Gruźlica nie odpuszcza

Wydawałoby się, że choroba, które kiedyś wiązała się z biedą, niedożywieniem, złymi warunkami sanitarnymi, to przeszłość. Dzisiaj wiemy już, że tak nie jest. W powiecie sochaczewskim od stycznia do końca września na gruźlicę zachorowało 13 osób, tyle samo ile w całym 2018 r. Dlatego Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna przewiduje, że będą kolejne zachorowania.

Jak informuje Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny (PPIS) Beata Fergińska, przypadki gruźlicy pojawiły się w Sochaczewie oraz w pobliskich gminach. Każdorazowo, kiedy się tak dzieje, sanepid obejmuje nadzorem epidemiologicznym osoby, które miały kontakt z chorymi. Dotychczas takim nadzorem PPIS objął 140 osób i zapowiada, że to nie koniec. W drodze wywiadu ustala nazwiska kolejnych osób, które potencjalnie mogły ulec zarażeniu. Inspektor Beata Fergińska dodaje, że w takich przypadkach ściśle współpracuje ze służbami medycznymi a także ośrodkami pomocy społecznej.

Gruźlica, jako choroba zakaźna, atakuje głównie płuca, ale może umiejscowić się w różnych narządach: węzłach chłonnych, stawach i kościach, oponach rdzeniowo-mózgowych czy w narządach płciowych. Może też przyjąć postać rozsianą, a więc zaatakować kilka narządów jednocześnie.

Gruźlicą można się zarazić przede wszystkim metodą kropelkową przez bliski kontakt z chorym. Najczęściej dotyczy to osób, które długotrwale przebywają w jednym pomieszczeniu z osobą kaszlącą czy odksztuszającą. Może to być wspólne mieszkanie, pokój w pracy itp. Prątki gruźlicy krążą w powietrzu i wraz z ich wdychaniem dochodzi do zakażenia. Najgorsze są niewietrzone, wilgotne lub zatęchłe pomieszczenia, bo pałeczki gruźlicy w kurzu mogą się utrzymywać 20 lat. Na niepranej odzieży czy w tkaninach (np. na grubych kotarach, nakryciach na łóżka) - 10 lat. Cztery razy dłużej zarazki utrzymują się na kartach książki.

Wniosek z tego, że tak naprawdę zagrożeni możemy się czuć wszyscy - nie tylko najbliższa rodzina, czy służby medyczne, ale nawet pracownicy i czytelnicy biblioteki. Dlatego sanepid apeluje o maksymalne zachowanie higieny. Dobra wiadomość jest taka, że prątki gruźlicy giną pod wpływem promieni słonecznych, a w 75 st. C stają się nieszkodliwe w ciągu 10 sekund.

O tym, że ostrzeżeń nie należy lekceważyć świadczą dane Światowej Organizacji Zdrowia, która ocenia, że na świecie na gruźlicę choruje 10 mln ludzi, zaś tegoroczny raport Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc podaje, że w 2018 r. w Polsce na tę chorobę zapadło blisko 5,5 tys. mieszkańców. Zdecydowana większość to mężczyźni i mieszkańcy miast. Mazowsze plasuje się w czołówce województw z najwyższą zachorowalnością.

Oprócz higieny, ważne jest odpowiednie odżywianie, bogate w warzywa i owoce, nienadużywanie alkoholu i obserwowanie własnego organizmu. Jeśli towarzyszy nam kaszel utrzymujący się ponad trzy tygodnie, brak apetytu, spadek wagi, stany podgorączkowe, powinniśmy się skontaktować z lekarzem. Bezwzględnym objawem jest krwioplucie. To już ostatni dzwonek na wizytę w przychodni.

- Każdy chory w okresie prątkowania oraz osoby z uzasadnionym podejrzeniem o prątkowanie podlegają obowiązkowej hospitalizacji i leczeniu. Leczenie trwa co najmniej pół roku - mówi Beata Fergińska. - W związku z wystąpieniem zachorowań nadzorem lekarza POZ muszą zostać objęte osoby, które posiadały bezpośredni kontakt z chorym i zostały w toku dochodzenia epidemiologicznego zakwalifikowane jako osoby z najwyższego ryzyka zakażenia prątkiem gruźlicy oraz zachorowania na gruźlicę. Kiedy już ustalimy dane personalne osób, telefonicznie i pisemnie informujemy o fakcie narażenia na zakażenie oraz o konieczności zgłoszenia się do lekarza rodzinnego (POZ). Ponadto pisemnie informujemy POZ o konieczności objęcia nadzorem lekarskim wskazane przez inspekcję sanitarną osoby szczególnie narażone na zakażenie. Lekarz podejmuje decyzję o zakresie zleconych pacjentowi badań.

Na obecnym etapie wiedzy medycznej gruźlica jest niemal w stu procentach wyleczalna. Wymaga jednak współpracy chorego z lekarzem, to znaczy bezwzględnego stosowania się do jego zaleceń, przyjmowania leków, długości leczenia. Zdarzają się bowiem przypadki, zwłaszcza osób nadużywających alkoholu, prowadzących życie na ulicy, że nie chcą się poddać ani diagnostyce, ani leczeniu.

- Ale gruźlica nie dotyczy tylko osób żyjących w nędzy, obserwowana jest również u młodych osób, które intensywnie poświęcają się pracy zawodowej, a przez to żyją w dużym stresie, jedzą w pośpiechu żywność niepełnowartościową czy używają w nadmiarze wszelkiego rodzaju używek. Inną, bardzo istotną grupą, w której stwierdza się duży wzrost zachorowań na gruźlicę są osoby zakażone wirusem HIV - dodaje Beata Fergińska.

A A A
09-10-2019
godz.07:23
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 14.10.2019 r. 2618086 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy