Lublin, który przejechał Europę
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Sochaczewska załoga, bracia Grzegorz i Jacek Michlewscy, wzięła udział w tegorocznym rajdzie Złombol. Jest to impreza charytatywna, w ramach której zbierane są pieniądze dla domów dziecka w całej Polsce. Sochaczewianie, autem Lublin II z 1997 roku, wystartowali 1 września spod katowickiego Spodka i w cztery dni dojechali do Grecji.

XII edycja Złombola była rekordowa. Wystartowały 734 auta, których modele pamiętają jeszcze czasy PRL. 30 załóg nie dojechało na metę. Jeden samochód się spalił, uczestnicy mieli też w drodze kilka „stłuczek” i awarii na tyle poważnych, że wykluczyły uczestników z dalszego udziału w rajdzie. Pozostali uczestnicy nie mogli liczyć w trasie na żadną pomoc drogową. Wszystkich ewentualnych napraw musieli dokonywać na własną rękę. Organizatorzy imprezy uzbierali 1,86 mln zł. Pieniądze te zostaną w całości przeznaczone na domy dziecka.

Przygotowania do startu
Była to druga wyprawa sochaczewskiego lublina w Złombolu. Przypomnijmy, że bracia Michlewscy przed rokiem dojechali do hiszpańskiego miasta Noja. Po niezapomnianych wrażeniach zdecydowali się na udział w kolejnej edycji. W tym roku wybrali się na wyprawę przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Macedonię do Grecji, aż na środkowy cypel półwyspu Chalcydyckiego zwanego Sithonia, który, według legendy, razem z cyplami Kassandra i Athos układa się w trójząb Posejdona. Trasa liczyła 2500 kilometrów.

Lublin II w porównaniu do ubiegłorocznej edycji Złombola przeszedł kilka modyfikacji. Auto zyskało nowy, mocniejszy silnik wolnossący z turbodoładowaniem. Sochaczewska ekipa założyła nową tak zwaną owiewkę, co w znaczący sposób poprawiło aerodynamikę pojazdu. Zdecydowali się też na szersze, szesnastocalowe koła, wcześniej były „piętnastki”.

- Już na starcie rajdu w Katowicach dało się wyczuć doskonałą atmosferę. Wszyscy dobrze się bawili, a jednocześnie każdy jeszcze szykował swój sprzęt przed wyruszeniem w trasę. Na dachu jednego żuka odbyły się nawet zaręczyny - mówi pan Jacek.

2500 kilometrów w cztery dni
Bracia Michlewscy otrzymali 134. numer startowy. Podobnie jak w poprzednim roku sochaczewskiej załodze udało się spotkać wielu ciekawych ludzi. W drodze współpracowali z ekipą z Teresina - Bondar Team. Poznali też m.in. załogę składającą się z dwóch dziewczyn mieszkających w Warszawie, ale pochodzących z Sochaczewa. Startowały w Złombolu pierwszy raz. Jechały do Grecji polonezem i udało im się dotrzeć do celu.

Jacek i Grzegorz z Katowic wjechali na Słowację, gdzie zrobili pierwszy nocleg. Dalej udali się na Węgry i Rumunię. W kraju Draculi przejechali m.in. drogę Transfogarską - 24 km pod górę serpentynami - było to wielkie wyzwanie dla ponad 20-letniego lublina. W Rumunii starali się jechać bocznymi drogami. Jak opowiada Jacek Michlewski, przejeżdżając przez tamtejsze wsie widać ogromną przepaść cywilizacyjną - tak wyglądały prowincje w Polsce 50 lat temu. Dalej przejechali przez Bułgarię i przekroczyli granicę Grecji. Pokonali 2500 km. Na mecie, na półwyspie Chalcydyckim, spędzili cztery dni. W środę odbyła się tam impreza na zakończenie XII edycji Złombola. - Pogoda była piękna, morze słone, inna roślinność niż u nas i odmienna kultura - odpowiada sochaczewska załoga.

Awaria alternatora
- W drodze powrotnej, jeszcze w Grecji, jak jechaliśmy do Aten, popsuł się nam alternator. Z pomocą zaprzyjaźnionej załogi - Bondar Team z Teresina, udało nam się zaradzić usterce. Wyjęliśmy na parkingu alternator z samochodu, zobaczyć co mu jest. Na szczęście zachował szczątkowe ładowanie. Wyłączyliśmy w samochodzie wszystko co było zbędne, a co pożerało prąd. W praktyce zostawiliśmy tylko światła ledowe do jazdy dziennej. Niestety, nie zobaczyliśmy już stolicy Grecji. Musieliśmy zmienić trochę plany zwiedzania w drodze powrotnej - mówią sochaczewscy złombolowcy.

Do Polski jechali przez Bałkany. Pierwszym krajem na ich drodze była Albania.

- Co ciekawe, wszyscy są tam zakochani w mercedesach, jeździ tam zdecydowana większość samochodów tej marki. - opowiada Jacek Michlewski. - Niestety, kultura drogowa w Albanii jest tragiczna. Ruch nie odbywa się z pomocą znaków, tylko trąbienia na innych. Jeżdżą tam jak chcą, nie przestrzegając żadnych przepisów. Musieliśmy bardzo uważać, żeby uniknąć stłuczki z innymi kierowcami. Udało się. Za to gdy dojechaliśmy do domu, byliśmy już pod Sochaczewem, jeden starszy pan przyłożył nam „na światłach” w tył lublina - śmieje się pan Jacek.

Z Albanii wjechali na terytorium Czarnogóry, następnie zostali zatrzymani na granicy Bośni i Hercegowiny przez celników, bo nie mieli zielonych kart. Zawrócili i wjechali do Chorwacji. Tam było trochę czasu na zwiedzanie. Przejechali wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego i zrobili dłuższy postój w Dubrowniku. Na kolejny przystanek w Chorwacji zatrzymali się w miejscowości Split, gdzie zwiedzili m.in. Pałac Cesarza Dioklecjana w Spalatum, zbudowany na przełomie III i IV wieku. Dalsza droga do domu obyła się już bez żadnych incydentów. Szczęśliwie udało się dotrzeć do Sochaczewa.

Za rok najchętniej do Skandynawii
Braciom Michlewskim tak spodobał się rajd, że  zapowiadają udział w kolejnej edycji, oczywiście swoim Lublinem. Ma się on odbyć w czerwcu. Miejsce docelowe organizatorzy XIII edycji Złombola ogłoszą na początku stycznia. Jak mówi pan Jacek, chętnie wybrałby się tym razem gdzieś na północ, na przykład do Norwegii.

Sochaczewska załoga ma też pomysły na kolejne modyfikacje auta. Planują m.in., dla komfortu wielogodzinnej jazdy, wstawić nowe siedzenia i wzmocnić w lublinie tylne resory. Już po powrocie przygotowali też specjalne mocowanie do CB radia. Odbiornik zostanie przeniesiony do prawej strony kabiny obok miejsca pasażera, aby nie zagłuszał kierującego autem.

Podziękowania dla darczyńców
Rajd nie jest wyścigiem, liczy się samo uczestnictwo. Złombol to typowa impreza charytatywna, w ramach której zbierane są pieniądze na domy dziecka.

- Serdecznie dziękujemy wszystkim darczyńcom i partnerom, którzy wsparli nasz zespół. W tym roku byli to: firma transportowo-spedycyjna „Grostrans”, hurtownia elektryczna „Skonieczni”, firma „Velox”, NZOZ Fabryczna - Dariusz Krzemiński, Seb-Car Autoserwis, Zakład Usług Transportowych „Broniszewski”, TTS Marcin Słomka Transport, dwutygodnik „Ziemia Sochaczewska”. Logotypy wszystkich darczyńców i partnerów sochaczewskiej załogi zostały umieszczone na plandece Lublina i będą na niej aż do kolejnej edycji Złombola - mówi sochaczewska załoga.

 

A A A
07-11-2018
godz.15:21
 


nadchodzące wydarzenia

piątek, 16.11.2018 r. 2230553 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy