„Azorek” musi zostać

Pracownicy i wolontariusze związani z miejskim schroniskiem zapowiadają, że będą walczyć o placówkę. Wsparcie dla ich działań zadeklarował znany wokalista Michał Wiśniewski, który w środę 11 lipca odwiedził „Azorka”.

Jak już informowaliśmy, pojawiła się realna groźna likwidacji schroniska. Podczas ostatniej sesji Rada Gminy Sochaczew przyjęła plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu, na którym znajduje się ochronka. Wyklucza on prowadzenie w Kożuszkach działalności, jaką obecnie zajmuje się tam na zlecenie ratusza Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Plan ma zacząć obowiązywać od końca sierpnia przyszłego roku.

- Uchwała Rady Gminy Sochaczew zakłada, że schronisko „Azorek” może przestać działać w Kożuszkach Parcel. Jesteśmy zdruzgotani tą wiadomością. Co stanie się z ponad setką zwierząt, która u nas przebywa? – pyta prezes sochaczewskiego oddziału  TOZ Aldona Kmiecińska.

Wraz z szefową schroniska Danutą Radzanowską, jego pracownikami oraz grupą wolontariuszy postanowiła zrobić wszystko, by „Azorek” przetrwał. Ich działania mocno wspiera również firma VOKE z Młodzieszyna. Jej przedstawiciel, Wojciech Pąk, przekazał dla podopiecznych ochronki paletę karmy. 

Jednym z pierwszych kroków do uratowania schroniska jest nagłośnienie problemu, stąd też wizyta Michała Wiśniewskiego w Kożuszkach. Wokalista w pełni poparł działania na rzecz „Azorka”. Jego osoba kojarzona jest z wieloma akcjami pomocowymi. Michał Wiśniewski wspiera osoby starsze, podopiecznych domów dziecka oraz oczywiście walczy o prawa zwierząt. Już na wstępie przyznał, że sytuacja czworonogów, którymi opiekuje się nasz TOZ jest trudna.

- Jedyne co jest według mnie możliwe, to apel do sumienia. Nie jestem zwolennikiem agresywnych protestów, bo uważam, że nie przynoszą  one skutku. Odpowiedniej osobie należy zadać pytanie: czy chce pan pomagać zwierzętom, czy nie? – powiedział.

Michał Wiśniewski podkreślił aspekt finansowy likwidacji „Azorka”. Jak stwierdził, utrzymanie ochronki jest tańsze niż szukanie firmy z zewnątrz.

- Są takie schroniska, które powstają dużym nakładem środków, głównie pozyskanych z zewnątrz. Dzieje się to w całej Polsce i nie widzę przeciwskazań, by kolejne takie miejsce powstało w waszym powiecie – mówił.

Do tego potrzebna byłaby współpraca wszystkich samorządów, a jak na razie jedynym, który zapowiedział walkę o istnienie „Azorka” jest burmistrz miasta. Już w styczniu wysłał obszerne pismo do Urzędu Gminy, w którym wnioskował o utrzymanie obecnego stanu rzeczy i nie wdrażanie nowego planu. Nie od dziś wiadomo, że do schroniska trafiają nie tylko psy z rejonu miasta. Pochodzenia wielu bezdomnych zwierząt nie da się zwyczajnie ustalić, zwłaszcza że część z nich jest np. podrzucana pod bramę ochronki albo wywożona i porzucana w Sochaczewie.

Obecnie miasto wydaje rocznie na utrzymanie tego ośrodka ponad 400 tysięcy złotych. W tym roku ratusz zainwestował prawie 80 tys. zł w nowe boksy dla czworonogów. TOZ jest zobowiązany, by siedem dni w tygodniu być gotowym do odbioru i odławiania bezdomnych zwierząt. W przeciągu maksymalnie dwóch godzin musi zjawić się na miejscu, w którym zgłoszono bezpańskiego czworonoga. Jeżeli uda się go zlokalizować, w pierwszej kolejności trafia on do weterynarza. Gdy ten uzna, że zwierzak nie wymaga leczenia, przewożony jest do Kożuszek. W innym wypadku zostaje w lecznicy do momentu powrotu do zdrowia. Dla podopiecznych na bieżąco poszukiwane są rodziny adopcyjne zwierząt i większość starań kończy się sukcesem, stąd też w „Azorku” panuje duża rotacja. Na miejsce zaadoptowanych zwierząt od razu pojawiają się nowe.

Agnieszka Poryszewska

 

 

A A A
11-07-2018
godz.14:46
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 16.07.2018 r. 2065568 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy