Wrzesień 1939 r. na terenie Sochaczewa i gminy Sochaczew - cz. VIII

Nieżyjący już Leszek Nawrocki, kustosz Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, autor publikacji historycznych, przez lata pracy zgromadził wiele wojennych wspomnień świadków września 1939 r., a wśród nich uczestników Bitwy nad Bzurą. Dzięki nim udało mu się stworzyć spójny obraz początku wojny na naszym terenie. Oto, jak wyglądał pamiętny wrzesień dzień po dniu.

9 września

Pierwsze oddziały niemieckie dotarły do południowych przedmieść Sochaczewa już przed południem 9 września 1939 r. Patrol motocyklowy, który przyjechał drogą od strony Bolimowa, dotarł do skrzyżowania dróg w Boryszewie. Dalej, od krzyża do mostu na Pisi droga była zabarykadowana ściętymi drzewami. Oddział niemiecki, który wkroczył do Boryszewa, wydał nakaz natychmiastowego opuszczenie domów i osiedla pod groźbą utraty życia. Żołnierze rozpoczęli rabunek sklepów i plądrowanie opuszczonych domów w Boryszewie. Zastrzelili tam jednego z napotkanych mieszkańców, który na ich widok zaczął uciekać.

Uciekinierzy, którzy po kilkunastu dniach wrócili do swoich domów, zobaczyli obraz zniszczeń dokonanych przez Niemców. „Dochodzimy do Boryszewa. Chyba nie ma domu – pisał ks. Tadeusz Kraszewski – który by pozostał nienaruszony. Widać potrzaskane drzwi lub potłuczone okna. I znowu doły po bombach. U Neyów są już w domu, bo z komina idzie dym. Na łące Wolfa leży potrzaskany gramofon i rozrzucone płyty gramofonowe, połamane krzesła i walają się jakieś papiery czy książki. Rozbite drzwi w sklepach Gładkiego i Szewczyka. Przed sklepami pełno papierosów i pustych pudełek. Z daleka widać wyłamaną okiennicę i wybite szyby w jednym oknie naszego domu. Ogarnia nas lęk przed wejściem na własne podwórko.

Po dwunastu dniach „tułaczki” jesteśmy u siebie. Bogu dzięki – dom cały, to nic, że brakuje szyb w jednym oknie, ale dom ocalał. Po otworzeniu drzwi i pozostałych okiennic widzimy, że w mieszkaniu jest jak na pobojowisku. W pokoju stołowym, w kredensie powybijane szyby, a fajansowa zastawa potłuczona leży na podłodze. W pokoju następnym otwarta szafa i wyrzucone wszystkie ubrania walają się po podłodze, stół leży do góry nogami. Z łóżek wywleczono sienniki i pościel. W piwnicy zapasy zimowe, pieczołowicie przygotowywane przez Mamę przez całe lato – zniknęły. Nie ma ich, pozostały ślady - potłuczone słoiki, butelki i gliniane garnki. Wszędzie jeden wielki bałagan. Na drzwiach, które prowadziły do przedpokoju, widać ślady podkówek. Rabusie, żołnierze niemieccy, usiłowali kopniakami rozbić zamknięte drzwi i dostać się dalej. Nie udał im się. Pozostały ślady!” (24).

(24) T. Kraszewski, op. cit., s. 31-32, 35, 42.

A A A
09-09-2019
godz.08:44
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 16.09.2019 r. 2589619 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy