Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Schronisko Azorek w dobrych rękach
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Wielkie wyróżnienie stało się udziałem prezesa sochaczewskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Aldony Kmiecińskiej. A pamiętamy, że w lipcu 2013 roku schronisko dla bezdomnych zwierząt w Kożuszkach Parcel, prowadzone do tej pory przez miasto, przeszło właśnie w ręce TOZ.

Jak mówi pani prezes, ostatnio w ich organizacji miały miejsce dwa duże wydarzenia. Pierwszym były obchody 150-lecia towarzystwa, drugim - walny zjazd, który odbywa się raz na pięć lat. Jubileusz odbył się w Warszawie w Centrum Olimpijskim. Wzięli w nim udział zaproszeni goście oraz ważne osoby z całej Polski działające w tej organizacji. W tym znakomity gronie znalazła się również Aldona Kmiecińska.

Wyrazy uznania i medal

- Już tam, 28 października, po raz pierwszy w znaczący sposób powiedziano o oddziale naszej sochaczewskiej organizacji. Podsumowując działania całego towarzystwa, jego prezes podkreślił, że w Polsce jest tylko kilka schronisk prowadzonych przez oddziały. Jedno z nich to sochaczewskie schronisko „Azorek”, którego działalność została bardzo pozytywnie oceniona, za co wyraził słowa podziękowania. Przekazałam je oczywiście naszym członkom, bo to oni przede wszystkim są matkami i ojcami tego sukcesu – opowiada Aldona Kmiecińska.

13 grudnia, także w Warszawie, odbył się walny zjazd Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, na który przyjechało wielu delegatów z prawie 90 oddziałów z terenów całej Polski - od morza po Tatry, od granicy wschodniej do zachodniej. Obradowano nad najistotniejszymi sprawami organizacji, z których najważniejszą były wybory nowych władz.

- Byłam bardzo wzruszona - mówi Aldona Kmiecińska - bo na początku uroczystości prezes Eugeniusz Ragiel wręczył czterem osobom medale 150-lecia TOZ i jedną z nich okazałam się ja. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, niosące ze sobą niesamowitą  radość. I chcę podkreślić jedno - ja byłam tylko frontmenem. Tak się bowiem składa, iż nie może zostać zaproszona cała organizacja, lecz reprezentujący ją człowiek. A tak naprawdę te wyróżnienia należą się wszystkim członkom i osobom, które nam pomagają. Bez nich sama niczego bym się zrobiła. I to, że nasza organizacja tak działa, jest tak rozpoznawalna i cieszy się taką opinią, iż jest nagradzana, to naprawdę nie ja, a wszyscy my. Udało się skompletować takich ludzi, którzy, jak to się mówi, tyle ile ważą, tyle ważą w złocie.

Dlatego też przede wszystkim za ten medal kieruję podziękowania do wszystkich członków oraz firm i instytucji, które udzielają pomocy. Bez nich bowiem byłoby bardzo ciężko. A są to firmy: Mars Polska, Bakoma, Zebra, PSS „Społem”, szkoły i przedszkola z Sochaczewa i powiatu, jak również wszyscy ludzie niosący pomoc.

Mamy osobowość prawną

Kolejna ważna rzecz, która bardzo wyróżnia sochaczewski oddział towarzystwa na tle innych w Polsce to fakt, że tylko trzy spośród nich dostały osobowość prawną. A żeby ją otrzymać, trzeba spełnić bardzo dużo różnych wymogów, które określa statut oraz przepisy ogólne. Należy prowadzić oddział bardzo starannie, dopełniać wszelkich formalności, dbać, aby wszystko zapięte było na przysłowiowy ostatni guzik. Poza tym trzeba wykazywać się dużą intensywnością w działaniu, aby zostało ono zauważane. A sochaczewski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, jako jeden z bardzo nielicznych w Polsce, prowadzi dwa schroniska, tzn. schronisko miejskie i przytulisko na Dachowej. Jest to ewenement, bo zazwyczaj oddziały prowadzą albo jakieś przytulisko, albo schronisko.

Chcieć to móc

Kolejna ważna sprawa to wybranie Aldony Kmiecińskiej na następną kadencję do władz TOZ. W tych wyborach uzyskała do tego ogromną liczbę głosów, bo prawie 97 procent spośród wszystkich delegatów. A pani prezes wciąż podkreśla, że Towarzystwo jest największą tego typu organizacją w Europie, bardzo liczącą się na świecie. Jest ona ogromnie nośna i ma niesłychanie duże  możliwości oraz bardzo wielu członków. Dlatego uważa, że takie docenienie sochaczewskiego oddziału mówi bardzo wiele o tym, jak on działa na naszym terenie. Twierdzi, że wszyscy, którzy z nimi współdziałają, a więc urząd miasta oraz władze gmin ościennych, powinny z tego kapitału skorzystać. To dla nich bardzo cenna rzecz w sytuacji, gdy mamy duży problem z dalszą działalnością schroniska miejskiego w kwestii jego lokalizacji.

- Bo wcześniej czy później władze miasta i gmin staną przed bardzo ważnym problemem, co dalej zrobić ze zwierzętami. Taki oddział jak my to dla nich skarb i powinni to wykorzystać. Możemy w bardzo znacznym stopniu pomóc władzom w zbudowaniu schroniska, co nie znaczy, że władze miasta będziemy wyręczać. Rozmawiałam z wieloma delegatami, którzy obecni byli podczas obrad i wiem, że w bardzo wielu miejscowościach budowane są schroniska międzygminne. Więc nie jest to problem z tych nie do załatwienia. Żeby go rozwiązać potrzeba tylko dobrej woli stron. A jak inni to rozwiązują? Jedna gmina daje miejsce, inna środki, kolejna materiały. Jest to skoordynowane. I zupełnie realne - dodaje Aldona Kmiecińska.

Małgorzata Pałuba-Burzyńska

A A A
28-12-2014
godz.12:18
 


nadchodzące wydarzenia

niedziela, 26.09.2021 r. 3346351 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy