Burmistrz Osiecki apeluje: nie zaśmiecajmy nowej skarpy

Sięgając do historii tego wielkiego przedsięwzięcia musimy się cofnąć o cztery lata. Trwające niemal dwa tygodnie opady deszczu oraz dwie gwałtowne ulewy, które przeszły nad naszym miastem, silnie nawodniły grunty. 4 czerwca 2013 roku spowodowało to osunięcie się skarpy i utworzenie w tym miejscu niemal pionowego urwiska. O wydarzenia z tego okresu pytamy burmistrza Piotra Osieckiego…

 

4 czerwca 2013 – wciąż pamięta Pan ten dzień?

Na pewno był to jeden z dramatyczniejszych momentów w okresie sprawowanie przeze mnie funkcji burmistrza. Szykowaliśmy się do Dni Sochaczewa, tymczasem musieliśmy się zmierzyć z skutkami potężnego żywiołu. Osuwiska przy Traugutta i Kolejowej były najbardziej dramatycznymi efektami nawałnicy, jaka przeszła nad miastem, ale przypomnę, że mieliśmy też osuwisko na jednym z prywatnych podwórek przy Wyszogrodzkiej. Układaliśmy wały z worków z piaskiem, przy innej posesji walczyliśmy przez całą noc, by woda nie zabrała ogrodzenia i nie podmyła domu. Zagrożona była stacja benzynowa, a podtopione dziesiątki domostw. To był dla nas wszystkich wielki egzamin, który służby miejskie zdały.

Potem zaczęła się walka o to, by zabezpieczyć oba osuwiska.

Najpierw były dramatyczne decyzje o ewakuacji mieszkańców z ul. Kolejowej i ekshumacji 30 grobów z cmentarza parafialnego. Pamiętam wielką naradę, jaka odbyła się w UM z udziałem m.in. słynnego profesora Lecha Wysokińskiego, który doradzał nam, jak postępować w sprawie skarpy. Bardzo jestem wdzięczny ówczesnemu wojewodzie Panu Jackowi Kozłowskiemu i Dyrektorowi Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim panu Krzysztofowi Dąbrowskiemu, którzy bardzo się zaangażowali się w pomoc miastu. Bo trzeba sobie jasno powiedzieć – gdyby nie pomoc  z zewnątrz i dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie, miasto nie udźwignęłoby tej inwestycji. Jestem wdzięczny panu prezesowi Arturowi Michalskiemu za poziom wsparcia, jakiego udzielił nam fundusz.

Mieszkańcy ulicy Kolejowej pytają co z ich osuwiskiem?

Miasto wykonało wszystkie zalecenia, jakie dostało. Najważniejszym było wykonanie kanalizacji deszczowej i sanitarnej na Kolejowej. Na tę inwestycję pozyskaliśmy z funduszu 1,5 mln złotych. Dzięki budowie kanalizacji wody opadowe już nie podmywają  skarpy, mieszkańcy odprowadzają wszystkie ścieki do kolektora, co też ma kolosalne znaczenie.

Wciąż jednak nie wykonano umocnienia nabrzeża Bzury.

I tu jesteśmy bezsilni, bo jest to zadanie dla Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Jest prawomocna decyzja Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego by wzmocnić brzeg Bzury, by nie podmywała skarpy. Wciąż jednak prace nie ruszyły. Mam nadzieję, że sytuację zmieni powstanie nowego tworu administracyjnego jakim będą Wody Polskie, który w swej gestii będzie miał także opiekę nad rzekami. Na pewno jednak  już dziś jest o wiele bezpieczniej, bo wody opadowe nie podmywają skarpy, a wówczas – 4 czerwca miały one decydujące znaczenie przy powstaniu osuwiska.

Ściana oporowa przy Traugutta pięknie wpisuje się też w plany miasta budowy bulwarów nad Bzurą.

Można powiedzieć, że pierwszy, mały fragmencik już jest. Na razie jeszcze trudno na niego wejść, ale doczekamy się momentu, w którym stanie się to miejsce jednym z głównych ciągów spacerowych miasta. Dziś mam wielką  prośbę i apel do osób odwiedzających cmentarz – nie wyrzucajmy na skarpę śmieci! To jest dziś zupełnie inne miejsce niż kiedyś. Nie niszczmy go.

 

A A A
19-06-2017
godz.08:30
 


podobne wiadomości

nadchodzące wydarzenia

piątek, 15.12.2017 r. 1788671 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy