Jeszcze dziesięć tysięcy kilometrów
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Mają kilka tygodni opóźnienia, wiedzą już chyba wszystko o formalnościach obowiązujących na granicach państw Ameryki Środkowej, a do pokonania jeszcze ponad 10 tysięcy kilometrów. Łukasz z Sochaczewa i jego przyjaciółka Dominika postanowili przejechać na motocyklu trasę z Nowego Jorku do Przylądka Horn na samym skraju Ameryki Południowej. W tej chwili są w Kolumbii. Ich podróż można śledzić na facebooku na fanpagu „Ameryka ja i Dominika”.

Na początku października pisaliśmy o Łukaszu Podrażce i jego przyjaciółce Dominice Stępień, którzy wybrali się w podróż życia. Planowali pokonać 20 tysięcy kilometrów na motorze, przejechać samotnie pół Stanów Zjednoczonych i całą Amerykę Południową. Ich wyprawa rozpoczęła się 20 lipca na warszawskim lotnisku, skąd Łukasz i Dominika polecieli na wschodnie wybrzeże USA. Zwiedzili Nowy Jork, kupili motor, ruszyli nim na południe USA. Z Florydy, przez Nowy Orlean i Houston, pojechali w kierunku Ameryki Południowej. Pod koniec sierpnia byli w Teksasie, ostatnim stanie USA na ich trasie, gdzie przekroczyli granicę z Meksykiem.

W październiku byli w Gwatemali skąd mieli pojechać przez Salwador, Nikaraguę, Kostarykę do Panamy. Dalej na ich trasie jest Kolumbia (obecnie właśnie tam przebywają), Ekwador, Peru, Boliwia, Argentyna i Chile. Plan podróży jest realizowany, choć głównie przez formalności na granicach, konieczność załatwiania transportu morskiego dla motoru, czy wysyłki pocztą drona, wyprawa przeciąga się w czasie.

Na początku października podróżnicy z przygodami przekroczyli granicę z Nikaraguą. Odprawa trwała kilka godzin. „Nagle pojawił się strażnik, żeby sprawdzić motocykl i stwierdził, że cały nasz bagaż też musi być sprawdzony. Po prześwietleniu rzeczy, uprzejma pani wskazała palcem naszego drona i powiedziała - z tym nie wiedziecie” -  piszą nasi bohaterowie na swym fanpagu. Skończyło się tym, że drona musieli wysłać pocztą do sąsiedniej Kostaryki, a za przesyłkę zapłacić 104 dolary. Łącznie na granicy spędzili 12 godzin.

W Nikaragui wjechali motorem m.in. na wulkan Telica. Pojechali też nad ogromne Jezioro Nikaragua, znane z tego, że żyją w nim gatunki zwierząt pierwotnie morskich, które przystosowały się do słodkiej wody, jak choćby rekin żarłacz tępogłowy. „Niestabilna sytuacja polityczna i tragiczne wydarzenia, które miały miejsce jeszcze kilka miesięcy temu, skutecznie odstraszają obcokrajowców przed przyjazdem do Nikaragui, co jest widoczne na każdym kroku. Restauracje i hotele świecą pustkami a napotkanych turystów jest naprawdę niewielu” – czytamy na ich fanpagu.

Pod koniec października Łukasz i Dominika wjechali do Kostaryki. Spędzili w niej trzy dni jadąc w kierunku Panamy. „Formalności na przejściach granicznych poszły całkiem sprawnie, ale zapłaciliśmy dodatkową opłatę, której wcale nie musieliśmy ponosić. Czas nas gonił - mieliśmy 2 godziny do odpłynięcie ostatniego promu, więc dla świętego spokoju zapłaciliśmy”. Gdy dotarli do portu  prom właśnie odbił od brzegu.

„Miejscowość portowa, w której utknęliśmy wyglądała jak pole blaszanych garaży, więc średnio nam się spodobał ten pomysł, że musimy tam zostać. No i w sumie mieliśmy dobre przeczucie, bo na koniec dnia próbowali nas okraść, ale, całe szczęście, nadal jesteśmy czujni i wszystkie nasze rzeczy są na miejscu”.

Po odpoczynku w Bocas del Toro ruszyli w kierunku Panama City. Zgodnie z planem w stolicy kraju mieli zorganizować sobie przeprawę do Kolumbii. W połowie listopada napisali na facebooku „od dwóch tygodni siedzimy w Panama City oczekując na kontener, którym przetransportujemy nasz motocykl do Kolumbii. W międzyczasie zatrudniliśmy się w hostelu, żeby odciążyć nasz i tak już ledwo żywy budżet”. Kilka dni później motor był w kontenerze, a nasi bohaterowie w samolocie do Kolumbii.

Zwiedzanie tego kraju rozpoczęli od miasta Kartagena, gdzie dostarczono kontener z motorem. Jego odbiór okazał się nie lada wyzwaniem, bo „papierki i chodzenie od budynku do budynku zajęły nam ponad 2 dni. Ale teraz możemy ruszać dalej i eksplorować nowe tereny”.  Do pokonania  mają jeszcze ponad 10 tysięcy kilometrów.

Daniel Wachowski
daniel.wachowski@sochaczew.pl

A A A
01-01-2019
godz.10:04
 


nadchodzące wydarzenia

środa, 20.03.2019 r. 2386282 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy