzony, w listopadzie otrzymał w końcu kwotę, którą rzekomo miał odebrać we wrześniu 2013 roku w kasie DPS. Kwota jaka wpłynęła na jego rachunek bankowy to 1044 zł.

N-S. twierdzi, że aż do połowy listopada nie została poinformowana, że pracownik odmawia przyjęcia premii i kiedy tylko się o tym dowiedziała, wydała polecenie niezwłocznego wypłacenia jej przelewem.

Pokrzywdzony utrzymuje jednak, że o sytuacji z niewypłaconym świadczeniem sam informował panią dyrektor jeszcze we wrześniu, tłumacząc, że nie chce odebrać pieniędzy przy kasie, jeśli nie zobaczy jaką ma pokwitować kwotę. N-S utrzymuje, że nie przypomina sobie takiej rozmowy.

Sebastian Stępień

A A A
09-01-2015
godz.08:33
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 28.11.2021 r. 3407049 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy