Wrzesień 1939 r. na terenie Sochaczewa i gminy Sochaczew - cz. IV

Nieżyjący już Leszek Nawrocki, kustosz Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, autor publikacji historycznych, przez lata pracy zgromadził wiele wojennych wspomnień świadków września 1939 r., a wśród nich uczestników Bitwy nad Bzurą. Dzięki nim udało mu się stworzyć spójny obraz początku wojny na naszym terenie. Oto, jak wyglądał pamiętny wrzesień dzień po dniu.


4 września

4 września zbombardowana została synagoga w Sochaczewie. W wyniku bombardowania zawalił się dach. Bomby wywołały pożar, który doszczętnie zniszczył drewniane elementy budynku. Z okien wyleciały wszystkie szyby. W gruzach synagogi zostało zasypanych kilka osób, jednak szybko je odkopano .
O bombardowaniu Sochaczewa 4 września wspominał też Ireneusz Panfil: „… 4 września 1939 r. w godzinach popołudniowych rozpoczyna się bombardowanie Sochaczewa. Słyszę silne detonacje bomb lotniczych, ale „zenitówki” z zakładów w Boryszewie przepędzają intruzów” .
Przez Sochaczew cały czas przechodziły oddziały wojska i coraz większe rzesze uciekinierów. Pisał o tym Kazimierz Racławski w książce „Uśmiech przez łzy” ukazującej życie wychowanków Domu Dziecka Stowarzyszenia Rodziny Policyjnej w latach 1932-1946: „…W trakcie sporadycznych i krótkich wypadów do miasta zauważyliśmy pewne niepokojące symptomy w kierunku ruchu na głównej arterii – ulicy Warszawskiej. O ile w ostatnich dniach sierpnia oraz 1 i 2 września nieprzerwanym potokiem płynęły na zachód kolumny wojskowe z długimi ogonami taborów, to obecnie kierunek ruchu uległ odwróceniu. Coraz więcej kompanii, szwadronów i baterii maszerowało na wschód. Pod prąd płynęły jeszcze krótkie kolumienki wojskowych ciężarówek, z zamalowanymi na niebiesko szkłami reflektorów. W nieprzerwanym potoku pieszych i pojazdów zaczęły dominować furmanki z dobytkiem ludności cywilnej, uciekającej przed zbliżającym się frontem. Jednolite dawniej, zielone kolumny wojskowe, przypominały obecnie wielkanocny przekładaniec” .
4 września o przemarszu oddziałów polskich przez Sochaczew i sytuacji na stacji kolejowej wspominał Eugeniusz Macewicz w cytowanej już wcześniej książce „M 3”. Wspomnienia młodego kolejarza, łącznika w Szarych Szeregach i AK 1939-1945”: „… Około południa zaczęły pojawiać się grupki żołnierzy z rozbitych oddziałów. Były one kierowane przez żandarmerię polową, ustawioną na drodze Sochaczew – Warszawa do lasu Czerwonkowskiego i lasków przy Czystem. Żołnierze byli z różnych pułków. Nieogoleni, brudni, bez części ekwipunku wojskowego, a niektórzy nawet bez broni. Rozmawiali niechętnie. Twierdzili, że ich pułki zostały rozbite w bitwie pod Mławą. (…) Przejeżdżające pociągi towarowe i osobowe nosiły ślady bombardowań. Szczególne wrażenie zrobił na mnie pociąg osobowy jadący z Warszawy do Sochaczewa z powyrywanymi drzwiami w wagonach i licznymi śladami po odłamkach. Mimo bombardowań ruch pociągów odbywał się jeszcze względnie normalnie” .

 

(12) B. Kwiatkowski, Dzieje Sochaczewa, T.6, II wojna światowa (1939-1945), cz. 1, Wrzesień 1939, Sochaczew 2012, s. 56.

(13) Wrzesień 1939…, (w:) „Ziemia Sochaczewska”, nr 15 (1128) z dn. 16.04.2013

(14) K. Racławski, op. cit., s. 51-52.

(15) E. Macewicz, „M 3”…., s. 22.

 

A A A
04-09-2019
godz.07:59
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 16.09.2019 r. 2589619 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy